Rozmowa z Joanną Krajnak – dietoterapeutką
– Istnieje instrukcja, jak przygotować swój organizm na świąteczną rozpustę jedzeniową?
– Kilka dni przed świętami warto dbać o lepsze nawodnienie, poprzez spożywanie większej ilości wody, naparów ziołowych, bulionów oraz sycących zup, aby wspomóc pracę układu trawiennego. Polecam dbać o minimum 4-godzinne przerwy między pełnowartościowymi posiłkami, unikając w ten sposób podjadania oraz spożycia największego posiłku w późnych godzinach wieczornych. W dniu Wigilii polecam zjeść sycące śniadanie, idealnie sprawdzą się śniadania na bazie jajek, np. omlet z warzywami, aby uniknąć „wilczego głodu” wieczorem. Najmniej korzystnym wyborem będzie śniadanie bogate w węglowodany jak musli, owsianka, płatki z mlekiem. Warto również rano po przebudzeniu, spożywać ciepłą wodę z imbirem i sokiem z cytryny, co dodatkowo wpłynie na usprawnienie trawienia.
– Czy czegoś powinniśmy unikać za wszelką cenę?
– Powinniśmy unikać tych potraw i produktów spożywczych, które ewidentnie od dawna nam nie służą, m.in. na które mamy zdiagnozowaną nietolerancję. Jeśli nie dotyczy nas ten problem, unikamy myślenia o jedzeniu w kategoriach „zakazane” lub „dozwolone”. Przeważnie te mniej korzystne, będą nas kusić bardziej. Ważniejsze jest, jak i w jakich ilościach jemy. Zamiast eliminować ulubione potrawy, jedzmy je w mniejszych porcjach, zwracając uwagę na sygnały głodu i sytości. Pamiętajmy, że posiłki w dobrej atmosferze sprawiają nam nie tylko więcej przyjemności, ale trawią się dużo lepiej niż spożyte nieświadomie i w pośpiechu. Dużo lepsze zawsze będą domowe tradycyjne potrawy niż półprodukty, z których przystosujemy wigilijne danie. Przykład barszcz z koncentratu lub domowy na zakwasie. Wędliny ekologiczne lub pełne konserwantów. Święta to czas radości, spotkań i smakowania tradycyjnych potraw. Kluczem jest równowaga. Nie odmawiajmy sobie ulubionych dań, ale jedzmy powoli i w małych porcjach, by naprawdę cieszyć się każdym kęsem. Zawsze warto zacząć posiłek od warzyw – sałatka, kiszonki lub nasz tradycyjny barszcz czerwony na zakwasie, sprawią, że szybciej poczujemy sytość i nie sięgniemy po kolejne porcje z rozpędu.
– Dbamy o formę, chodzimy na siłownię, biegamy, pilnujemy się z tym, co i w jakich ilościach jemy. Kiedy przychodzi okres świąteczny, często słyszymy, ale i sami mówimy, że „w ciągu kilku dni przytyłam”. Czy faktycznie w dwa, trzy dni możemy zrujnować coś, na co pracujemy przez cały rok? (…)
Całą rozmowę przeczytasz w świątecznym wydaniu DTS – za darmo pod linkiem:
Fot. Arch. J. Krajnak



























































































































































































































