Podopieczni trenera Rafała Smalca rozegrali dzisiaj zaległe spotkanie ligowe, które nie odbyło się w pierwotnym terminie z powodu niesprzyjających warunków atmosferycznych. Będąca na fali zwycięstw Sandecja mierzyła się na wyjeździe z Rekordem Bielsko-Biała. Zespół z dolnych rejonów drugoligowej tabeli postawił trudne warunki.
Pierwszy gol tego spotkania padł chwilę przed przerwą i było to trafienie gospodarzy. Jan Ciućka otrzymał dobre podanie za linię obrony, a następnie pokonał wychodzącego z bramki Mateusza Jelenia. Dzięki temu drużyna Rekordu schodziła do szatni ze skromnym prowadzeniem.
Po zmianie stron do odrabiania strat ruszyli Sączersi. Na zegarze wybiła 47. minuta, kiedy w polu karnym zespołu z Bielska-Białej zrobiło się spore zamieszanie, co skutecznie wykorzystał Przemysław Skałecki, doprowadzając do remisu. Swoje okazje w tym meczu mieli jeszcze Wiktor Pleśnierowicz, Simeon Oure oraz Tomasz Nawotka, ale mimo starań nie udało się przechylić wyniku na korzyść Sandecji.
Po uregulowaniu ligowych zaległości nowosądeczanie plasują się obecnie na piątym miejscu w tabeli, mając w dorobku 37 punktów. Kolejnym rywalem Biało-Czarnych będzie ŁKS II Łódź, z którym zmierzą się u siebie w najbliższy weekend.
Rekord Bielsko-Biała – Sandecja Nowy Sącz 1:1 (1:0)
Bramki: Jan Ciućka 44′ – Przemysław Skałecki 53′.
Żółte kartki: Jan Ciućka – Bartłomiej Kasprzak.
Rekord: Wiktor Kaczorowski – Dariusz Pawłowski, Tomasz Boczek, Mateusz Broda, Dawid Mazurek (80′ Mateusz Tekieli), Kacper Kasprzak (63′ Jakub Kempny), Daniel Ściślak, Adam Gibiec (76′ Łukasz Soszyński), Jan Ciućka, Wojciech Łaski (63′ Mateusz Klichowicz), Daniel Świderski (63′ Michał Hornik).
Sandecja: Mateusz Jeleń – Kamil Ogorzały, Wiktor Pleśnierowicz, Kamil Słaby, Tomasz Nawotka, Kacper Talar, Przemysław Skałecki (80′ Tomasz Kołbon), Aleksander Wołczek (63′ Adam Brenkus), Bartłomiej Kasprzak (63′ Maciej Żurawski), Siméon Ouré (74′ Karol Smajdor), Filip Piszczek (63′ Bartłomiej Juszczyk).
Sędziował: Paweł Wrzeszczyński (Kalisz).
Czytaj także: Sandecja się nie zatrzymuje. Cenne trafienie Simeona Oure




























































































































































































































