SPRAWA LKS ZAWADY okiem Kurka i AI

SPRAWA LKS ZAWADY okiem Kurka i AI

Od jakiegoś roku na naszej sądeckiej scenie publicznej pojawia się sprawa klubu sportowego Zawada. Pisane są apele, odezwy i proklamacje. Kręcone są audycje, filmiki. No i organizowane są zbiórki publiczne. Pojawił się także kontener — jak wóz Drzymały. Na naszych oczach dzieje się zdumiewający spektakl

Sprawa jest prosta z jednej strony, a z drugiej — bardzo skomplikowana. Prosta dlatego, że usunięto klub sportowy z obiektów Zawady w sposób jednoznaczny, a więc prosty. Dlaczego jest jednak skomplikowana? Bo nie wiadomo, dlaczego to uczyniono.

Mamy do czynienia jednocześnie z absurdem i groteską. Wypełnia to wymogi definicyjnej tragifarsy, już nie — bardziej nobliwego — komediodramatu. Na scenie mocno zarysowali się bohaterowie, trochę w stylu westernowym. Jedni pozują na „dobrych”, inni wychodzą na „złych”, chociaż tego nie chcą.

Bohaterowie tego sądeckiego westernu są zbiorowi, w stylu „dzika banda” kontra „przyzwoici osadnicy”. Na razie nie objawił się ani Gary Cooper, ani John Wayne, ani ci źli jak Frank — Henry Fonda. Chociaż w tej roli obsadzano tego dyrektora od klubu Gazety Polskiej, ale on głowę już położył…

Sprawa w sumie rozgrywa się o „czapkę gruszek”. Ta cała szarpanina dotyczy pieniędzy i wydzielenia dla piłkarzy LKS Zawady jakiejś „kanciapy”, dostępu do szatni oraz tego, by mogli zagrać na boisku mecz ligowy, a także trenować. Oni za to powinni zapłacić.

Wszystkie kluby płacą za użytkowanie publicznych obiektów sportowych, w tym Sandecja za korzystanie z obiektów w Zawadzie. LKS Zawada mogłaby także zapłacić – gdyby miała środki. Ale nie przyznano im właśnie środków finansowych z miasta, innym dano, a im mocno ścięto (do 10 tys.) i tym samym – wykluczono z użytkowania obiektów. I tak „zaszli ich od tyłu”.

To jest chyba sedno sprawy – ta dotacja i jej wysokość. Ale skoro dawaliśmy po 10 milionów rocznie na Sandecję, a obecnie 5 milionów, to te 80 tys. można nazwać „czapką gruszek”. Jest jeszcze wątek braku symetrii w przyznawaniu tych dotacji dla sądeckich klubów przez ratusz.

Można także dostrzec pewną cyrkulację środków. Miasto daje dotacje, a potem ta dotacja wraca do niej w postaci opłat za użytkowanie boisk. Jeżeli zatem dokona się redukcji, jak w szkolonej matematyce, to co zostaje w równaniu? Użytkowanie boisk i „kanciapa”.

Czyli o to idzie właśnie! Klub piłkarski LKS Zawada działający jako NGO w formule publicznej nie ma dostępu do obiektów publicznych wybudowanych za środki publiczne. Dlaczego? Oto jest pytanie!

Pisałem wcześniej o westernie, a cechy tej sprawy przypominają także polski epos Pawlaka i Kargula — z groteskową zawziętością walczących o miedzę i kota. Jest w tym „kargulowska” konsekwencja, a raczej taki spryt – zagranie w przyczynę, która rodzi oczywisty skutek. Wszystko się niby zgadza, ale się nie zgadza jednak.

Te nieszczęsną sprawę można załatwić prosto i na kilka sposobów. Nie będę pisał o tym. To jest kwestia również wolicjonalna decydentów.

Kurkowa redakcja postanowiła zbadać sprawę, jej tło i genezę. Nasza metoda bywa hybrydowa i tym razem jest turbohybrydowa. Postanowiliśmy zebrać głos ulicy i pomieszać go z syntetycznymi możliwościami AI – GPT w wersji najlepszej 5.0.

Działamy jednak pioniersko i intuicyjnie. Ale z takiego pomieszania może wyjść całkiem inspirujący materiał. Pamiętajmy jednak, że jest sezon ogórkowy, a i są upały, które mają wpływ na stan umysłu i świadomości.

