Kiedy czeski pomocnik dołączał do drużyny prowadzonej wówczas przez Łukasza Mierzejewskiego, rodziło to nadzieje na duże wzmocnienie. Rosły zawodnik, w sile piłkarskiego wieku, a przy okazji bogaty w doświadczenie zdobyte chociażby w rozgrywkach Ligi Europy i Ligi Konferencji. Z dzisiejszej perspektywy możemy już powiedzieć sobie jasno, że realnie Vojtech Kubista to niewypał transferowy. Kiedy opuszcza Nowy Sącz, trudno znaleźć inne określenie tej przygody.
Transfer był dopinany pod koniec lipca ubiegłego roku. Owiany nutką tajemnicy, bowiem Sandecja angażowała piłkarza, który w sezonie 2024/2025 zdobył Puchar Słowacji. Teoretycznie łakomy kąsek dla polskich klubów. Kubista większość swojej kariery spędził w rodzimej lidze czeskiej, gdzie zaliczył ponad dwieście występów na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Jest wychowankiem drużyny FK Jablonec, z którą również najdłużej był związany. Reprezentował także barwy między innymi MFK Karvina i FK Mlada Boleslav. Zanotował epizody w czeskich reprezentacjach U20 i U21.
Kiedy pod osłoną nocy przybył do Nowego Sącza, a następnie dopinał szczegóły kontraktu z prezesem Grzegorzem Stawiarskim, był to właściwie ostatni moment, kiedy zawodnik ten wzbudzał ciekawość. Czas mijał, a czeskiego piłkarza próżno było szukać nawet nie tyle na boisku, co nawet w protokołach meczowych. – Vojtech borykał się od początku z problemami mięśniowymi, ale już wraca do pełnej sprawności – mówił nam w początkiem października Arkadiusz Aleksander, współwłaściciel klubu tłumacząc absencję pomocnika. Niedługo później Czech zagrał w meczu z Wartą Poznań, następnie z Olimpią Grudziądz i na tym skończył swoje reprezentowanie biało-czarnych barw.
Dwa dni temu Sandecja poinformowała oficjalnie, że piłkarz ten rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron. Jak udało nam się ustalić, to przyczyniły się do tego również względy rodzinne. Oczywiście jest to częsta „wymówka” w tego typu sprawach, ale tym razem rzeczywiście jest coś na rzeczy. Rzeczywiście piłkarz każdą wolną chwilę poświęcał na podróże do swojego domu w Czechach. Vojtech Kubista zapowiadał się na gwiazdę, a skończył z dorobkiem 115 minut na boisku.



































































































































































































