Kilkanaście godzin pracy dzień w dzień, przez kilkanaście dni. To była walka z czasem i z dwójką przestępców. – Śledzimy historię rachunku. Wiemy że duża kwota poszła za granicę. Wiemy że ma do Polski nadejść złoto. Sprawcy nie będą w nieskończoność czekać aż złoto dotrze. Może się zdarzyć, że zniszczą telefon i wyrzucą kartę… – opowiadał w rozmowie z Wojciechem Molendowiczem oficer operacyjny sądeckiej Policji pytany o śledztwo zakończone spektakularnym sukcesem sądeckich funkcjonariuszy oraz ich kolegów z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie i Komendy Głównej. 11 milionów złotych, które miały się znaleźć na koncie sądeckiego Newagu i które przywłaszczyli sobie oszuści trafiło w finale tam, gdzie powinno trafić: na konto sądeckiego producenta nowoczesnych pociągów. Wcześniej pieniądze przewędrowały przez szereg rachunków bankowych założonych na fikcyjne dane.

–Trzeba było prześledzić drogę pieniędzy, które wpłynęły na konto oszusta założone z użyciem fikcyjnych danych. W ciągu kilkudziesięciu minut pieniądze przetransferowane były przez szereg innych rachunków bankowych, również założonych z wykorzystaniem fikcyjnych danych osobowych. Część oszuści zainwestowali w zakup kilograma złota, kamieni szlachetnych oraz biżuterii, zaś prawie 10 milionów przelali na konto niemieckiej mennicy, w której zakupili 50 kilogramów złota – opowiada policjant.
Na trop sprawców naprowadził śledczych telefon komórkowy, którego sprawcy używali do zamawiania kosztowności i do uzgadniania szczegółów odbioru zakupionego towaru. Ten numer telefonu musiał pozostawać aktywny w czasie gdy oszuści oczekiwali na kluczowe zamówienie z Niemiec.
– Telefon oczywiście też zarejestrowany był na osobę fikcyjną, jednak prowadzone przez Policję w tym zakresie dalsze czynności pozwoliły wytypować miejsce pobytu jednego ze sprawców. Chodziło o duże, krakowskie osiedle – wyjaśnia funkcjonariusz zaangażowany w sprawę.
Policjanci stanęli przed wyzwaniem obserwacji tego osiedla i próby odnalezienia – na podstawie rysopisu – człowieka, który telefonem się posługiwał. Udało się. Zaskoczyli go przed budynkiem. Próbował uciekać rowerem. Bezskutecznie.
– To był jeden ze współsprawców. Było ich dwóch. Nie są debiutantami. To osoby wcześniej karane za podobne przestępstwa – dodaje policjant tłumacząc, że sprawcy opanowali doskonale umiejętność podrabiania dokumentów i tworzenia łudząco podobnych do tych, jakimi posługiwali się kontrahenci czyli Newag i włoski partner Newagu. O wzory pism i logotypy, wreszcie o dane dotyczące transakcji nie było trudno. Firmy obecne na giełdzie, publikujące raporty giełdowe i zobowiązane do prowadzenia przejrzystej działalności, chcąc nie chcąc, dostarczają światu informacji, które ktoś może wykorzystać w celach przestępczych.
Jak tłumaczy rozmówca Wojciecha Molendowicza – oszuści prawdopodobnie nie spodziewali się, że tak duża kwota wpłynie na ich konto. To, że jednak wpłynęła, paradoksalnie przyczyniło się do ich ujęcia, bo szybkie „wypranie” 11 milionów złotych to trudne wyzwanie.
– Nie jest rzeczą prostą podjąć nawet część takiej kwoty. Banki starają się nas chronić. Jeśli ktoś próbuje wypłacić lub przelać większą ilość gotówki, zwykle dzwoni pracownik banku i pyta właściciela rachunku, czy rzeczywiście od niego pochodzi zlecenie transakcji. Z bankomatu, w zależności od banku, też zwykle nie można podjąć dziennie kwoty wyższej niż 20 tys. zł., bo w takim przypadku bank również może wdrożyć swoje procedury bezpieczeństwa– wyjaśnia policjant.
Za część pieniędzy (około 300 tys. zł) sprawcy zdążyli zakupić kamienie szlachetne, biżuterię oraz kilogram złota. Część tych kosztowności udało się odzyskać w wyniku przeszukania mieszkania, w którym przebywał pierwszy z zatrzymanych sprawców.
Pozostałą – po pierwszych zakupach przestępców – część gotówki ocalono po kontakcie telefonicznym z mennicą niemiecką i dzięki szybko wdrożonej procedurze europejskiego nakazu dochodzeniowego.
W tekście wykorzystano fragmenty rozmowy Wojciecha Molendowicza z oficerem operacyjnym Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą KMP w Nowym Sączu przeprowadzonej w studio Regionalnej Telewizji Kablowej
zdjęcia i film: KPM w Nowym Sączu










































































































































































































