Kiedy mówi o roślinach, staje się poetą, choć pewnie Michał Tyrkiel nie chciałby, żeby tak o nim pisać. Ale kto, jeśli nie twórca, umie opowiadać o drzewach, krzewach i kwiatach w tak liryczny, a równocześnie przekonujący sposób, że chce się od razu kupować ziemię i tworzyć na niej rajski ogród. Gdzie rajski wcale nie oznacza egzotyczny, ale nasz, bliski temu, w czym wzrastaliśmy, i bliski drzewom, które szumiały nad naszymi głowami. I takie ogrody Michał tworzył przez kilkanaście lat. A dziś? Dziś rozmawia o drzewach, trendach ogrodowych i krzewach, które ma w swoim Gospodarstwie Szkółkarskim Gardenika.
Kiedy się wybiera taki zawód, trzeba być przygotowanym, że pracuje się zgodnie z porami roku i w rytmie natury. Jest czas sadzenia, przesadzania, zbierania owoców i zimowania. Do niego trzeba się dopasować, bo natura, choćby człowiek nie wiem jak bardzo się starał, nie będzie się do niego dostrajać. Czy Michał o tym wiedział, kiedy postanowił zacząć projektować ogrody, a potem uprawiać i sprzedawać rośliny? Może nie. Ale przecież sport, a właściwie zawód nauczyciela wychowania fizycznego, o którym marzył w dzieciństwie, też łatwym chlebem by nie był. Ale może po kolei.
Początek
Michał wychował się w rodzinie, o której mówi się „mocno ogrodnicza”, co jak rozumiem, znaczy, że mocno czerpała z natury i tego, jak można zrobić sobie życie lepszym, otaczając się roślinami. Przy domu rodzinnym zawsze były kwiaty, mnóstwo bylin, z czasem pojawiać się zaczęły iglaki i drzewka liściaste. Był też i biznes, bo tata Michała miał szklarnie, hodował w nich ogórki, pomidory, a po latach postanowił nieco się przebranżowić i razem z kolegą zaczęli na ziemi sądeckiej hodować i sprzedawać chryzantemy i kwiaty balkonowe.
Biznes się rozwijał, a Michał niejako naturalnie, prawie niezauważalnie, wrósł w ogrodniczą pasję ojca. I może jeszcze miał wybór, może się wahał, bo AWF jeszcze kusił, ale już mniej kusiła nauczycielska pensja.
– Rynek ogrodniczy wtedy zaczął się prężnie rozwijać, ludzie chcieli mieć piękne ogrody, miejsca przed domem do odpoczynku, takie, które koją i wspierają, pomyślałem, że to właśnie to – wspomina.
I stało się tak, że (…)



























































































































































































































