Nad Popradem ogień nie muzyka. Rozpoczęła się 6. Pannonika

W malowniczych Barcicach nad Popradem na nowo ożyła wioska festiwalowa. Pannonica Folk Festival wystartował już po raz szósty. Bałkańska kultura zawładnęła Sądecczyzną. Połączenie niezwykłego miejsca, atmosfery, ognistej muzyki z rozmaitością kultur ludzi przybywających z różnych stron Polski i świata tworzy trzydniową Utopię. 

Nie tylko koncerty światowej klasy gwiazd gatunku, ale przed wszystkim niepowtarzalny klimat przyciąga coraz więcej osób. W tym roku na festiwal przybyły tysiące osób spragnionych obcowania z żywą kulturą bałkańską. Rodziny z dziećmi, to prawdopodobnie jedna z najliczniejszych grup, które uczestniczą w wydarzeniu. Pannonikowicze zamieszkują pole namiotowe, ale są i tacy, którzy przybyli własnym domem na kółkach - camperem.

BOCHENSKI

Pannonica to coś więcej niż energiczne koncerty, to przede wszystkim powód oraz idealne miejsce do spotkań, z dala od zgiełku miasta, wielkiej polityki i problemów dnia codziennego. Próżno szukać marudzenia, że za zimno, może kolejki za długie, albo za słaby zasięg, bo ludzie przyjeżdżający pod koniec wakacji do Barcic są świadomi po co tu przyjechali.

Są chwile szaleństwa pod sceną, ale jest także czas na wyciszenie i na uczestnictwo w przeróżnych warsztatach np. tańca, czy rękodzielniczych. Można spróbować kuchni regionalnej i przysmaków przywiezionych z przeróżnych zakątków globu.

- Jestem na Pannonice już trzeci raz. Co roku zaskakuje mnie bardziej. Wioska festiwalowa się rozrasta, ludzi jest coraz więcej, ale nie ma tutaj mowy o masie przypadkowych ludzi. Lecąc na swojski chlebek ze smalczykiem do jednego ze stoisk spotkałam znajomych z ubiegłorocznej Pannoniki. To niezwykłe, bo każdy czuje się tutaj jak w domu i nie ma bariery przed tym, aby zagadać do sąsiada. Poza tym, co tutaj dużo mówić, wystarczy spojrzeć na ludzi i ich uśmiechnięte twarze - to najlepsza recenzja tego festiwalu - mówiła wczoraj tuż przed pierwszym koncertem Anna Myka z Dolnego Śląska, która w tym roku na Pannonikę zabrała grupkę przyjaciół.

Jako pierwsza sceną zawładnęła szwedzka grupa Tibble Transsibiriska, grająca muzykę inspirowaną kulturą rosyjskich Cyganów. Zespół w 2016 roku wygrał Dalecarlia Music Awards w kategorii „Najlepsza muzyka folkowa”. Artyści wystąpili wczoraj na polskiej scenie po raz pierwszy, a połączenie szwedzkich korzeni, cygańskich rytmów, blaszanych instrumentów i niesamowitej energii członków zespołu szybko poderwało pannoniczną społeczność do szalonego tańca.

Po nich na scenie pojawił się węgierski zespół Babra. Tworzy go piątka przyjaciół, którzy zaczęli grać ze sobą jeszcze na studiach w Akademii Muzycznej im. Franciszka Liszta w Budapeszcie. Ta grupa również wystąpiła w Polsce po raz pierwszy. Na Pannonice południowo-słowiańska muzyka w ich wykonaniu zachwycała.

Zespół She’Koyokh to pierwszy przedstawiciel sceny world music z Wielkiej Brytanii goszczony na pannonicznej scenie. Nazwa grupy języku jidysz oznacza „nice one!”, czyli „ładny” albo „fajny”. To bez wątpienia odpowiada temu, co można było wczoraj zobaczyć w Barcicach. Brytyjczycy mają za sobą niemal 20 lat obycia ze sceną, kilka międzynarodowych nagród i cztery świetnie przyjęte płyty, utrzymane w żydowsko-bałkańskich rytmach.

Na zakończenie pierwszego dnia Festiwalu usłyszeć można było chyba najsłynniejszą bałkańsko-cygańsko-brassową grupę z Transylwanii, czyli Fanfara Transilvania. Rodzinny zespół świętuje w tym roku dekadę swojej działalności, a w ciągu ostatnich pięciu lat zagrał ponad 500 koncertów m.in. w Grecji, Hiszpanii, Austrii, Niemczech, Czechach, we Włoszech, Francji, na Węgrzech, Litwie i Słowacji. Nie jest obcy także i polskiej publiczności. Szybkie tempo i głośne dźwięki muzyki w wykonaniu Fanfara Transilvania błyskawicznie skłoniły uczestników Pannoniki do tańca. Festiwalowa społeczność udowodniła, że energii nawet w środku nocy jej nie brakuje, gdy tuż przed północą entuzjastycznie prosiła o kolejne bisy.

Kiedy już muzyka na scenie zamilkła na dobre, tłum pełen sił do dalszej zabawy udał się do tak zwanej jurty, czyli specjalnego namiotu, na tradycyjne Guczodisko, a tańce w dźwiękach bałkańskich i orientalnych rytmów trwały do białego rana.

To był jedynie przedsmak tego co nastąpi dzisiaj. Widzimy się pod sceną o 18. Więcej szczegółów znajdziecie  -->TUTAJ

 

WIŚNIAMAŁALIP

1 comment

Wypowiedz się w tej sprawie