Rozmowa z Urszulą Nowogórską – posłanką na Sejm RP
– Od kiedy Pani Poseł jest strażaczką ochotniczką?
– Kiedy byłam radną Sejmiku Województwa Małopolskiego, w 2008 r. zapisałam się do straży. Od tamtej pory sprawy strażaków stały się bliskie mojemu sercu, najpierw poprzez pracę w Sejmiku w komisjach, które dotyczyły tego zakresu tematycznego, także w kwestii dotacji, które były dla Ochotniczych Straży Pożarnych, potem w pracy parlamentarnej.
– A skąd ten pomysł, żeby wstąpić do straży? To jakieś rodzinne tradycje?
– Nie, nie są to tradycje rodzinne. Jest w Limanowej bardzo zasłużony człowiek – Kazimierz Czyrnek, obecnie honorowy prezes Związku Ochotniczych Straży Pożarnych Powiatu Limanowskiego, który w rozmowie namówił mnie, abym zaangażowała się w sprawy OSP, stając się jedną z nich.
– Tym samym raczej nie brała Pani udziału w akcjach, tylko raczej chodzi o wsparcie formalne?
– Tak, to takie wsparcie z tyłu, które trwa cały czas, bo i w tej kadencji Sejmu i w poprzedniej pracowałam w Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych, czyli tej, która zajmuje się sprawami służb mundurowych, w tym również Ochotniczych Straży Pożarnych. Działam też w zespołach i podkomisjach związanych bezpośrednio z OSP i PSP. Jestem wiceszefową Poselskiego Zespołu Strażaków, wiceprzewodniczącą podkomisji stałej ds. funkcjonowania zarządzania kryzysowego, co też bezpośrednio wpisuje się w działalność straży pożarnych i bezpieczeństwo obywateli. W akcjach nie brałam nigdy udziału, chociaż pewnie gdyby trzeba było i gdybym przeszła stosowne szkolenia, to z przyjemnością bym ruszyła do działania.
– Kobieta w mundurze teraz nie wzbudza już wielkich emocji, ale w 2008 r. chyba jeszcze tak nie było? (…)
Całą rozmowę przeczytasz w specjalnym wydaniu DTS – kliknij i czytaj online za darmo:



























































































































































































































