Nieoczywiste spojrzenie na 732 lata historii Nowego Sącza

Nieoczywiste spojrzenie na 732 lata historii Nowego Sącza

Nowy Sącz Rynek

Rocznica lokacji Nowego Sącza jest dobrą okazją do tego, aby pomyśleć w nieco innym aspekcie o historii miasta. Przez te 732 lata przecież tak dużo się na naszej ziemi zmieniło, a także wiele osób zapisało się na kartach w różnych kronikach. Porozmawialiśmy z sądeckimi historykami, żeby spojrzeć na te kilka wieków trochę inaczej.

732 lata to tak dużo czasu, że z dzisiejszej perspektywy trudno objąć ten okres wyobraźnią, bowiem podpisanie aktu lokacyjnego odbyło się przecież w zupełnie obcym dla nas świecie. Nie umiemy oczywiście wcielić się w sposób myślenia tamtejszego społeczeństwa, a także zrozumieć zasad, w jakich funkcjonowali ludzie te kilka wieków temu. Skupmy się więc na historii Nowego Sącza nieco mniej ogólnie, a zwróćmy uwagę bardziej wybiórczo na pewne osoby, czy też wydarzania. Spróbujmy rozłożyć ten dystans na małe fragmenty.

Chcieliśmy się dowiedzieć, które postacie i jakie sytuacje, choć niekoniecznie tylko te edukacyjnie oczywiste miały specjalne znaczenie w dziejach Nowego Sącza. Na samym początku tych historycznych dyskusji dr Jarosław Jakubowski podkreślił subiektywność takich zestawień.

– Nie sposób wyselekcjonować jednego wydarzenia istotnego dla dziejów Królewskiego Miasta Nowego Sącza oraz kilku postaci, uznanych w swoistym rankingu za najważniejsze. Pragnę podkreślić, że historia jest procesem i to długotrwałym, a jego części składowe są w przeważającej mierze nieporównywalne. Ich istota może być różnie interpretowana z perspektywy czasu, a ponadto istnieje wciąż mnóstwo białych plam w lokalnej historiografii, które nie pozwalają całkowicie poznać naszego lokalnego procesu dziejowego. Stąd pragnę podkreślić, że wskazania z mojej strony stanowią jedynie subiektywizm, niebędący jednocześnie punktem odniesienia do rankingu. Jak porównać generała Wojska Polskiego, ginącego na polu chwały, z sumiennym urzędnikiem, latami wykonującym swoją pracę? Znaczenie ich działań było istotne, choć z różnym wydźwiękiem i na innych płaszczyznach. To wstępne słowo ma na celu podkreślenie wagi całości procesu kształtowania i rozwoju Nowego Sącza oraz istoty wszystkich pokoleń i jednostek, które niczym ziarnka piasku w klepsydrze, przyczyniły się do tego, co możemy zdefiniować jako nasza tożsamość lokalna – wyjaśnił historyk.

Mając to wszystko na uwadze udało nam się jednak wyszczególnić kilka aspektów, które zdaniem redaktora naczelnego Rocznika Sądeckiego są warte zaznaczenia w nauczaniu przyszłych pokoleń o losach miasta. – Zobligowany przez pana redaktora do udzielenia precyzyjnej odpowiedzi, chcę wskazać wydarzenia i postacie istotne, choć – co podkreślam – są to jedynie punkty z mojej długiej listy. Pozwolę sobie wskazać dwa wydarzenia, które zmieniły bieg historii Nowego Sącza: pożar Starego Ratusza i miasta w 1894 roku oraz wysadzenie Zamku Królewskiego w 1945. To okoliczności oddziałujące na dekady i mają wpływ aż do dziś. Natomiast z długiej listy osób w sposób oczywisty zasłużonych, pragnę wskazać: króla Wacława II, burmistrza Romana Sichrawę oraz generała Bronisława Wilhelma Pierackiego. Jednakże istotniejszym jest testament przeszłych pokoleń sądeczan i związana z nim odpowiedzialność, co stanowi dla nas wyzwanie i zadanie – powiedział Jakubowski.

