Książka oprawiona w skórę

Odwiedzając Usługową Firmę Introligatorską IntroPaw przy ul. Żywieckiej w Nowym Sączu, odnosi się wrażenie, jakby czas w niej się zatrzymał. Przypomina bowiem starą manufakturę sprzed kilkudziesięciu lat. Są tam stare maszyny i urządzenia, ale wciąż użytkowane, wydają się wręcz, że są niezniszczalne. Prasa introligatorska, płaskie, gilotyna, krajarka, krosna introligatorskie, szycia książek, prasa do ręcznego złocenia, bigówka do zaginania kart.

- Pozory mylą – mówi 71-letni Ryszard Wiktorowski, mistrz introligatorski. - Owszem są to stare urządzenia, ale najwyższej klasy, jakich nie ma w całej Małopolsce. Bo nie ma już takich zakładów jak nasz. Wymarły. A my wciąż pracujemy i na brak pracy nie narzekamy, bo są jeszcze ludzie, którzy nie lubią
„chińszczyzny” i wolą np. tradycyjną oprawę książek.

Mistrz Wiktorowski pracuje w zawodzie introligatorskim ponad 56 lat. Zawodu uczył się w szkole zawodowej w latach 60-tych. Istniał taki profil, przygotowujący do zawodu, w dzisiejszym Zespole Szkół Elektryczno-Mechanicznych im. gen. Józefa Kustronia w Nowym Sączu. Tamtejsza szkoła zawodowa nie istnieje od ponad 30 lat. Potem była praktyczna nauka zawodu w znanym w latach 50-tych i 60-tych zakładzie introligatorskim braci Jerzego i Stanisława Habelów przy ul. Dunajewskiego. Zakład należał do Spółdzielni Metalowej „Dunajec”. Ślad po nim nie pozostał, oprócz chyba maszyn, które odkupił Wiktorowski. 10 lat temu przejął zakład mieszczący się do dzisiaj przy ul. Żywieckiej, zaś 5 lat temu przekazał go do prowadzenia Pawłowi Bodzionemu. Stąd nazwa firmy IntroPaw.

- Kocham książki, zwłaszcza pięknie wydane i utrzymane – mówi Paweł Bodziony. - Więc siłą rzeczy interesowałem się również introligatorstwem. Staram się, by oprawiane u nas książki miały duszę i to nam się udaje. Na zlecenie oprawiamy książki nawet w skórę. A poza tym ciąży na mnie kilkudziesięcioletnia tradycja firmy, bo pracujący ze mną ludzie to przecież wychowankowie słynnego kiedyś introligatora Jerzego Habeli. Najpierw w Spółdzielni „Dunajec” a później w Spółdzielni „Przyszłość”. Aktualnie w IntroPaw pracuje Ryszard Wiktorowski, Jerzy Kołacz, Jerzy Bodziony i ja.

Firma na brak pracy nie narzeka. Ręcznie oprawiane są tu prace dyplomowe, albumy, atlasy, książki, a nawet obrazy. Ponadto wielkim powodzeniem cieszą się wśród klientów ozdobne pudełka i ozdobne etui z niespodzianką w środku. Są to na zewnątrz ozdobne niby książki w rodzaju „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza, a w środku znajduje się zgoła inna literatura w postaci płynnej i procentowej. No, ale takie są potrzeby rynku a firma introligatorska IntroPaw jest otwarta na wszelkiego rodzaju zlecenia w tym zakresie.

Czytaj "Dobry Tygodnik Sądecki":

 

WIŚNIOWSKI3

Wypowiedz się w tej sprawie