Z „Dobrego Tygodnika Sądeckiego” do „Polish American Journal”

Spieszymy donieść i pochwalić się, że nasz redakcyjny współpracownik, specjalista od tematów filmowych – Bartosz Szarek – robi międzynarodową karierę.

Zaczęło się, a jakże, od „Dobrego Tygodnika Sądeckiego”. Do ubiegłorocznego wydania świątecznego Bartosz przygotowywał artykuł o „ostatnim rzemieślniku starej mechaniki światła” – pochodzącym z Nowego Sącza George’u Miltonie. Jak na profesjonalistę przystało, zaczął od próby dotarcia do bohatera tekstu. Oczywiście łatwo powiedzieć, ale nawiązać kontakt z człowiekiem,  których mieszka na drugiej półkuli, stroni od mediów, nie istnieje na Facebook’u i innych podobnych, było nie lada wyzwaniem. Potrzebny był cały łańcuszek ludzi i kontaktów.

– Podczas zbierania informacji, głównie z poziomu amerykańskich instytucji kultury, instytucji filmowych w polu kinematografii i przeróżnych stowarzyszeń polsko-amerykańskich, trafiłem na wiele wspaniałych i życzliwych mi osób – wspomina Bartosz Szarek. – Byli to m.in. pomysłodawca i wieloletni dyrektor, obecnie honorowy członek rady programowej Festiwalu Filmów Polskich w Los Angeles Władysław „Vladek” Juszkiewicz, Marta Szumanski-Smokowicz z Polish American Cultural Network (PACN), amerykańskiej organizacji non-profit propagującej kulturę polską w Stanach Zjednoczonych, oraz sama „Pierwsza Polska dama w Hollywood” Yola Czaderska-Hayek, która skontaktowała się ze mną telefonicznie, by pokrótce opowiedzieć o człowieku, z którym niejednokrotnie krzyżowała swoje drogi zawodowe. Jednak to Mark Dillon, szef „Polish American Journal” (biuro w Minneapolis), okazał się człowiekiem najbardziej pomocnym w całym moim transatlantyckim researchu. To on przetarł mi drogę do Juszkiewicza, Szumanski-Smokowicz i Czaderskiej-Hayek, którzy stali się głównym źródłem informacji o Miltonie.

Do samego George’a Miltona, a właściwie Jerzego Wygrzywalskiego, dotrzeć się nie udało. A raczej udało się, ale nie zdecydował się na rozmowę, tłumacząc, że konsekwentnie odmawia wywiadów. Tekst jednak powstał. Kto nie pamięta, może sięgnąć do archiwalnego numeru (wszystkie wydania „Dobrego Tygodnika Sądeckiego” są dostępne bezpłatnie na stronie: https://www.dts24.pl/archiwum-gazet-dts/). Historia opowiadała o sądeczaninie z urodzenia i jankesie z wyboru, który wyemigrował do Kalifornii, aby stać się jednym z czołowych konsultantów NASA, a później współtwórcą najbardziej pamiętnych amerykańskich blockbusterów Fabryki Snów.

Tekst powstał, ale jak to z tekstami prasowymi, żyją jeden dzień lub tylko nieco dłużej. I być może byłoby podobnie. Autor z satysfakcją odłożyłby numer DTS na półkę i zapomniał o przygodzie. Ale tym razem było inaczej! (…)

Przeczytaj więcej w “Dobrym Tygodniku Sądeckim”:

Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.