Z gór widać lepiej. Zdystansowany groch z kapustą

Kiedy minister zdrowia oświadczył, że oprócz najbliższej rodziny przy stole wigilijnym może się pojawić najwyżej pięć osób, w trybie pilnym zwołałem familijny sztab kryzysowy. Jak sobie poradzić z niechybnie nadciągającymi krewniakami i pozostać w zgodzie z wytycznymi rządu? Oto jest pytanie! Pierwsze rozwiązanie, jakie przyszło mi do głowy, to „Wigilia na wynos. Każdy gość pojawia się z własną dwunastopoziomową menażką. Wydawanie potraw – 30 minut od pojawiania się pierwszej gwiazdki lub do wyczerpania zapasów. To oczywiście rozwiązanie skrajne.

Prościej jednak urządzić losowanie, w którym główną nagrodą będą limitowane miejsca przy stole. Jednocześnie świąteczna loteria pomoże nam zrealizować drobne cele biznesowe. Losy wystawiamy na sprzedaż – im więcej ktoś ich kupi, tym większa jego szansa na miejsce przy stole. Potwierdzi to najprostszy rachunek prawdopodobieństwa, a sprzedaż wigilijnych losów pozwoli nam podreperować nadwątlony domowy budżet.

Pomysł z losowaniem spotkał się jednak z ostrym sprzeciwem teściowej, która w swoim votum separatum podkreśliła, że w Wigilię nie wypada uprawiać hazardu. Oto życiowa mądrość. Stanęło na tym, że na rogatkach posesji wystawimy straże i wszelkimi (…)

To tylko fragment felietonu. Całość przeczytasz w najnowszym wydaniu “Dobrego Tygodnika Sądeckiego”. Uwaga! Ten numer tylko w e-wydaniu!

Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.