Pożegnaliśmy „Kusego” – Andrzeja Dorulę

Pożegnaliśmy „Kusego” – Andrzeja Dorulę

To było niespodziewane dla wielu kibiców Sandecji i Barciczanki – Andrzej Dorula nie żyje. Miał dopiero 54 lata,  ale zmogła go choroba.

Dzisiaj na cmentarzu w Gołąbkowicach najbliżsi, piłkarze, którzy kiedyś z Kusym grali, kibice, sąsiedzi, znajomi, pożegnali Andrzeja.

Bywał częstym gościem w redakcji „Dziennika Polskiego”, gdzie red. Danek Wiemer mógł z nim rozmawiać o piłce godzinami.

Był zawsze uśmiechnięty, życzliwy. Takim Go zapamiętamy!

Andrzej urodził się w 1966 roku w Krynicy – wspominał Paweł Cieślicki, prezes Barciczanki, prywatnie kuzyn zmarłego. – Był wychowankiem klubu z Barcic. Mając 16 lat zadebiutował w nowosądeckiej klasie wojewódzkiej, gdzie grał razem ze mną i swoim bratem Władkiem – Kusym, po którym przejął ten pseudonim. Był niesamowitym talentem i szybko został dostrzeżony przez Sandecję, którą uratował przed spadkiem z III ligi. Wrócił do Barciczanki w 2005 roku, prowadził zespół w A klasie i nie przegrał ani jednego meczu. Andrzej! Serdeczne dzięki. Byłeś wspaniałym kuzynem, zawodnikiem, trenerem. Nigdy nie zapomniałeś, że nauczyłeś się grać w piłkę nożną w Barcicach. Żegnaj kuzynie, przyjacielu, trenerze, piłkarzu.

Pożegnaliśmy kolegę, piłkarza, dla środowiska sportowego „Kusego” – dodał prezes MKS Sandecja Arkadiusz Aleksander. – W swoim piłkarskim życiu występował w kilku klubach, ale najwięcej meczów rozegrał w Sandecji, prawie 300, co pozostaje do dzisiaj nie lada wyczynem. Dla biało – barw zdobył przeszło 70 goli. Nie dane mi było z nim spotkać się na boisku. Ale pamiętam jak tata zabierał mnie mecze Sandecji, a ja oglądałem i podziwiałem w akcji Kusego. Był znakomitym wykonawcą rzutów wolnych i rożnych, po których padały gole. Andrzeju! Z wielkim smutkiem żegna cię cały piłkarski Nowy Sącz i Sądecczyzna. Żegnają cię kluby, w których tak cudowanie grałeś. Spoczywaj w pokoju! Cześć Jego Pamięci!

Targi Edukacja, Kariera, Przyszłość

REPERTUAR KINA SOKÓŁ

Reklama