Rozmowa z JANUSZEM KOMURKIEWICZEM, członkiem zarządu ds. marketingu FAKRO, prezesem Polskiego Związku Okna i Drzwi
– Rok 2023 był dla branży budowlanej, jeśli nie kryzysowy, to co najmniej nieudany. Co możemy powiedzieć o sytuacji w tym roku?
– Zacznę od tego, że budownictwo w Polsce od kilkunastu lat przeżywało hossę. Każdego roku przybywało nowych budynków, wzrastała produkcja materiałów budowlanych, z roku na rok wydawano więcej pozwoleń na budowę i więcej było zamkniętych realizacji. To były przyrosty rzędu nawet kilkunastu procent rocznie.
– Czy to był ewenement w skali światowej?
– Powiedzmy, że był to ewenement europejski, bo Chin w tej dziedzinie nie przebijemy. I budownictwo w Polsce doskonale się rozwijało, aż do roku 2022. Wówczas to padł rekord ostatniego 40-lecia. W tym okresie takiego wyniku nie osiągnęliśmy, wybudowaliśmy ponad 238 tys. mieszkań. W latach 70., za czasów gierkowskiego boomu budowlanego, wybudowaliśmy 283 tys. i to jest rekord wszechczasów, którego dotąd nie pobiliśmy i pewnie jeszcze długo nie pobijemy.
– To był czas budowania wielkich osiedli mieszkaniowych w całej Polsce, m.in. w Nowym Sączu. Przykładem takiego osiedla może być Millennium?
– Tak, to było czas powstawania osiedli z wielkiej płyty. Pamiętajmy jednak, że wówczas średnia powierzchnia mieszkania i domu w Polsce to były 64 metry kwadratowe. Dzisiaj ta średnia oscyluje w okolicach 95 metrów. Po prostu dzisiaj buduje się mieszkania o połowę większe, niż w latach 70. Wspomniałem też, że wyniki rynku budowlanego rosły aż do 2022 r., kiedy wyśrubowany został rekord. Jednak w ubiegłym roku nastąpił krach w polskim budownictwie.
– Dlaczego tak się stało? (…)




































































































































































































