Sądecczyzna. Ratownicy jednego dnia musieli dostać się do dwóch zamkniętych mieszkań

Sądecczyzna. Ratownicy jednego dnia musieli dostać się do dwóch zamkniętych mieszkań

mieszkania

W jednym przypadku było już za późno, w drugim – pomoc nadeszła na czas. Jednego dnia na Sądecczyźnie ratownicy, strażacy i policjanci dwukrotnie musieli dostać się do zamkniętych mieszkań.

Jak informowaliśmy już TUTAJ, 25 lipca po godzinie 13:00 strażacy zostali wezwani do pomocy w wejściu do zamkniętego mieszkania w jednym z bloków przy ulicy Rokitiańczyków w Nowym Sączu. Zgłoszenie dotyczyło mężczyzny, z którym nie było kontaktu. Funkcjonariuszom udało się dostać do środka przez otwarte okno, jednak ratownicy medyczni nie podjęli już czynności ratowniczych ze względu na pewne znamiona śmierci mężczyzny, którego znaleziono w mieszkaniu.

Jak przekazała nam dziś Aneta Izworska z Zespołu ds. Komunikacji Społecznej Komendy Miejskiej Policji w Nowym Sączu, policjanci wykonali na miejscu czynności procesowe i wstępnie wykluczyli, by do śmierci 43-latka przyczyniły się inne osoby. – Ciało mężczyzny zostało zabezpieczone do badań sekcyjnych, które pozwolą dokładnie określić okoliczności i przyczynę jego śmierci – dodała.

Jak się okazuje, to nie jedyne tego typu działania służb, które miały miejsce tego dnia na Sądecczyźnie. Około 18:45 dyżurny Komisariatu Policji w Krynicy-Zdroju otrzymał zgłoszenie z Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego, że mieszkanka jednego z boków w Krynicy-Zdroju przewróciła się w swoim mieszkaniu i nie ma z nią kontaktu. Na miejsce znów oprócz załogi karetki udali się strażacy oraz policjanci. Wygląda jednak na to, że tym razem pomoc nadeszła w samą porę.

– Strażacy weszli do mieszkania. Starszą kobietą, która przewróciła się i nie mogła wstać, zajął się zespół ratownictwa medycznego – poinformowała nas Aneta Izworska.

fot. ilustr. Pixabay

Filmoteka dts24

217 Videos