OPOWIEŚCI OBERŻYŚWIATA. Kategoria: wódki. Absolut

OPOWIEŚCI OBERŻYŚWIATA. Kategoria: wódki. Absolut

Ci, którym z trunkami nie po drodze, dziwią się zapewne, iż o wódkach czystych można bez końca opowiadać, rozmawiać. A w dodatku jedną od drugiej odróżniać. No bo przecież jest to tylko i aż destylat (zbożowy lub ziemniaczany) doprowadzony do poważnej spirytusowej mocy wyższej niż 90 procent, a potem rozcieńczony wodą do mocy około 40 procent. Kolor i smak ma mieć neutralny, czyli właściwie… żaden. A jednak każdy, kto się wódką nie brzydzi i znajomości z nią nie wstydzi, wie, że każdy wódczany smakosz ma swych faworytów. I będzie osobistego wyboru bronił jak niepodległości.

Owszem, ja też mam marki, do których mam pełne zaufanie. Na czele jest niewątpliwie szwedzki Absolut. Przynajmniej od kiedy się znamy. I chciałbym z tej atencji się wytłumaczyć. Zresztą czynię to regularnie co kilka lat. Może nawet wyjaśniam to nie tylko Szanownym Państwu, ale również przypominam samemu sobie? Skoro żony żądają, by im co jakiś czas powtarzać „kocham cię”, to i moja wódka wódek prawdopodobnie wzbudza u mnie podobne deklaracje. Przy czym zastanawia mnie, że o ile żonie trudno jest wyjaśnić powody szybszego bicia serca na jej (znaczy żony) widok, o tyle z łatwością zawsze uzasadniam moją słabość do Absolutu.

Miłość Szwedów, Finów, Rosjan i Polaków do wódek czystych jest powszechnie znana. Każda z tych nacji jest oczywiście przekonana, że wódka jest ich podstawowym atrybutem, wynalazkiem, osiągnięciem i przysmakiem. Więc nawet jeżeli nie podzieli nas (a dzieliła od zawsze i tak zapewne pozostanie) polityka, to „w temacie” wódki nigdy się nie dogadamy! Finowie nawet swój ulubiony trunek nazwali imieniem ojczyzny! A Rosjanie i Polacy próbowali wręcz doprowadzić do prawnego zastrzeżenia nazwy „wódka” dla siebie. Oczywiście osobno. Oczywiście bezskutecznie.

Absolut to nie tylko wódka. Absolut to niebywale pojemne słowo. Zarazem konkret i ideał. Nazwa trafiona w punkt! Że też nie my na to wpadliśmy! Przecież „wyborowa” lub „luksusowa” to przy „absolucie” mizeroty niedorobione! W Absolucie jest absolutnie zaklęta najlepszość!

Wpierw krótka lekcja historii. Podstawową receptę Absolutu opracował w roku 1879 Lars Olsson Smith. Uratował w ten sposób rodzinę po wcześniejszym, nie związanym z alkoholem, bankructwie. Niemal natychmiast został szwedzkim królem spirytusowym. Sukces ekonomiczny przekuł nawet w aktywność społeczną i zajął się polityką. Po prostu robił najlepszy w Szwecji spirytus, a w konsekwencji najlepszą wódkę czystą. Wykorzystywał najlepsze zboża, najlepsze technologie, najlepszą wodę. A w dodatku jego następcy (nie rodzina lecz firma, która była już własnością państwa – takie socjalistyczne rozwiązanie) 46 lat temu w setną rocznicę istnienia marki dodali do tego sukcesu najlepszą (dziś ikoniczną) butelkę z grubego szkła (projektu Gunnara Bromana). Absolut jako brand jest absolutnie rozpoznawalny na całym świecie nawet przez abstynentów. Robią tę wódeczność w małym nadmorskim miasteczku Åhus. Budynek biurowy firmy przypomina ratusz, a nie fabrykę. Przypuszczam, że podatki, jakie firma odprowadza do miejscowego samorządowego budżetu, są większe niż, gdyby tam uruchomić potężną elektrownię atomową. A dochody państwa lokują Absolut w czubie szwedzkich dobrodziejów. Obecnie właścicielem marki jest światowy alkoholowy gigant Pernod Ricard.

Jak się robi wódkę wódek? Produktem wyjściowym jest pszenica. Koniecznie ozima! Zacier destylowany jest w aparatach kolumnowych do pracy ciągłej. Technologia jest na tyle precyzyjna, że przy destylacji zacieru nie trzeba oddzielać początkowych i końcowych partii spirytusu. Jest on następnie filtrowany. Zapewne z użyciem węgla drzewnego, co daje Absolutowi nie tylko miękkość, ale też minimalnie słodkawy odcień. Do rozwadniania spirytusu nie używa się wody źródlanej, ale wody z bardzo głębokich odwiertów. Produkt finalny to wódeczność 40-procentowa. Ale popularna jest też wersja o 10 procent mocniejsza. Na bazie rodzimego spirytusu pod marką Absolutu preparuje się też kilkanaście wersji smakowych. Najpopularniejsze to: czarna porzeczka, jabłko, mandarynka, cytryna, gruszka, pieprz. Jednak nie są to naturalne maceraty lecz laboratoryjne kombinacje chemiczne. Zadziwiająco delikatne i tożsame z naturalnymi aromatami i smakami.

Absolut na podniebieniu układa się subtelnie. Jego popularność w Polsce jest duża. Dawniej barierą była cena. Ale w myśl zasady „śliczna bo zagraniczna” wódeczka pijana była nie tylko przez bogaczy. Absolut miał spory wpływ na kształtowanie snobizmu alkoholowego nad Wisłą. Obecnie nawet cena nie odstrasza i określiłbym Absolut jako absolutnie średnią półkę. I absolutnie mnie to nie martwi. Niech się martwią Szwedzi. U nich jest drożej.

 

WRAŻENIA: barwa neutralna; klarowność idealna; ślad na kieliszku smugowy; aromat delikatny, etylowy, zrównoważony; smak tylko odrobinę etylowy, bliski neutralności, z minimalnie słodką końcówką; moc tradycyjna 40%.

 

SERWOWANIE: napitek zdecydowanie towarzyski; najlepiej mu w zgrabnym kieliszku na nóżce, ale jak to „absolut”… może się mościć w każdym szkle, byle przejrzystym; dobry gdy zimny, ale nie zmrożony; dobry towarzysz wszelkich zimnych i ciepłych zakąsek, świetny początek poszukiwań barmańskich, łączy się z wszystkimi alkoholowymi i bezprocentowymi składnikami long drinków.

 

 

PRZEMYSŁAW OBERŻYŚWIAT OSUCHOWSKI

© GOZDAWA PROJEKT, Przemysław Osuchowski, Kraków 2025

tagi: WÓDKA, ABSOLUT, SZWECJA

Filmoteka dts24

217 Videos