Ligowe spotkanie pomiędzy Sandecją, a Unią Skierniewice wywołało sporo emocji nie tylko ze względu na boiskową porażkę, ale również stan zdrowia szkoleniowca gospodarzy. Łukasz Mierzejewski w 20. minucie meczu przy pomocy członków sztabu medycznego, opuścił ławkę swojej drużyny i resztę rywalizacji spędził w szatni. Po otrzymaniu wstępnej pomocy od klubowego lekarza, został on odwieziony na nowosądecki Szpitalny Oddział Ratunkowy.
Na to, że trener opuszczał ławkę rezerwowych w asyście swoich współpracowników mogli zwrócić uwagę kibice, którzy akurat nie obserwowali wnikliwie tego, co działo się na murawie. Jak to zwykle w podobnych sytuacjach bywa, powstają różne hipotezy na temat stanu zdrowia 43-letniego trenera.
Przedstawiciele klubu nie chcą na ten moment komentować sytuacji. Według nieoficjalnych doniesień sprawa może być poważniejsza niż mogłoby się wydawać, bo pojawiają się głosy jakoby szkoleniowiec miał podejrzenie udaru. Więcej w kwestii stanu zdrowia Łukasza Mierzejewskiego będzie można dowiedzieć się dopiero jutro.
Czytaj także: Stadion znowu się zapełni? Sandecja gra przy Kilińskiego 47


























































































































































































































