W tym roku DTS obchodzi swoje 15. urodziny. Z tej okazji przypominamy pod rocznicową winietą wybrane archiwalne teksty. Dobrej lektury!
DTS 14 (76) 2012 r.
50 lat temu rozstrzygnięty został konkurs na projekt i budowę pomnika Adama Mickiewicza w Nowym Sączu. Pomnik wieszcza miał uświetnić obchody 670-lecia grodu nad Dunajcem. Jego postawienie miało też nawiązywać do stojącego kiedyś na Plantach pomnika poety. Artysta rzeźbiarz Stanisław Wójcik, autor pomnika Adama Mickiewicza przekazanego społeczeństwu w 1889 roku, za swoje dzieło otrzymał nie tylko sowite wynagrodzenie 600 koron austriackich. Rada Miejska postanowiła też na wniosek mieszkańców uhonorować go dodatkową nagrodą pieniężną 100 koron austriackich. Dzieło Wójcika wzbudziło bowiem prawdziwy entuzjazm i podziw mieszkańców. Pomnik ten podczas II wojny światowej zniszczyli Niemcy.
Ukryć pomnik przed mieszkańcami
W przeciwieństwie do artysty Wójcika autor stojącego do dzisiaj pomnika wieszcza Jerzy Bandura takich zaszczytów nie dostąpił. Owszem, odebrał kasę za robotę, tyle że zanim jeszcze pomnik odsłonięto, gęsto musiał się tłumaczyć członkom Komitetu Budowy pomnika ze swojego dzieła. Nie brakowało też głosów , by w ogóle pomnika nie pokazywać mieszkańcom, a wybudować nowy.
Jesienią 1961 r. Miejska Rada Narodowa powołuje do życia Komitet Budowy pomnika Adama Mickiewicza. Na jego czele staje Zygmunt Bereżyński (w latach 1950-1960 wiceprzewodniczący prezydium MRN, a od dwóch lat prezes spółdzielni „Przełom”). Komitet Budowy zaprasza do konkursu pięciu artystów plastyków. Najbardziej znaną postacią w tym gronie jest prof. Jerzy Bandura, prorektor Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, a więc osoba bardzo wpływowa nie tylko artystycznie. Obok niego są młodzi artyści rzeźbiarze – Jerzy Bereś i Mieczysław Bogaczyk z Nowego Sącza, Antoni Biłka z Bielska-Białej i Stanisław Rzecki z Krakowa.
Wieszcz ze zbożem i książką
– Prof. Bandura widział pierwotnie wieszcza, niczym siewcę z wyciągniętą jedną ręką do siania zboża, w drugiej trzymał książkę – wspominał przed laty Mieczysław Bogaczyk, nieżyjący dzisiaj wybitny rzeźbiarz sądecki. – Bandura zaprojektował głowę, ja fragment pomnika, czyli rękę poety z książką, a pozostali koledzy postacie ludzkie stojące i siedzące.
W kwietniu 1962 roku 50 lat temu z fragmentami pomnika wykonanymi w gipsie w skali naturalnej zapoznali się członkowie Komitetu Budowy pomnika. Uradzili, że w ich ocenie najlepiej wypada propozycja artystyczna prof. Bandury, ale zasugerowali mu, by wieszcz jednak nie siedział, a stał godnie.
– Przewodniczący Bereżyński nie powiedział wtedy jednoznacznie, czy Mickiewicz ma być w roli siewcy – wspominał Mieczysław Bogaczyk. – Więc Bandura zamiast książki włożył w ręce poety lirę. Pytam Bandurę, w końcu mojego kolegę ze studiów na ASP w Krakowie, wprost po kiego diabła Mickiewicz trzyma lirę. Słyszę w odpowiedzi: „No co ty, Mietek, przecież pisał poezję liryczną.” Ja mu mowie , że 90 procent Polaków, w tym sądeczan, nie widziało na własne oczy liry, a co więcej 90 procent ludzi nie wie, czy poezja może być liryczna, tragiczna czy miłosna. On na to: „Wiesz, Mietek, tak mi przyszło do głowy z tą lirą”. Bandura jednak był profesorem, a my zwyczajni rzeźbiarze.
Pomnik zadziwia swoją… szpetotą
W czerwcu 1962 roku w Załadzie Kamieniarskim w Krakowie rzeźbiarze Bandura, Bogaczyk i Rzecki, przy pomocy trójki krakowskich kamieniarzy, rozpoczynają prace nad realizacją wizji artystycznej prof. Bandury. Po trzech miesiącach granitowe elementy pomnika wieszcza jadą do Nowego Sącza. Po odkuciu wszystkich elementów trwa mozolne „sklejanie” pomnika. Sądeczanie przyglądają się pilnie pracom rzeźbiarzy na plantach. Kiwają głowami, nie wierząc własnym oczom. Pomnik budzi jedynie wielkie zdziwienie swoją szpetotą. Nie słychać głosów zachwytu nawet w trakcie uroczystości odsłonięcia pomnika trzeciego listopada 1962r.
– Po oficjalnym odsłonięciu zwierzali mi się i wiceminister kultury Bolesław Michałek, i Jerzy Siemek z tego ministerstwa, rodem z Nowego Sącza, że pomnik im się zupełnie nie podoba – wspominał Bogaczyk. – Ale dosadniejszy w słowach był Mieczysław Borowski, rzeźbiarz, ówczesny dyrektor Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu. Podczas przyjęcia w magistracie wprost zapytał Bandurę: „Czy, panie kolego, nie brakuje w pomniku jednego segmentu?”. Bandura odparł, że absolutnie nie, bo wtedy figura wieszcza stałaby się za ciężka, nieproporcjonalna. A tak wszystko jest w porządku.
Mickiewicz czyli Stasiu Haliniak
Już wtedy, jesienią 1962 roku, odezwały się nawet w Komitecie Budowy pomnika głosy, że należy go natychmiast rozebrać i przebudować. Co radykalniejsi żądali budowy nowego pomnika, ale już bez udziału Jerzego Bandury. Niemal w dniu odsłonięcia pomnika dowcipni sądeczanie ochrzcili go mianem pomnika Stasia Haliniaka, który idzie ze swoim słynnym workiem na plecach. W latach 50. i 60. legendarny Staś Haliniak, starszy pan, oryginał, smakosz win krajowych, zwykł przechadzać się wolnym krokiem między Rynkiem a dworcem PKP przez Planty, z workiem zarzuconym niedbale na plecach. W worku dudniły mu puste butelki, które żadną miarą nie dźwięczały dźwiękami liry, na której już 50 lat gra Adam Mickiewicz na swoim cokole.





































































































































































































