Inżynier i kierowca kultowego Jelcza. Wrocławianin rodem z Nowego Sącza, dwukrotnie uczestniczył w rajdzie Paryż-Dakar. W 1971 r. za kierownicą Jelcza 315 M wyruszył do Hindukuszu. W 1975 r. wiózł zaopatrzenie polskich himalaistów pod Broad Peak Middle. Biwakował pod K2. Przemierzył pieszo lodowiec. Współpracował z ekipą filmową przy serialu „Droga”. Polskiej motoryzacji oddał 50 lat życia. Swoimi wspomnieniami podzielił się z Czytelnikami DTS Tadeusz Barbacki z Wrocławia, bratanek Bolesława Barbackiego. Zmarł 26 lutego.
Nie raz dostał po łapach od stryja Bola
Tadeusz Marian Barbacki urodził się 27 października 1932 r. w Nowym Sączu. Dzieciństwo spędził przy ul. Jagiellońskiej 60, w willi Marya, gdzie mieszkał wraz z rodzicami: Janiną z Kijasów i Zdzisławem Barbackim oraz rodzeństwem: siostrą Heleną i bratem Witoldem. W wilii swoją pracownię miał znany stryj Tadka, artysta malarz Bolesław Barbacki, nazywany w rodzinie „Bolem”.
– W czasie wojny, niedaleko domu, otworzono magazyn monopolu tytoniowego, do którego zaraz zlecieli się ludzie i ja także, wraz z kolegą Józkiem Hajdukiem. Nie było już papierosów, tylko prasowany tytoń i fajki do żucia, tzw. bakuń. Poszedłem do naszego ogrodnika Kamińskiego i dałem mu je, a on w zamian dał mi przedwojenne papierosy, tzw. sylezyjki. Wziąłem i poszedłem do bawiących się w krzakach jaśminu młodych Barbackich. Spróbowaliśmy tych całych sylezyjek. Dla mnie ta próba skończyła się tragicznie, bo się pochorowałem. Wuj Bol i mama Janina przeprowadzili błyskawiczne śledztwo. Cała młodzież została wezwana do pracowni na tzw. łapę. Pasem do golenia stryj Bolo wymierzył każdemu po razie – wspominał Tadeusz Barbacki. W Nowym Sączu ukończył szkołę powszechną oraz średnią. W latach 1950-55 studiował na Politechnice Krakowskiej.
– Zaraz po studiach, jako inżynier mechanik, otrzymałem nakaz pracy w fabryce Jelcza, to były wówczas Jelczańskie Zakłady Samochodowe. Wkrótce objąłem stanowisko kierownika Działu Badań. Moje przygody za kierownicą Jelcza zaczęły się w lipcu 1971 r., kiedy to pojechałem Jelczem aż do Afganistanu – opowiadał.
Celem wyprawy „Hindukusz” było pokonanie 800-kilometrowego pasma górskiego. W ekspedycji uczestniczyła grupy alpinistów z Krakowa (pod przewodnictwem Stanisława Bienia) oraz Wrocławia (pod przewodnictwem Jerzego Wojnarowicza). 39-letni wówczas Barbacki zasiadł za kierownicą seryjnego Jelcza 315 M.
Agnieszka Małecka
Cały test przeczytasz w najnowszym wydaniu DTS





























































































































































































































