Marcin Poręba nie pracuje już w nowosądeckim urzędzie miasta. Wydział Komunikacji Społecznej i Kultury, którym kierował, został zlikwidowany, więc automatycznie jego stanowisko dyrektorskie przestało istnieć.
Marcin Poręba został zatrudniony w urzędzie miasta w grudniu 2018 roku. Był wówczas politologiem Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie i specjalistą w zakresie stosunków międzynarodowych, bezpieczeństwa narodowego, administracji publicznej oraz audytu wewnętrznego. Ukończył Akademię Pedagogiczną im. KEN w Krakowie oraz Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Od 2009 do 2015 roku wykładał w Wyższej Szkole Biznesu – National-Louis University. Obecnie pracuje w Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Jaśle (AHE w Łodzi, filia w Jaśle).
Podczas wyborów samorządowych w 2018 roku wspierał obecnego prezydenta Ludomira Handzla. Kiedy został dyrektorem wydziału w urzędzie miasta, zaznaczał, że będzie stawiał na kulturę wyższą, co internauci wypominali mu, kiedy w Nowym Sączu pojawił się Malik Montana, czy twórcy disco polo.
,,Zgodnie z zarządzeniem pana prezydenta 1 czerwca powstało Biuro Prezydenta, które przejęło część zadań dotychczasowego Wydziału Komunikacji Społecznej i Kultury oraz Wydziału Organizacyjno-Administracyjnego, a także Wydział Kultury i Sportu, który przejął zadania dotychczasowych Wydziału Komunikacji Społecznej i Kultury oraz Wydziału Sportu i Turystyki”– przekazał w rozmowie z naszą redakcją Mariusz Smoleń, szef Biura Prezydenta.
Przestała zatem istnieć komórka, którą zarządzał. Jednocześnie zostały otwarte nabory na stanowiska w nowych wydziałach.
Bycie na pierwszej linii jest męczące
Marcin Poręba początkowo był eksponowany, pojawiał się przy okazji wydarzeń kulturalnych i na konferencjach. Przełom, a wręcz zwrot o 180 stopni, nastąpił w kwietniu 2020 roku, kiedy zatrudniony w Miejskim Ośrodku Kultury w Nowym Sączu Dawid Listos po miesiącu zwolnił się i opowiedział o kulisach jego rozstania się z jednostką.
– W MOK doprowadzono do sytuacji, że nie wolno mi było wykonywać samodzielnie najmniejszych kroków, czego dowiedziono nawet w momencie, gdy w kraju oficjalnie zostało ogłoszone zamknięcie instytucji kulturalnych z powodu epidemii koronawirusa i poleciłem umieścić tę informację również na stronie internetowej i profilu facebookowym MOKu. Prawie natychmiast po publikacji otrzymałem telefon od pana Poręby z pretensjami i wzmianką, że „prezydent jest zły i żąda wyjaśnień”, ponieważ zrobiłem to bez konsultacji z nim – relacjonował wówczas w rozmowie z naszą redakcją Dawid Listos. Sprawę opisywaliśmy w artykule: Jak z reżysera chciano zrobić… misia, czyli kulisy dymisji Dawida Listosa ze stanowiska dyrektora MOK | dts24.pl – codzienne informacje z Nowego Sącza i regionu
Miesiąc później w MOK doszło do zwolnienia trzech pracowników, w tym wieloletniego aktora Teatru Robotniczego Mieczysława Filipczyka. Dyrektor Poręba twierdził, że nie przedłużył im umów, kiedy umowy były przedłużone do 31 grudnia 2020 roku, a pracownicy zostali zwolnieni 30 kwietnia, o czym pisaliśmy w artykule: Jak zwalniający wyparli zwolnienia w nowosądeckim MOK. Spór o fakty trwa (dts24.pl).
Przez ostatnie lata dyrektor Marcin Poręba nie wypowiadał się oficjalnie, nie brał udziału w konferencjach. Stał się, jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie z kręgu zbliżonego do magistratu, persona non grata w nowosądeckim ratuszu. Sam zainteresowany mówi wprost, że wolał pracować po cichu, zajmować się koncepcją, analizą i nowymi pomysłami, bo bycie na pierwszej linii było zwyczajnie męczące.
Podaliśmy sobie rękę
1 czerwca wydział, którym zarządzał oficjalnie przestał istnieć. Dyrektor mailowo pożegnał się ze współpracownikami. ,,W związku z zakończeniem mojej pracy w UMNS chcę Wam wszystkim podziękować za współpracę oraz życzyć samych dobrych dni” – napisał w mailu do pracowników.
– Coś się zaczyna, coś się kończy. Moja przygoda, moja praca w samorządzie dobiegła końca. Wypowiedzenie złożyłem w maju po rozmowie z panem prezydentem. Jeszcze przed kampanią, w styczniu, poinformowałem prezydenta, że nie widzę się w ratuszu w trakcie drugiej kadencji. Odejście to moja decyzja – zapewnia w rozmowie z naszą redakcją były już dyrektor Komunikacji Społecznej i Kultury Marcin Poręba.
Jednocześnie zaznacza, że ma zawodowe ADHD i nie może usiedzieć w jednym miejscu. Chce działać, a formuła pracy w urzędzie przestała być atrakcyjna. Były dyrektor przekonuje, że rozstał się z pracą w urzędzie w dobrej atmosferze.
– Podaliśmy sobie ręce z prezydentem, nadal jesteśmy kolegami – dodaje były dyrektor Marcin Poręba.
Fot. DTS24



































































































































































































