Odkurzone fotografie Jerzego Cebuli: Jak powstawały królewskie insygnia…

Minęło już kilkanaście lat od wyjątkowej chwili  w 2003 roku, kiedy zaprezentowano sądeczanom odtworzone insygnia koronacyjne Królestwa Polskiego. Głęboko w archiwum odnalazłem zdjęcia, które ilustrują prace przy ich powstawaniu…

Inicjatorem odtworzenia regaliów był sądecki antykawriusz, historyk, Adam Orzechowski. Pod jego kierunkiem i pieczą sądeccy złotnicy wykonali w 2003 roku rekonstrukcję insygniów koronacyjnych Królestwa Polskiego. Prace trwały prawie dwa lata, ale jak mówi Adam Orzechowski – marzenia o odtworzeniu insygniów miały wówczas prawie 20-letnią historię.

Warto przypomnieć, że bezcenne dla tej inicjatywy okazały się badania dwóch wspaniałych historyków, dziś już nieżyjących: profesora Michała Rożka z Uniwersytetu Jana Pawła II w Krakowie i profesora Jerzego Lylejki z Państwowej Akademii Nauk. To oni opracowali wielkość średnicy korony, podpowiadali jak oprawiać kamienie.

Wiele, wiele godzin spędził nad tworzeniem korony sądecki artysta, konserwator zabytków Józef Walczyk, który studiował obrazy, zdjęcia, ryciny. Robił wszystko, by korona była jak najwierniejsza pierwowzorowi. Wykonał nie tylko korpus korony, ale również berło i jabłko królewskie.

Korona wykonana jest ze złota i drogocennych kamieni – prawdziwych pereł, szmaragdów i diamentów. Waży ponad półtora kilograma. Prace, tradycyjną metodą rzemieślniczą (nad samą koroną) trwały blisko rok. Korpus korony – wykonany ze srebra – pokryto złotem i ozdobiono klejnotami. W tym celu użyto: 80 pereł, 88 szmaragdów, szafirów, rubinów oraz granatów, 56 drobniejszych pereł i kamieniami oraz 184 małych szlachetnych kamyków.

 

 

 

 

Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.