Nieco inaczej, co oczywiście w pełni zrozumiałe, na historię Nowego Sącza patrzy archeolog miejski. Bartłomiej Urbański znacznie głębiej sięgnął do dziejów miasta, a nawet zwrócił uwagę na to, co działo się tutaj przed formalnym aktem lokacyjnym z 1292 roku. Wśród osób wartych specjalnego przypominania wymienił Szczęsnego Morawskiego, biskupa Zbigniewa Oleśnickiego oraz niejakiego Langa Zidela. Zapewne nazwiska te są tajemnicze dla większości dzisiejszych Nowosądeczan, ale mają swoje zasługi w ciągu tych minionych 732 lat.

Pierwszy z wymienionych co prawda pochodził z Rzeszowa, ale ostatecznie osiadł w Nowym Sączu. Był administratorem wsi Kamionka Wielka, później dzierżawił Stronie i Świdnik na limanowskiej ziemi, a finalnie został pochowany w Starym Sączu. Pozostawił po sobie monografię pod tytułem „Sądecczyzna”, której pierwszy tom wydano w 1863 roku, natomiast drugi dwa lata później. Kolejna postać, czyli biskup Oleśnicki podniósł rangę kościoła świętej Małgorzaty do rangi kolegiaty, co miało ogromny wpływ nie tylko na aspekty religijne, ale również społeczne oraz polityczne. Trzecia osoba, czyli niemal anonimowy powszechnie Zidel był fundatorem szpitala w murach miasta, choć tutaj warto zaznaczyć, że termin ten nie odnosi się do dzisiejszej terminologii. Wówczas był to ośrodek pomocy potrzebującym, ale niekoniecznie świadczący usługi medyczne. To tam król Władysław Jagiełło w 1409 roku powołał klasztor Norbertanów.

– Warto pewne tematy poddać też pod otwartą dyskusję, bo historycznie nie wszystko jest oczywiste, czy też napisane wprost. Wiele przekazów jest tak zachowane, że budujemy sobie na ich podstawie hipotezy i prowadzimy rozważania. Składamy sobie rozerwane fakty w całość. Takimi zagadnieniami są chociażby prawo powołania sześciu miast na ziemiach krakowskich, w którego skład wchodziły między innymi Nowy Sącz oraz Bochnia. Ciekawe jest również funkcjonowanie tutaj Bolesława Wstydliwego, czyli męża świętej Kingi. Byli małżeństwem, z racji złożonych ślubów żyli jednak w czystości. Ona w Starym Sączu powołała zakon Klarysek, natomiast on ulokował w Nowym Sączu braci Franciszkanów. Co więcej krążą także mgliste przekazy, że miał on być na naszych ziemiach pochowany, ale spoczął w Krakowie. Skąd pomysł takiego zaszczytu dla naszych ziem? Nie wiadomo – wyjaśnił archeolog.

Jako nieoczywiste wydarzenie, o którym zapewne większość osób nie wie, nasz rozmówca wskazał bitwę pod Sączem. Co ciekawe, miała ona miejsce przed lokacją miasta! – Trzeci najazd tatarski odbył się w 1288 roku. Jeden z oddziałów walczących w kotlinie nowotarskiej odłączył się, a następnie splądrował Piwniczną, później Stary Sącz i mniej więcej na terenie dzisiejszego Nowego Sącza doszło do starcia. Tutaj wówczas był gród, a może osada. Trudno to obecnie określić. Trzeba pamiętać, że wbrew niektórym wyobrażeniom przed powstaniem miasta nie było tutaj tylko pustej ziemi, którą postanowiono zasiedlić. Być może odparcie najazdu wiązało się z obroną ówczesnej wsi Kamienica? Tego możemy się domyślać – dodał Bartłomiej Urbański.

Szczegółowo do naszych pytań podszedł Grzegorz Olszewski, czyli autor między innymi głośnej monografii „Zamek Sądecki 1611-1945”. Historyk konkretnie wskazał na dwie postacie, które jego zdaniem nie są powszechnie wspominane, jednak ich dokonania są warte podkreślenia na kartach dziejów miasta w widłach rzek Dunajec i Kamienica.

– Pierwszą osobą jest kupiec Jerzy Tymowski, znany i liczący się handlarz towarami użytkowymi w Nowym Sączu. Sprowadzał tkaniny, przyprawy, szyby, którymi handlował w naszym mieście. Był też rajcą nowosądeckim. Jest autorem dwóch zachowanych ksiąg, dokumentujących jego XVII-wieczne transakcje i kontakty wśród patrycjatu nowosądeckiego. Druga postać to Tadeusz Mączyński, filozof i prawnik, a także pomysłodawca i założyciel „Rocznika Sądeckiego”, pisma poświęconego głównie historii Nowego Sącza i regionu, ukazującego się nieprzerwanie od 1939 roku – argumentował autor książek o sądeckiej historii.