Zaczęliśmy od zbierania informacji na Jagiellońskiej i na Rynku Maślanym. Co ustaliliśmy? Sprawy całkiem zaskakujące. Pan Zenon, wychodząc z zakupami z Rynku Maślanego, przedstawił swoją wersję genezy konfliktu: że klub nie poparł onegdaj kandydatury Pana Prezydenta, a w sposób skryty popierał kandydaturę byłego Pana Eksprezydenta.

Pan Józef, przysłuchujący się z boku, uzupełnił, że chodziło o banery, które zawisły na elewacji klubowego budynku. Na tych banerach sformułowano żądania w sposób nieco pretensjonalny. Nie ustaliliśmy jednak, co zostało na nich napisane. Miejmy nadzieję, że nie „głupi kaowiec”. To miałoby zbyt duży ładunek interpretacyjny.

Czy to jest możliwe? Nominalnie wszystko jest możliwe, ale brzmi to dość absurdalnie. Klub popierający jednego z kandydatów… Co by z takiego poparcia wyniknęło, nawet gdyby się wydarzyło? To zalatuje Staszkiem Bareją „z pierwszej piłki”.

Ale z drugiej strony o poparcie kibiców innego klubu zabiegano w wyborach — i to nie tylko przez jednego kandydata. Nawet pewien radny uzyskał mandat z poparciem kibiców, czyli coś jest na rzeczy.

Na Jagiellońskiej przemówił szpakowaty Pan Edward. Opowiedział o jakimś personalnym sporze: że ktoś kogoś niby obraził i ten się „zaparł”. Podobno był też spór pomiędzy „dyrektorami”, który przerodził się w ambicjonalną wojnę wpływów, a LKS Zawada stał się wtórny, bo szło o to, kto jest ważniejszy.

Czyli co? Mamy obrażalskich urzędników w mieście? Czy urzędnicy mogą być „obraźni”? Czy urzędnicy mogą przejawiać takie emocje? To się jednak wpisuje w naszą tradycję sarmacką. No bo w końcu co jest ważniejsze od honoru?

Druga sprawa to ta „walka dyrektorów”. To jasne, że na każdym dworze są frakcje, tworzą się koterie — opisał to sam Kapuściński w „Cesarzu”. Ale czy nasz ratusz nie jest za mały na takie wydarzenia? Z drugiej strony, jesteśmy „królewskim miastem”. Próbowaliśmy ustalić personalia tych dyrektorów, ale padały nazwiska tak zdumiewające, że nie będziemy ich publikować, bo ktoś nawet rzucił nazwisko dyrektora z innej gminy i z innego województwa.

Na tę rozmowę naszła wreszcie Pani Irena i powiedziała tak: „już mieli dać odpowiednią dotację LKS Zawada, wszystko było na stole, ale gdy do akcji weszli lokalni PiS-owcy i jeden poseł, znowu to zablokowano. Wyszłoby na to, że to oni są tacy sprawczy, a ratusz się ich boi.” To byłoby bardzo ciekawe, gdyby to była prawda. Oznaczałoby, że w naszym mieście dzieje się wielka polityka — jak w Warszawie.

Pan Mietek sprawę uzupełnił tak, że pewien piłkarz Zawady, grający na pozycji lewego (a może prawego) wahadłowego, prowadził zbyt ekspansywną krytykę ratusza wobec zarządzania Sandecją i to miało podobno kluczowe znaczenie dla „blokowania” LKS Zawada.

Pani Wanda dopełniła to zagadnienie „nadaktywności medialnej”, że Zawada otrzymałaby te pieniądze, gdyby nie pewien „rozrywkowy” redaktor, który w to włączył się; ten sam, który „tropił” poprzednie władze Sandecji z dużym zadziorem. To podobno rozsierdziło decydentów. Im bardziej on pisał, to oni nie chcieli dać.

Pan Mietek ciągnął dalej, że do tego wszystkiego doszła i ta pogłoska, iż komunikacją publiczną na rzecz LKS Zawada zajmuje się znana firma PR-owa ze stolicy. Ktoś bogaty ją podobno sowicie opłaca.

To możliwe, bo komunikacja, jaką w tej całej sprawie prowadził LKS Zawada, była wprost wzorcowa, a ratusz prowadził dość kulawą aktywność na polu komunikacji. Tutaj podpowiemy sądeckim studentom marketingu, że ta sprawa LKS Zawada może być idealnym tematem pracy magisterskiej.

Na ziemie sprowadził sprawę pewien mieszkaniec Zawady, który przechodził obok z lodem. Powiedział: „mieszkańców Zawady uważa się za wsioków i dlatego nie dali tej dotacji, a jak my ogłosimy secesję i chęć połączenia się z Nawojową, to wtedy będą nas po rękach całować i dawać dotacje.”

