O pracy, która zostaje na lata – rozmowa z Krzysztofem Mrozem, prezesem Park‑M
Zabytkowe parki, miejskie skwery, place tętniące życiem, zieleń wracająca tam, gdzie jeszcze niedawno dominował beton. Ogrodnictwo krajobrazowe przeżywa dziś wyjątkowy moment – łączy tradycję z nowoczesnym podejściem do natury, a jednocześnie tworzy miejsca, z których korzystają całe pokolenia. O tym, jak zmienia się projektowanie zieleni, na czym polega rzemiosło w tej branży i dlaczego Park‑M zaprasza do pracy osoby, które chcą tworzyć przestrzeń na lata, rozmawiamy z prezesem firmy Krzysztofem Mrozem.
– W debacie publicznej coraz częściej mówi się o powrocie do natury: łąkach kwietnych, miejskiej bioretencji, odkrywaniu rzek. Czy to trwała zmiana czy chwilowa moda?
Krzysztof Mróz: Z mojego punktu widzenia to ewolucja, a nie moda. Mody przemijają – raz jest popularna dzika łąka, innym razem geometryczne rabaty, a za chwilę znów wracamy do czegoś pośredniego. Projekty zieleni muszą jednak być odporne na takie „zachwiania”. My nie podążamy za trendami bez refleksji. Staramy się łączyć estetykę, funkcję, trwałość i bezpieczeństwo, bo to one decydują o jakości przestrzeni.
– Czyli nie da się stworzyć jednej recepty na idealny ogród?
Nie i nigdy się nie dało. Każdy teren ma swoją historię, warunki, potrzeby użytkowników. Inaczej projektuje się ogród prywatny, inaczej miejski park. W publicznych przestrzeniach kluczowe jest myślenie o przyszłych pokoleniach, zmianach klimatycznych, deficycie wody. Stąd rosnąca rola błękitno‑zielonej infrastruktury i bioretencji – zatrzymywania wody tam, gdzie spadła, zamiast jej szybkiego odprowadzania.
– W ostatnich latach głośno było o sporach między zwolennikami ogrodów naturalistycznych a tymi, którzy preferują większą swobodę doboru gatunków. Jak Pan to ocenia?
To prawda, istnieją dwie skrajne szkoły. Jedna mówi: wyłącznie gatunki rodzime. Druga: pełna dowolność. Ja jestem zwolennikiem rozsądku. W miastach często mamy do czynienia z wyspami ciepła, ekstremalnymi różnicami temperatur – tam gatunki rodzime sobie nie radzą. Dlatego czasem rośliny spoza lokalnej flory są wręcz konieczne. Ważne, aby wykluczać gatunki inwazyjne, ale nie demonizować obcych, które wcale ekosystemowi nie szkodzą.
– Park‑M realizuje projekty w całej Polsce. Jak duża jest skala takich prac?
Ogromna. Jesteśmy obecni na 3/4 terytorium kraju i realizujemy projekty, które nie znikają po sezonie – one mają trwać dekady. To parki miejskie, rewitalizacje przestrzeni, odkrywanie rzek, fontanny, miejsca rekreacyjne. Przykłady? Park w Białymstoku z fontanną o powierzchni około 10 arów, Góra Parkowa w Krynicy, park w Szczawnicy czy inwestycje w Łodzi, gdzie wraca się do rzek w przestrzeni miejskiej. To projekty, które zmieniają miasta na dziesięciolecia, a wykonanie każdego z nich wymaga precyzji i doskonałej koordynacji.
– Jak wygląda praca przy takich realizacjach? Z zewnątrz efekt wydaje się imponujący, ale niewidoczny jest ogrom pracy technicznej.
Dokładnie. Ogrodnictwo krajobrazowe bywa mylone z prostą pielęgnacją zieleni. Tymczasem to fach – rzemiosło łączące wiedzę techniczną i praktyczne umiejętności. Na budowie parku nie ma miejsca na przypadek. Potrzebujemy brukarzy, kamieniarzy, ogrodników, operatorów ciężkiego sprzętu, kierowców, pracowników ogólnobudowlanych. Każdy odpowiada za fragment, który wpływa na efekt końcowy.
– Czy w Park‑M jest miejsce dla osób, które dopiero zaczynają?
Oczywiście. Nie wymagamy, żeby każdy od razu był specjalistą. Jeżeli ktoś jest zaangażowany i chce się uczyć, znajdzie u nas miejsce. Ważna jest odpowiedzialność, samodzielność i szacunek do pracy. To wartości, które w terenie bardzo szybko wychodzą na jaw – bo tam nie da się niczego udawać.
– Jakie warunki oferujecie pracownikom?
Stawiamy na stabilność i uczciwość. Pracujemy przy dużych projektach publicznych, więc planowanie musi być precyzyjne – dzięki temu możemy zapewnić ciągłość pracy i atrakcyjne, stabilne wynagrodzenie. Po okresie wdrożenia pracownicy mają dostęp do systemu premiowego. Ważna jest także informacja zwrotna – każdy wie, co robi dobrze i co może jeszcze poprawić.
– Wartości firmy często brzmią jak slogany. Jak jest u Was?
U nas nie ma haseł na ścianie. Wartości widać w pracy: współpraca, skuteczność, jakość. Nie da się zbudować parku w pojedynkę. Trzeba myśleć o detalu, o trwałości, o bezpieczeństwie użytkowników. I trzeba być odpowiedzialnym za to, co się robi. Tacy ludzie odnajdują się u nas najlepiej.
– Co powiedziałby Pan osobom, które zastanawiają się nad pracą w tej branży?
Jeśli ktoś lubi naturę, pracę na świeżym powietrzu, satysfakcję z widocznego efektu – to jest miejsce dla niego. Ta praca czasem bywa wymagająca, wymaga myślenia, determinacji i współpracy. Ale daje ogromną satysfakcję, bo tworzymy coś, co ludzie będą oglądać, podziwiać i wykorzystywać przez wiele lat.
Park‑M zaprasza do zespołu
Firma poszukuje osób:
-
dokładnych i sprawnych technicznie,
-
potrafiących pracować w zespole,
-
odpowiedzialnych za swoją pracę,
-
chętnych do nauki i rozwoju,
-
ceniących jakość i realny wpływ na przestrzeń publiczną.
Jeśli chcesz budować miejsca, które zostaną na lata – Park‑M może być dla Ciebie.






















































































































































































































































