Zamek jest symbolem Nowego Sącza właściwie od początku, bo budowla wzniesiona przez króla Kazimierza Wielkiego, towarzyszyła wielu ważnym momentom tego miasta. Skoro więc jest on tak istotny w naszej historii, to dlaczego nie szanujemy jego pozostałości? Co więcej, sami to miejsce zaśmiecamy, bezmyślnie niszczymy, a nawet dopuszczamy się wandalizmu.
Oczywiście nie każdy mieszkaniec Nowego Sącza pozbywa się śmieci na wzgórzu zamkowym, czy też maluje na ruinach jakieś symbole, ale takie zjawiska są niestety powszechne. Wystarczy krótki spacer, aby zobaczyć wrzucone w krzewy puszki lub butelki, sporo rozrzuconych opakowań po jedzeniu, albo dziesiątki nakrętek i kapski zdeptywanych w ziemię. Dużo jest również wszelkiej maści napisów, bazgrołów oraz innych dziwnych aktów wandalizmu na sądeckiej historii.
Nie są to problemy widoczne z poziomu ulicy, czy nawet ławek w okolicznym parku, ale kiedy podejdziemy bezpośrednio do ruin, to mamy pełen obraz. Oczywiście śmieci co jakiś czas znikają, a nowe szybko pojawiają się w ich miejsce. Same nie przychodzą, więc nie robi tego nikt inny, jak Sądeczanie pojawiający się przy tym zabytkowym pomniku losów miasta, ale również Polski.
– Niestety jako społeczeństwo kompletnie nie zdajemy egzaminu z dbałości o własne otoczenie. To bardzo przykre, że ludzie potrafią przynieść w różne miejsca pełne opakowania, ale pustych zabrać nie chcą. Zamek Królewski w Nowym Sączu jest nie tylko miejscem publicznym, którego zanieczyszczać nie wolno, ale – trzeba to podkreślić – nie wypada. To centralny punkt naszego miasta, dusza grodu i oś historii Nowego Sącza. Prócz niemożności zanieczyszczania wzgórza zamkowego, co wynika z przepisów prawa, istnieje jeszcze elementarna przyzwoitość – podkreśla dr Jarosław Jakubowski, redaktor naczelny „Rocznika Sądeckiego”.
Zamek słynął między innymi z tego, że jego częstym gościem był król Władysław Jagiełło i omawiał tutaj wiele ważnych spraw dla całego narodu i bezpieczeństwa Polski. Obiekt ten kilka razy był przebudowywany, zmieniał się z czasem, tak jak zmieniał się też Nowy Sącz. Dlaczego więc ludzie w XXI wieku zdają się nie przywiązywać do tego większej powagi? – Wypada mieć szacunek do miejsca naszej lokalnej tożsamości i powstrzymać się od śmiecenia, pozostawiania wątpliwej jakości napisów i załatwiania potrzeb fizjologicznych. Jest to oczywiste w stosunku do przestrzeni publicznej i wspólnej własności, ale w przypadku Zamku Królewskiego w Nowym Sączu dochodzi jeszcze szacunek do naszego wspólnego dziedzictwa – dodał sądecki historyk i pedagog.
Ruiny zamku znajdują się w ścisłym centrum miasta, objęte są opieką służb porządkowych i straży miejskiej, a ich obecność jest często widoczna. Cała okolica posiada również kosze na śmieci, więc dlaczego odwiedzający decydują się ukrywać nieczystości w krzewach, wyrzucać je niemal pod nogi, czy też pisać po murach? Na myśl przychodzi tutaj tylko jedno słowo „głupota”.
– Żeby zobrazować zagadnienie, tak jeszcze retorycznie zapytam, czy godnie jest w miejscu, gdzie w przeszłości spacerowali królowie i książęta, pozostawiać wszelakiej maści nieczystości? To oczywiste, że tego rodzaju śladów egzystencji nie powinniśmy zostawiać potomnym – podsumował dr Jarosław Jakubowski w rozmowie z DTS24.
Sprawa odbudowy zamku w Nowym Sączu funkcjonuje w przestrzeni publicznej dosyć mocno w ostatnich latach, więc miejsce to ponownie ma szansę stać się lokalną wizytówką. Rodzi się tylko pytanie, czy wówczas dzisiejsi amatorzy zaśmiecania ruin, będą w stanie to uszanować i docenić.
Foto: Michał Śmierciak
Czytaj także: Minęło sto lat od śmierci człowieka, który zbudował nam Stare Miasto







































































































































































































































































