Ponad 210 metrów wysokości, 400 milionów złotych wartości i inwestycja, jakiej w Polsce jeszcze nie było. Przy Zabełeckiej Górze może powstać gigantyczny magazyn energii elektrycznej. Sprawa otarła się już o Naczelny Sąd Administracyjny, a prezydent Ludomir Handzel zapowiada szerokie konsultacje społeczne. – Uszanuję każde rozstrzygnięcie mieszkańców – deklaruje.
O kontrowersyjnych planach, które bez wątpienia zmienią krajobraz Nowego Sącza, prezydent poinformował podczas ostatniej sesji Rady Miasta. Projekt od samego początku budzi ogromne emocje. Wniosek o pozwolenie na budowę złożyli prywatni przedsiębiorcy, Elżbieta i Andrzej Jeżewscy. Konstrukcja miałaby stanąć na Zabełczu, dokładnie pomiędzy Miasteczkiem Multimedialnym a miejskim wysypiskiem śmieci. – Chciałbym pogratulować pomysłu. To projekt bez precedensu, i to nie tylko w skali Nowego Sącza, ale całej Polski – mówił Ludomir Handzel.
Z uwagi na unikalny charakter inwestycji, urzędnicy zderzyli się z dylematem prawnym: kto ma wydać zgodę na tak nietypowy obiekt? W lutym prezydent przekazał dokumentację wojewodzie małopolskiemu, Krzysztofowi Klęczarowi. Ten jednak skierował sprawę do Naczelnego Sąd Administracyjnego, by rozstrzygnąć kwestie kompetencyjne. Ten pod koniec kwietnia wskazał jednoznacznie: właściwym organem jest prezydent Nowego Sącza i to na jego barkach spocznie ostateczna decyzja. Procedura ruszyła – 15 maja magistrat wezwał inwestorów do uzupełnienia braków formalnych i dostarczenia niezbędnych oświadczeń.
Szacowany koszt przedsięwzięcia to około 400 milionów złotych. Żeby uzmysłowić radnym skalę, prezydent porównał te fundusze do głośnej prywatyzacji Sądeckich Wodociągów z 2018 roku. Sprzedano je wtedy za 38 mln zł, czyli ułamek kwoty, którą Jeżewscy chcą wyłożyć na Zabełczu. Największe dyskusje wywoła jednak sama architektura. Konstrukcja ma przekroczyć 210 metrów wysokości, co oznacza, że zdominuje panoramę miasta. – To wysokość porównywalna z Pałacem Kultury, dlatego uważam, że ta inwestycja bezwzględnie musi zostać poddana publicznej dyskusji – podkreślał prezydent Handzel. – To temat, który oceni każdy mieszkaniec Nowego Sącza. Ludzie, kochający to miasto, na pewno zaangażują się w tę debatę – dodał, wzywając jednocześnie samych inwestorów do zabrania głosu.
Włodarz zaznaczył, że nie podejmie decyzji za zamkniętymi drzwiami. Jeśli sądeczanie kategorycznie sprzeciwią się budowie, projekt trafi do kosza. – Zdecydowałem, że chcę przekazać te informacje mieszkańcom i Radzie Miasta z wyprzedzeniem (…). Nie wyobrażam sobie, żeby w kolejnych etapach nie odbyła się ogólnomiejska dyskusja. Uszanuję każde rozstrzygnięcie – zadeklarował Ludomir Handzel. Kluczowy ma być tu głos osób mieszkających najbliżej planowanego placu budowy. Prezydent zapowiedział, że jeśli obywatele osiedla Zabełcze uznają inwestycję za pożyteczną, a dokumenty będą poprawne, przychyli się do ich wniosku.
Do tematu będziemy wracać, gdy tylko poznamy szczegóły technologiczne oraz wizualizacje projektu.
Czytaj także: Bohater z autobusu oficjalnie doceniony. Prezydent odznaczył Przemysława Biedrawę


























































































































































































































