Pamięć o tysiącach żołnierzy ocalona w "Apelu Podhalańskim"

20 lat pracy, prawie trzy i pół tysiąca życiorysów i jeden autor - Stanisław Korusiewicz, który zdołał pomieścić to wszystko w książce liczącej nieco ponad 700 stron  - oto "Apel Podhalański". W publikacji znajdziemy zbiór biogramów żołnierzy I Pułku Strzelców Podhalańskich, którzy "stanęli, by wykonać swój święty, żołnierski obowiązek" . Promocja wydawnictwa odbyła się w sądeckim Muzeum Okręgowym.

-To jest rodzinne spotkanie, tych, którzy fascynują się dziejami I Pułku Strzelców Podhalańskich i odczuwają radość z tego powodu, że coś wokół tego tematu się dzieje. Nowy Sącz był miastem garnizonowym od 200 lat, od 1818 roku, kiedy to Austriacy sprowadzili swój 20. Pułk Piechoty, nazwany później Pułkiem Księcia Pruskiego Henryka - powiedział na wstępie do wszystkich zebranych Leszek Zakrzewski, prezes sądeckiego oddziału PTH

Publikacja mająca na celu wskrzeszanie pamięci o "Podhalańczykach" spotkała się z dużym zainteresowaniem sądeczan, którzy po brzegi wypełnili salę Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu. Każdy z nich otrzymał jeden egzemplarz książki, której tytuł, jak podkreślił autor - nawiązuje do codziennego żołnierskiego rytuału jakim jest poranny i wieczorny apel.

Uroku spotkaniu dodała obecność grupy rekonstrukcji nowosądeckiego oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego nawiązującej do tradycji I Pułki Strzelców Podhalańskich.  Grupa zaprezentowała  oryginalne umundurowanie, w które na co dzień ubierali się bohaterowie" Apelu Podhalańskiego" .

Medialnym patronem wydarzenia był "Dobry Tygodnik Sądecki".

merida

Wypowiedz się w tej sprawie