Nasz rozmówca wymienił również ciekawe, ale praktycznie niezbyt popularne w przekazie dzisiaj daty, a mające spory wpływ na późniejsze poznawanie losów miasta. – Około 1780 roku Nowy Sącz pojawia się na najstarszej profesjonalnej mapie topograficznej. Była to tak zwana mapa Miega, gdzie gród nowosądecki został naniesiony wraz z najważniejszymi obiektami i w granicach determinowanych jeszcze przez staropolski system fortyfikacji miejskich, aczkolwiek wówczas już w rozbiórce murów miejskich. 1540 rok to najstarsza lustracja dóbr królewskich, obejmująca zabytek nowosądecki, czyli zamek, który w tymże dokumencie opisano. Stan ówczesny – połowa XVI wieku, wówczas Basztę Kowalską nazywano wieżą nową. Z tego roku pochodzi najstarszy zabytek piśmienny, opisujący realny stan faktyczny zamku. 1488 to czas, z którego pochodzi najstarsza zachowana księga miejska Nowego Sącza. To księga sądu ławniczego, rejestrująca wydarzenia prawa miejscowego, jakie miały miejsce na przełomie XV i XVI wieku – wyjaśnił Grzegorz Olszewski.

Kolejnym lokalnym historykiem, który wziął udział w naszym zestawieniu był Zbigniew Maciejowski z redakcji Rocznika Sądeckiego. Jako istotne wydarzenie w dziejach miasta wskazał on sytuację z wiosny 1410 roku. – Pobyt na zamku królewskim w Nowym Sączu króla Władysława Jagiełły i wielkiego księcia Witolda. Miano wtedy opracować plan działań wojennych z Zakonem Krzyżackim, zakończonych późniejsza bitwą pod Grunwaldem. Pobyt ten oczywiście świadczy o znaczeniu miasta i zamku oraz o tym, że ci dwaj mężowie stanu znani przecież z ostrożności mieli pełne zaufanie do Sądeczan – wyjaśnił publicysta.

Jako jedyny z naszych rozmówców, autor licznych artykułów o dziejach miasta wymienił w zestawieniu nie tylko pojedyncze postacie, ale całą grupę społeczną. – Kupiectwo sądeckie od XIV do XVII wieku, czyli czasów rozkwitu miasta. Jako sztandarowego reprezentanta należy wymienić tutaj Jerzego Tymowskiego, który zmarł w 1631 roku. Potentat handlowy prowadzący szeroko zakrojoną działalność w postaci obrotu winem, miedzią czy wyrobami miejscowego rzemiosła takimi jak sierpy, kosy czy szable. Nowy Sącz był podówczas znacznym ośrodkiem metalurgicznym i znanym z produkcji wyrobów żelaznych. Pozostawił on po sobie księgę rachunkową zwaną Diariuszem i zawierającą opis jego działalności kupieckiej, będącą bogatym źródłem informacji o jego czasach – podkreślił Maciejowski.

Padły również personalia króla Władysława Łokietka. – Mieszczanie sądeccy wspierali go podczas walk o tron, a szczególnie podczas buntu mieszczaństwa krakowskiego zwanego Buntem wójta Alberta w latach 1311-1312. Łokietek uważał sądeczan za swoich najwierniejszych sojuszników odwdzięczając się im szeregiem przywilejów, które wydatnie wzmocniły siłę gospodarczą miasta. Potwierdził przywilej lokacyjny Nowego Sącza – dodał historyk.

– Ksiądz Jan Sygański, żyjący w latach 1853-1918, to jezuita, historyk amator i autor szeregu prac w tym wiekopomnej, trzytomowej  „Historyi Nowego Sącza od wstąpienia dynastii Wazów do pierwszego rozbioru Polski”. Praca ta napisana przystępnym językiem jest do dzisiaj niedoścignionym wzorem dla historyków. Autor korzystał przy jej pisaniu z wielu materiałów obecnie zaginionych na przykład Ksiąg Cechowych Nowego Sącza – podsumował Maciejowski.

