Nowosądeczanie chcą bardzo dobrze zapłacić swojemu nowemu napastnikowi, ale niestety od grudnia nie znalazł się śmiałek, chcący wzmocnić drużynę znad Dunajca. Kamil Sabiłło wolał pozostać w Unii Skierniewice, Szymon Sobczak krzyknął sobie kosmiczną pensję, a teraz na radarze jest kolejny piłkarz, który wydaje się być poza zasięgiem.
Damian Warchoł, bowiem o nim jest mowa, obecnie jest zawodnikiem Śląska Wrocław. Nie jest tam pierwszoplanową postacią, choć trzeba mu przystać, że w meczach ligowych jesienią zdobył pięć bramek. Dwa celne trafienia dołożył w Pucharze Polski. Sezon wcześniej 30-latek reprezentował barwy Górnika Łęczna i wówczas, rozgrywał 29 spotkań na zapleczu ekstraklasy, w których strzelił 14 goli. W teorii wszystko wygląda więc dobrze.
Pytanie brzmi, czy rezerwowy w I lidze, będzie chciał odpuścić ambicję w kontekście walki o pierwszy skład i przenieść się o jeden szczebel rozgrywkowy niżej. Druga kwestia to zarobki. Śląsk Wrocław latami słynął z finansowego rozpieszczania swoich zawodników, a choć Sandecja chce zapłacić bardzo godnie, to 35 000 złotych netto miesięcznie dla Szymona Sobczaka okazało się barierą nie do przeskoczenia. Jak będzie teraz? Czasu jest coraz mniej.
Czytaj także: Kosmiczne wymagania. Kwota z Ekstraklasy w realiach II ligi


























































































































































































































