75-letni Andrzej Górszczyk wyrusza w samotną podróż po polskich rzekach. Przepłynie kraj ze wschodu na zachód

– Siedzę na łódce, pluję do wody i po prostu gapię bez celu – opowiada Andrzej Górszczyk. 75-letni kabareciarz, poeta, pedagog i żeglarz z zamiłowania jutro wyrusza w kolejną samotną podróż po polskich rzekach. Przez ponad miesiąc codziennie spędzi za sterem co najmniej osiem godzin, by 15 czerwca wpłynąć do portu w Szczecinie, gdzie odbywają się Światowe Dni Morza.

wsb3

Trzy lata temu przypłynął Pan Wisłę od ujścia Dunajca do Gdańska, teraz zamierza pokonać rzekami trasę ze wschodu na zachód Polski. Dlaczego Pan to robi?

Taka moja zabawka na stare lata. Przepłynąłem już wszystkie rzeki w Polsce, ale tak ciągiem od granicy białoruskiej do niemieckiej nikt jeszcze chyba łodzią żaglową nie płynął. Ale nie dlatego robię to, by być pierwszy. Po prostu lubię pływać.

Może planuje Pan nowy tomik wierszy i szuka inspiracji i czasu na jego napisanie? Po rejsie Wisłą powstały przecież „Sądeckie liryki i żarciki”?

Ideologia, że wiersze pisałem, płynąc Wisłą, została przeze mnie wymyślona na potrzeby promocji (śmiech). Podczas rejsu nie ma się czasu na myślenie.

Myślałam, że jest czasu aż nadto.

Jest spokój, ale nie ma czasu. Każda czynność jest bardziej absorbująca. Nie mam ubikacji na łodzi, więc myję się w rzece, a później muszę spłukać już dobrą wodą z butelki. Co drugi dzień trzeba też uzupełnić zapasy żywności i paliwa. Wsie są oddalone od rzeki zwykle cztery-pięć kilometrów. Taka wyprawa zajmuje trochę czasu. Przygotowanie jedzenie też chwilę trwa. Dopiero wieczorem jest moment na nicnierobienie. Siedzę na łódce, pluje do wody i po prostu gapię bez celu.

To lepsze niż stanie w korkach? Wypływa Pan w dniu zamknięcia mostu heleńskiego, by uciec przed utrudnieniami w ruchu?

Gdybym został, to chcąc dostać się do Sącza, płynąłbym kajakiem. Zresztą nieraz tak robiłem.

Nie tęskni się Panu za bliskimi podczas samotnych rejsów?

To są samotne wyprawy, ale nie ortodoksyjnie samotne. Przez tydzień będzie płynął ze mną bratanek. Jeden kolega też się już zapowiedział, że dołączy gdzieś na trasie.

Jak długo zajmie podróż do Szczecina?

Planuję przypłynąć do portu 15 czerwca na Światowe Dni Morza.

Żona nie ma pretensji, że tak długo Pana nie będzie w domu?

Żona z tego powody jest przeszczęśliwa. Ale planuje mnie odwiedzić na trasie.

Fot. Arch. Andrzeja Górszczyka

FORDELEKT
ZESZYTYBOBO
Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

[mailpoet_form id="1"]