Stu ludzi odciętych od świata strefą błota. „Pomocy!” – woła Leszek Lizoń w imieniu bezdomnych z ulicy Szwedzkiej

Stu ludzi odciętych od świata strefą błota. „Pomocy!” – woła Leszek Lizoń w imieniu bezdomnych z ulicy Szwedzkiej

Już pół roku trwa koszmar mieszkańców fragmentu ulicy Szwedzkiej w Nowym Sączu, który bezpośrednio sąsiaduje w ogromnym placem przebudowy linii kolejowej. Trudno określić kiedy koszmar jest trudniejszy do przebrnięcia: czy w warunkach mrozu, gdy gruba warstwa rozjeżdżonego błota zamarza, czy wtedy, gdy trzeba brnąć w błotnej mazi sięgającej kostek.

Zamieniony w błotniste wertepy odcinek Szwedzkiej służy między innymi jako dojazd do budowanego nieopodal mostu kolejowego nad Dunajcem. Problem w tym, że naniesione na drogę warstwy ziemi zmieszanej z cementem nie są usuwane.

List, który dotarł przed weekendem do redakcji dts24 od mieszkańców ulicy Szwedzkiej zaczyna się od błagalnego słowa: „Pomocy !”. Kierujemy to wołanie do władz miasta, do inwestora i do wykonawcy. Są sposoby na to, aby sąsiadów budowy uszanować i zapewnić im bezpieczne dotarcie do miejsc zamieszkania. Teren robót budowlanych, nawierzchnie grząskie i nierówne można zabezpieczyć choćby matami drogowymi czy płytami jezdnymi zarówno dla pojazdów jak i pieszych. Są na to sposoby. Czemu z nich nie skorzystano?

Ponad 100 osób – mieszkańców, pracowników, klientów jest wykluczonych komunikacyjnie i cywilizacyjnie. To nie Etiopia, Somalia ani Górna Volta. To nie droga na Ural w fazie roztopów. To Nowy Sącz. Kierownictwo budowy nic sobie nie robi z interwencji. Nie pomagają interwencje u radnych” – pisze Leszek Lizoń, kierownik schroniska dla osób bezdomnych prowadzonego przez Nowosądeckie Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta – Wspólnotę Emmaus.

W schronisku mieszkają między innymi osoby niepełnosprawne. Potrzebują czas od czasu dotrzeć do lekarza. Jak mówi Leszek Lizoń – pod budynek odcięty od świata strefą błota nie chcą podjeżdżać taksówki, więc każda taka wyprawa to arcytrudne przedsięwzięcie logistyczne.

Gdyby tu mieszkał jakiś poseł pewnie by tak nie było – kwituje.

Od autorki

Jest mi wstyd za radnych, którzy do tej pory nie zareagowali konkretem na błagania o normalność dobiegające z ulicy Szwedzkiej. Ubiegając się o mandaty do samorządu deklarowali coś zupełnie innego. Wstydzę się też za urzędników w moim mieście, którzy o nie spieszą się zadbać o względną normalność i bezpieczeństwo w drodze do domu dla mieszkańców tego zakątka Nowego Sącza interweniując u inwestora.

Byłam pewna, że tak poważnemu inwestorowi i wykonawcom realizującym zlecenie nie trzeba przypominać  że „w trakcie prac budowlanych należy zapewnić poszanowanie występujących w obszarze oddziaływania obiektu uzasadnionych interesów osób trzecich”. Myliłam się.

Wreszcie na koniec: dobrze jest wiedzieć, że podmioty prowadzące działalność gospodarczą mogą wytoczyć powództwo cywilne oparte na art. 416 kc. wykazując istnienie adekwatnego związku przyczynowego pomiędzy działaniem inwestora, a powstaniem po stronie powoda szkody w postaci utraconego zysku. Taki wyrok zapadł kilka lat temu w stolicy Małopolski. Jak informowali reporterzy „Dziennika Polskiego” – Gmina Kraków musiała wypłacić ponad 100 tys. zł odszkodowania przedsiębiorcy, który poniósł straty w związku z remontem ulicy w Śródmieściu. „Podczas remontu ulicy nasza nieruchomość została na trzy i pół miesiąca odcięta od drogi publicznej, przez co nie mogliśmy zarabiać” – argumentował przedsiębiorca.  Proces trwał długo, ale powód wygrał batalię przed Temidą. Sąd obarczył winą gminę Kraków, zarzucając urzędnikom m.in. „brak odpowiedniej koordynacji robót”. Sąd Apelacyjny nie tylko oddalił apelację gminy, ale jeszcze podwyższył odszkodowanie. Zdaniem krakowskich prawników w ten sposób przetarta została ścieżka dla innych, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji, bo na przywołane w wyroku przepisy mogą się powoływać wszyscy, którzy poniosą straty w wyniku źle zaplanowanych lub wadliwie prowadzonych inwestycji.

zdjęcia nadesłane ze schroniska dla osób bezdomych

Filmoteka dts24

194 Videos