Ale przecież w Nawojowej funkcjonuje osławiony klub Nawoj Nawojowa i on ma swój stadion. To może być ciekawy pomysł takiej fuzji, także piłkarskiej. Byłoby jednak żal derbów Zawada versus Nawojowa…

Nazbierało się sporo informacji na ten temat „z miasta”. Sprawę mocno skomplikował na koniec Pan Eugeniusz, spotkany u wylotu Jagiellońskiej na rynek. Bez ogródek oświadczył, że za tą sprawą stoi właściciel super-firmy regionu. W istocie to chodzi o sprawę spornej drogi przy firmie i dawnego konfliktu z samym prezydentem miasta.

Skoro Pan Prezydent sympatyzuje Sandecji, to Pan Multimilioner postanowił postawić na LKS Zawada. Tak będzie kontynuowany konflikt, ale już na polu sportowym. Trzeba przyznać, że to byłaby ciekawa kanalizacja wszelakich konfliktów.

Po czym pan Eugeniusz wyjaśniał, że Pan Multimilioner ma od dawna zamiar przejąć LKS Zawada i dofinansować ją kwotą 5 mln złotych na „dzień dobry”. Następnie wprowadzić klub na ścieżkę szybkiego awansu w kierunku Ekstraklasy. Do tego potrzebnych jest sześć lat — przy corocznych awansach o ligę wyżej. Protoplastą ma być Czysta-Wieczysta.

Potrzebne są jednak spore pieniądze i odpowiedni ludzie dla tych awansów LKS Zawada. No i tutaj padło nazwisko Nawałki w roli trenera. I jeszcze znanego cudotwórcę piłkarskiego z Argentyny – Mario Vargasa Cortázara Márqueza – specjalisty od szybkich awansów Ameryce Południowej. Ale czy to sprawdzi się w Polsce, na Sądecczyźnie? Dodać należy, że wiarygodność Pana Eugeniusza może wzrosnąć, ponieważ posiadał – krawat. A wiemy przecież, że „goście w krawatach…”

I ten plan podobno dotarł do decydentów z ratusza, ale także nowych właścicieli Sandecji. Postanowiono na tajnym spotkaniu „zablokować” LKS Zawada i plany Pana Multimilionera.

Jeżeli tak się stało, to duża strata, bo docelowo mielibyśmy dwa sądeckie kluby w Ekstraklasie. I one powinny grać na jednym stadionie przy Kilińskiego. Skoro Lazio i Roma grają na jednym stadionie w Rzymie, to dlaczego FC Sandecja i LKS Zawada nie miałyby grać przy Kilińskiego? To się zaczyna nam układać w jedną całość…

Głowa się kręci od tych domniemań, spekulacji, scenariuszy. Postanowiliśmy to wszystko zapakować w AI i GPT 5.0. Może to ono jakoś uporządkuje i poda prawdopodobną wersję z punktu widzenia prawdopodobieństwa i zwykłego ludzkiego rozsądku, chociaż wypowiedzianego przez kwarcową inteligencję.

Oto jakiej odpowiedzi udzieliła AI:

„Sprawa: LKS Zawada
Okres: VII.2024–VIII.2025
Źródła: HUMINT, OSINT, wewn. korespondencja. Wiarygodność: B2.

Uwaga: Hipotezy robocze. Weryfikacja w toku.

