20 lat temu Real zapoczątkował rewolucję

Wczoraj minęło dokładnie 20 lat od otwarcie pierwszego w Nowym Sączu hipermarketu. Real, który dziś funkcjonuje pod marką Auchan, zapowiadał początek zmian krajobrazu handlowego w mieście. Dziś wielkopowierzchniowe sklepy zajmują 15,7 ha powierzchni Nowego Sączu. - To  już wystarczy – mówi wiceprezydent Artur Bochenek.

Handlowcy obawiali się pierwszego wielkiego sklepu. Dzisiaj funkcjonuje w mieście 38 dużych sklepów. Poseł Andrzej Czerwiński dokładnie pamięta emocje, jakie towarzyszyły planom sprzedaży gruntu pod pierwszy hipermarket w mieście. Sprawował wówczas funkcję prezydenta Nowego Sącza.

BOCHENSKI

- Ledwie zjawił się u mnie inwestor, a już rozgorzała dyskusja i pojawiły się obawy lokalnych kupców o swój byt. Wówczas handel w mieście wciąż odbywał się w budach pod gołym niebem na Alejach Wolności czy ul. Krańcowej. Każde uporządkowanie handlu kupcy uznawali za problem – wspomina Andrzej Czerwiński.

Jedyne wyjście widział we wspólnych rozmowach inwestora z kupcami. Postawił warunek firmie, że musi zaproponować coś dobrego miejscowym handlarzom. Rozmowy toczyły się w ratuszu.

- Z tego negatywnego podejścia do inwestora stworzył się klimat współdziałania. Firma zaoferowała wsparcie społecznego projektu, by przekonać do siebie mieszkańców. O ile pamiętam, pomogli wtedy urządzić pierwsze ścieżki rowerowe – opowiada poseł.

Lokalni kupcy mieli też możliwość przeniesienia swojego handlu na teren Reala.

- Do dziś, widzę, tak to funkcjonuje – mówi Czerwiński.

Dodaje, że później robiono analizy. Z badań wynikało, że sprzedaż lokalnego towaru wzrosła.

Kultura handlu

- Pamiętam ten czas, kiedy zapadała decyzja o sprzedaży terenu pod Real. Nasze obawy się sprawdziły, to był początek ekspansji wielkopowierzchniowych sklepów – opowiada Józef Pyzik, prezes Kongregacji Kupieckiej w Nowym Sączu.

Dziś, wylicza, w mieście działa dziewięć Biedronek, trzy Lidle, Auchan, Carrefour, Tesco, Leclerc, a wczoraj, dokładnie 20 lat od otwarcia Reala, przecięto wstęgę przed nowo wybudowanym Kauflandem przy Bulwarze Narwiku.
- To tylko jeśli chodzi o spożywczą branżę. Do tego trzeba doliczyć wszystkie galerie, Media Markt, Agata Meble itd. – dodaje Pyzik.

W sumie wielkopowierzchniowe sklepy zajmują 15,7 ha Nowego Sącza. Z krajobrazu miasta niemal zniknęły już osiedlowe sklepy. Gdzieniegdzie jeszcze utrzymują się branżowe, z konkretnym towarem, jak masarnie. Zdaniem Józefa Pyzika nie udało się miastu wykorzystać napływowego kapitału dla rozwoju lokalnego.
- Wszędzie na świecie negocjuje się, żeby w dużych sklepach można było sprzedawać produkty lokalne i żeby to była transakcja korzystna dla miejscowego wytwórcy. Tymczasem nasi przedsiębiorcy nie są partnerem w rozmowach dla zagranicznych sieci – stwierdza Józef Pyzik.

W ekspansji hipermarketów i galerii dostrzega jednak pewne korzyści. Powstanie Reala, jego zdaniem, zupełnie zmieniło kulturę handlu w mieście.
- Ten nasz niewinny, nawet prymitywny można powiedzieć handel z lat 90. zupełnie zaczął się zmieniać. Chcąc przetrwać, trzeba było się rozwijać. Konkurencja motywowała do szukania innych rozwiązań i to działało dla nas na plus – uważa Józef Pyzik.

W 1999 roku był właścicielem czterech sklepów osiedlowych. Największy z nich miał 110 m kw. hali sprzedaży. Kiedy powstał Real, wszedł do sieci sklepów ABC. Była to pierwsza franczyza dla tak małych sklepów.
- Dzięki temu można było wydawać gazetki promocyjne. Real był pierwszy, który coś takiego u nas wprowadził. Miał świetnie zorganizowaną promocję i sprzedaż, więc było się od kogo uczyć – podkreśla Pyzik.

W ciągu dwóch dekad dwukrotnie zmieniał szyld franczyzowy. Po ABC były Delikatesy Centrum. Obecnie ma dziesięć sklepów pod szyldem Lewiatana, w całości z polskim kapitałem. Największy sklep ma 450 m kw. hali sprzedaży.
- Poszukuję takiej organizacji handlu, która daje największe efekty, a to jest właśnie efekt wejścia na sądecki rynek zagranicznych sieci – dodaje prezes Kongregacji Kupieckiej.

Galeria – początek umierania centrum

Wiceprezydent Artur Bochenek miał 19 lat, kiedy otwierał się Real. Młodzi byli zachłyśnięci wszelkimi nowościami, które wkraczały do miasta. Kila miesięcy po uruchomieniu hipermarketu na tej samej ulicy pojawił się McDonald.
- Dobrze pamiętam też, jak dwa lata później uruchomiono Centrum Handlowe Europa, w miejscu, gdzie planowano halę sportową i basen. Wtedy czułem rozczarowanie – opowiada wiceprezydent. - Dziś wiem, że otwieranie galerii w centrum osiedla to nie jest najszczęśliwsze dla miasta rozwiązanie. Dobitnie pokazała to także Galeria Trzy Korony – stwierdza.

Zdaniem Artura Bochenka otwarcie galerii przy ul. Krańcowej było początkiem „umierania” centrum miasta. Trzy Korony wessały lokalny handel w Rynku i przy Jagiellońskiej. Wiceprezydent obawia się, że podobnie stanie się, kiedy przy ul. Węgierskiej otworzy się Castorama.
- Rada Miasta nie wyraziła zgody nowemu prezydentowi na zakup działki przy ulicy Węgierskiej, koniec końców przyznając ten teren pod sklep Castoramy, który może wessać pobliskie składy budowlane – zaznacza wiceprezydent.

Nie neguje budowy galerii. Uważa jednak, że Nowy Sącz niewłaściwie je lokował.
- Wszędzie na świecie wielkie sklepy powstają na obrzeżach miast. A u nas zrobiono zupełnie odwrotnie – mówi Artur Bochenek.
Podkreśla przy tym, że nowe władze nie są zainteresowane budową kolejnych tego typu obiektów w Nowym Sączu.
- Na pewno nie będzie to staraniem Ludomira Handzla, aby w mieście pojawiły się nowe galerie. To co jest wystarczy – zaznacza.

Czytaj "Dobry Tygodnik Sądecki":

 

 

 

 

 

 

Jan Duda

3 comments

  1. Szawel 22 Luty, 2019 at 17:37 Odpowiedz

    Czyli jak IKEA zgłosi się do sądeckiego Ratusza to specjalista ds. rozwoju, prezydent Bochenek powie inwestorom: – „nie, nie pozwalam ” i przegoni ich do Chełmca. Tak żeby Stawiarski zgarniał podatki oraz? mógł poszczycić się czym znamienitszym od ABC czy GS-u…

Wypowiedz się w tej sprawie