Naszym rozmówcą w kontekście rocznicowego omawiania dziejów miasta był również dr Łukasz Połomski. Pokusił się on o bardzo nieoczywistą propozycję zasłużonej postaci. – Osobą wywodzącą się z Nowego Sącza, choć może niekoniecznie życiowo bardzo związaną z naszym miastem jest Carl Menger. Dla wielu osób pewnie jest kompletnie nieznany i to nie tylko w naszym mieście, ale w całej Polsce. Jego kariera jest wręcz wybitna i musimy się chwalić wypuszczeniem z sądeckiej ziemi takich ludzi w wielki świat. To globalnej sławy ekonomista i twórca wielu nowych zagadnień z tego zakresu, który ogromne zasługi zbierał w Wiedniu. Jego dokonania mogą określać go, jako swoistego ambasadora Nowego Sącza na szeroką skalę. Należy pamiętać o takich ludziach i podkreślać ich wkład w promocję miasta – wyjaśnił.

Następny na liście ważnych do zapamiętania osobistości według prezesa Sądeckiego Sztetlu jest Julian Dunajewski. – Edukował się w Nowym Sączu, a później przecież był ministrem skarbu w Austro-Węgrzech i to między innymi dzięki jego wstawiennictwu miasto otrzymało kolej. Ona umożliwiła większy, a także szybszy rozwój całego regionu. Zastanówmy się, jak potoczyć by się mogły losy naszej społeczności, gdyby nie to wydarzenie. To była wówczas ogromna zmiana w bardzo wielu aspektach – argumentował nasz rozmówca, po czym wymienił kolejną ważną jego zdaniem postać. – Myślę, że warto tutaj też wymienić kogoś z okresu międzywojennego, który miał związki z naszym miastem, jak choćby Bolesław Wieniawa-Długoszowski. Co prawda utożsamiany jest on z Bobową, ale trzeba nadmienić jedną istotną kwestię, że przecież zdawał on maturę właśnie w Nowym Sączu – dodał Łukasz Połomski.

– Jeśli chodzi o konkretne wydarzenia, to nie sposób nie wymienić tutaj oczywiście II Wojny Światowej, bo ona przecież totalnie zmieniła Nowy Sącz. Zarówno w aspekcie przestrzennym, jak i w kontekście skomplikowanej struktury społecznej. Wystarczy wspomnieć choćby represje ze strony Niemców, ale także holokaust czy zbrodnie popełnione przez okupantów na sądeckich ziemiach. To zostawiło ogromny ślad na historii miasta i jego dalszych losach – mówił historyk.

Doktor wskazał również dwa ważne terminy – W roku 1818 do miasta zawitało na stałe wojsko, a także powstała pierwsza szkoła średnia, czyli ówczesne gimnazjum. Druga data to 1876, kiedy kolej dotarła do Nowego Sącza. Otworzyła ona miasto na świat i miała ogromne, pozytywne skutki przy rozwoju i funkcjonowania jego mieszkańców. Pojawiły się przecież nowe miejsca pracy choćby w warsztatach, a nawet zbudowano kolejową dzielnicę. O tym już wcześniej wspominałem, ale to tak ważne, że można powtarzać wiele razy – podsumował Połomski w rozmowie z portalem DTS24.

732 lata minęły. Nowy Sącz przeżywał w tym czasie wzloty i upadki, zmieniał się wraz ze swoimi mieszkańcami. Zapewne każdy z naszych czytelników inaczej ocenia pewne zapisy na kartach historii miasta. W odmienny sposób postrzega też zapewne poszczególnych bohaterów i konkretne wydarzenia, jak choćby te wymienione powyżej przez historyków. Ilu rozmówców, tyle różnorodnych ocen i opinii w wielu kwestiach z dziejów stolicy Sądecczyzny. Nie zmienia to jednak faktu, że warto dyskutować nie tylko o tym, co już było, ale też tym co jeszcze nas czeka w przyszłości.

Nowy Sącz jako pierwsze miasto w Polsce, czyli w 1916 roku przyznało Józefowi Piłsudskiemu tytuł Honorowego Obywatela. Podsumujmy zatem to zestawienie słowami Marszałka: „Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości”. 

Czytaj także: Znamy prawdę o sądeckim zamku? Odkrywamy nowe wątki [FOTO]

fot. Michał Śmierciak / Adrian Maraś

 

 

 

Filmoteka dts24

217 Videos