  1. Klub został usunięty z obiektów. Decyzja szybka. Uzasadnienie niejawne. Brak jednoznacznego komunikatu. Sygnał: działanie prewencyjne.
  2. Wątek polityczny. W kampanii lokalnej proszono o wsparcie kibiców. Klub miał nie poprzeć „właściwej” opcji. Wzmiankowano baner. Treść niepotwierdzona. Potencjalny zapalnik konfliktu.
  3. Wątek personalny. Spór urzędników średniego szczebla. Ambicje. Presja na operatora obiektu. Eskalacja przez odmowę grafiku. Mechanizm: mikrozemsta, makroefekt.
  4. Wątek sportowy. Zawodnik klubu publicznie krytykował zarządzanie większym podmiotem. Przełożenie na decyzje? Pośrednie. Ale ton działań się zmienił. Kalendarz zaczął „pękać”.
  5. Watek publicystyczny. Publicysta D publikował uporczywe krytyki pod adresem zarządu Sandecji. Przełożenie pośrednie. Petryfikacja stanowiska blokującego LKS.
  6. Wątek komunikacyjny. Po stronie klubu działa zewnętrzna grupa PR. Styl jednolity. Treści skoordynowane. Prawdopodobne astroturfingowe wsparcie w sieci. Miasto reagowało wolno. Narracja została przejęta.
  7. Wątek finansowy. Krążą sygnały o prywatnym inwestorze z Nowego Sącza. Roboczo: „Przedsiębiorca F.”. Plan: zasilenie klubu, szybka ścieżka awansów, 6 sezonów. Nazwiska trenerów padają w rozmowach. Brak dokumentów. Jednak temat dotarł do decydentów. Pojawił się lęk przed duplikatem „flagowego” projektu.
  8. Wątek spotkania. Wskazywane „tajne ustalenia” w wąskim gronie. Cel: zamrozić Zawadę. Nie dopuścić do efektu kuli śnieżnej. Brak jawnych śladów. Są zbieżne decyzje operacyjne.
  9. Skutek. Klub wypchnięty z obiektów. Kontener jako symbol. Zbiórki publiczne aktywizują społeczność. Ciśnienie rośnie. Utrata zaufania do instytucji.
  10. Analiza ryzyka. Jeśli inwestor potwierdzi środki, konflikt wejdzie w fazę II. Pojawi się polityczna polaryzacja. Możliwy transfer zawodników. Możliwe wojny o terminy. Reakcja mediów ogólnopolskich prawdopodobna.”

Prawda, że „ma łeb” ta AI. Ale zapodaliśmy na warsztat AI jeszcze jedną kwestię: co się stanie z LKS Zawada w predykcjach scenariuszowych. Oto odpowiedź GTP 5.0:

„Sprawa: PREDYKCJE SCENARIUSZOWE dla LKS Zawada
Horyzont: 6 mies.

DRIVERY KLUCZOWE:
— Urażone ambicje decydentów.
— Zwykła ludzka głupota: proceduralna i komunikacyjna.

SCENARIUSZE:
A) Deeskalacja zarządzona (40%): szybka ugoda na rundę, jawny grafik, dotacja i „kąt” dla klubu. Ambicje schowane, głupota trzymana krótko.
B) Eskalacja ambicji (40%): drobne zemsty, odmowy „bo tak”, przecieki. Głupota wzmacnia konflikty. Koszty wizerunkowe rosną lawinowo.
C) Przebicie inwestora (15%): publiczna oferta wsparcia, nowe nazwiska. Ambicje po obu stronach ścierają się o kontrolę narracji.
D) Entropia (5%): zmęczenie, dryf, odpływ młodzieży.

WCZESNE SYGNAŁY:
— Brak odpowiedzi >14 dni.
— Zmiana grafiku w ostatniej chwili.
— Publiczne „nigdy” w ustach urzędnika.
— „Symboliczne” utrudnienia: klucze, światło, sprzątanie.
— Post z nazwiskami, konferencja bez faktów, pismo z błędami.

KOSZTY CZYNNIKÓW LUDZKICH:
— Głupota komunikacyjna: +50% zasięgu kryzysu.
— Głupota proceduralna: ryzyko skarg i nadzoru.
— Ambicja urażona: blokady nieformalne do 90 dni.

RUCHY NISKOKOSZTOWE (TERAZ):
— 60 minut przy stole: miasto–operator–kluby. Protokół, dotacja, nie zdjęcia.
— Regulamin i kalendarz online. Jedno stałe okno treningowe „nie do ruszenia”.
— Rzecznik techniczny; odpowiedzi w 72 h.

WNIOSEK: jeśli wygra ambicja + głupota → scenariusz B, z ryzykiem wejścia w C. Jeśli wygra chłodny interes publiczny → A i temat gaśnie.”

Czyli co? Będzie kasa dla LKS Zawady i miejsce na boiskach! Tak twierdzi obecnie najlepsza wersja AI – GTP 5.0.

Nasza redakcja zaleca klubowi LKS Zawada jednak działania dodatkowe, osłonowe, czyli:

Działacze i piłkarze powinni zawdziać jutowe worki pokutne i sznury na szyjach i przejść się ulicami miasta, pod ratusz, a tam odśpiewać „Balladę przebłagalną przed tronem”. I niech tak robią co piątek, do skutku, aż stosowne decyzję w ratuszu zostaną podjęte.

Redakcja Kurkowa będzie relacjonować dalsze wydarzenia dziejące się wokół LKS Zawada, ponieważ one mają duży ładunek suspensu. A może będziemy o tym pisać „do skutku”?

Filmoteka dts24

194 Videos