O tym, jak ważne jest zapisanie się do bazy potencjalnych dawców szpiku, mówiliśmy nie raz. W ostatnim czasie temat ten podejmowany był znacznie częściej w związku z potrzebującymi przeszczepu mieszkańcami naszego regionu. Wśród superbohaterów znalazł się Filip z Gorlic, który oddał cząstkę siebie na rzecz chorego 6-latka z Francji. Zapisanie się do bazy DKMS było czystym przypadkiem. Po roku nastolatek odebrał telefon z informacją, że może komuś uratować życie. Dziś z dumą mówi, że został dawcą szpiku.
Filip Przybycień to mieszkaniec Gorlic, obecnie student drugiego roku inżynierii budownictwa na Politechnice Krakowskiej. Niespełna rok temu, zupełnie przypadkiem, zapisał się do bazy potencjalnych dawców szpiku, nieświadom, że wkrótce znajdzie swojego genetycznego bliźniaka.
W ostatnich dniach w jego życiu wydarzyło się coś wyjątkowego — otrzymał telefon z informacją, że znaleziono pacjenta, który potrzebuje jego pomocy. Tak więc, bez wahania, Filip stał się aniołem dla chorego chłopczyka z Francji.
Jak mówi na łamach Gazety Gorlickiej, telefon z Warszawy był jak grom z jasnego nieba. Towarzyszyła mu radość, ale też obawa o własne zdrowie i o zdrowie osoby, której ma szansę pomóc.
Przed samym pobraniem szpiku Filip musiał w szczególny sposób zadbać o swoje zdrowie. Przed całą procedurą biorca poddawany jest silnej chemioterapii, dlatego niezwykle ważne było, aby Filip pozostał w pełni sprawny — nawet drobna niedyspozycja mogła zadecydować o powodzeniu przeszczepu.
Pobranie szpiku odbyło się w klinice w Gliwicach. Nastolatek w wywiadzie dla Gazety Gorlickiej wspomina, że trafił do izolatki z mężczyzną chorym na białaczkę. Dwa światy — z jednej strony pacjent walczący z nowotworem, z drugiej zdrowy chłopak, który za chwilę podaruje komuś szansę na „drugie” życie. W przypadku Filipa materiał został pobrany z talerza kości biodrowej. Jak mówi, ból można porównać do dotkliwego stłuczenia. Łącznie pobrano od niego litr materiału, w tym około 800 mililitrów samego szpiku.
Już następnego dnia Filip otrzymał informację, że udało mu się pomóc dziecku z Francji. Przez kolejne dwa lata pozostaje w tzw. rezerwie, na wypadek gdyby konieczne było ponowne przeszczepienie.
— Już teraz wiem, że zrobiłbym to jeszcze raz. Po pobraniu zmieniło się moje podejście do życia. Mam świadomość, że warto żyć i warto pomagać — podkreśla nastolatek.
Czytaj także: Global Cheer pisze historię. Po raz pierwszy polski zespół wystąpi w Pucharze Świata w Meksyku





































































































































































































