Wiesława Borczyk: Lubię wierzyć, że dobro wraca

Wiesława Borczyk: Lubię wierzyć, że dobro wraca

– Podczas przeglądania albumów rodzinnych przy okazji świąt, dostrzegam, jak ważne były u nas w rodzinie relacje. Od zawsze. I to kultywuję poprzez wspomnienia o tych, co odeszli – moich rodzicach, prababci i babciach, pradziadku i dziadku, wujkach i ciociach, o moim młodszym, już nieżyjącym bracie, o tradycjach, które przekazuję córkom i wnukowi. Korzenie wciąż są żywe – mówi nowosądeczanka WIESŁAWA BORCZYK, radca prawny, prezes Ogólnopolskiej Federacji Stowarzyszeń Uniwersytetów Trzeciego Wieku i Sądeckiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku.

– Wierzy Pani w świętego Mikołaja?

– Wierzę i sama co roku próbuję wspierać świętego. Pamiętam o moich najbliższych, ale także o dalszych znajomych, tak by dla każdego mieć w ten świąteczny czas miły upominek, czasami dobre słowo.

– Jak ważne jest dobre słowo?

– W dzisiejszych czasach bardzo ważne i potrzebne. To przecież prosty sygnał, że myśli się nie tylko o sobie, ale także o innych, czasami słabszych, bardziej potrzebujących. Nie ograniczam się nigdy do grona rodzinnego, bo to oczywiste, poszerzam je o bliższych, dalszych znajomych; staram się pamiętać o innych, choćby w ten sposób, by zapytać, jak się czują, jak sobie radzą. Jestem typem człowieka, który został ukształtowany społecznie już w dzieciństwie, inaczej nie umiem.

– Łatwiej Pani dawać czy przyjmować?

– Nigdy nie analizowałam tego w takich kategoriach, zawsze żywo reagowałam na potrzeby innych, czy to w życiu zawodowym, społecznym czy rodzinnym. Staram się myśleć o tych ludziach, którzy są w szeroko rozumianej potrzebie, i na tym skupiało się wiele moich działań, projektów, przemyśleń, zwykle dobrze trafionych. Robiłam to przez całe lata. Lubię wierzyć, że dobro wraca, że jeśli człowiek coś daje, nie myśląc, czy spotka go za to wdzięczność czy nie, to zostanie mu to zwrócone. Jest w tym wyższa równowaga. Dlatego nie przywiązuję się do myśli, że jeśli coś otrzymałam, trzeba to oddać, to się po prostu dzieje.

– Co stworzyło taką a nie inną osobowość? Co dostała Pani w domu, że wiedziała, którą drogą pójść?

– Myślę o tym szeroko, bo to jest całokształt rozmaitych okoliczności. Podczas przeglądania albumów rodzinnych przy okazji świąt, dostrzegam, jak ważne były u nas w rodzinie relacje. Od zawsze. I to kultywuję poprzez wspomnienia o dziadkach, babciach, moich rodzicach, tradycjach, które przekazuję córkom i wnukowi. Korzenie wciąż są żywe. Na zdjęciach okolicznościowych, których mamy wiele, mało jest pozowanych fotografii, więcej okolicznościowych sytuacji, które podkreślają jak ważna była wspólnota, czas przeznaczany na bycie razem i rozmowę. Patrzę, jak obchodziliśmy uroczystości, wyjeżdżaliśmy na wakacje, w góry, nad morze, na pielgrzymki do Kalwarii Zebrzydowskiej, budowaliśmy więzi. Zawsze ważne było dla nas by być razem, celebrować czas wspólny, co dawało poczucie wsparcia. I dziś pamiętam o tym wszystkim, kiedy aktywnie angażuję się w sprawy społeczne i lokalne, to jest bardzo podobny schemat, polegający na zaufaniu i wspólnocie. I jeśli myślę, skąd to mam, to na pewno zapisane w genach, ale też wyniosłam takie myślenie z kultury zachowań i tradycji. Do tego dochodzi wiedza, do której przywiązuję ogromne znaczenie, wierząc, że ubogaca człowieka, jeśli z niej mądrze korzystać. Dziś mamy nowe technologie, których nie było dawniej, mamy dostęp do tak wielu informacji. Wraz z tym dostępem, musimy nabyć umiejętności, które pozwolą nam dostrzec to, co w tym całym zalewie jest prawdą, a co już nią nie jest. Seniorzy tak często są wykorzystywani, bo nie potrafią odróżnić tego, co prawdziwe od fake newsa. Stąd ważne są takie kampanie informacyjne, jak ta ostatnia, którą organizuje m.in. telewizja Puls, Komenda Główna Policji a Ogólnopolska Federacja Uniwersytetów Trzeciego Wieku jest jej partnerem. Adresujemy ją do osób starszych, tak, by uświadamiać i przestrzegać tę grupę społeczną przed niebezpieczeństwami w sieci. Nie wszyscy starsi ludzie potrafią zrozumieć, że ktoś chce ich oszukać, wykorzystując ich naiwność czy nieznajomość technologii. To nowe doświadczenie także dla mnie. W Sądeckim UTW także mamy wiele zajęć na ten temat.

– Jakie wartości wyniosła Pani z domu i czy wpłynęło to na Pani późniejsze wybory?

 

Całą rozmowę Igi Kuk przeczytasz w świątecznym wydaniu DTS – za darmo pod linkiem:

Filmoteka dts24

194 Videos