– Tonę w długach, nie chce mi się żyć, żeby się utrzymać biorę kredyty. Płakać mi się chce – mówi jedna z pracownic Spółdzielni Inwalidów ,,Karpaty” w Białej Niżnej koło Grybowa, zajmującego się szyciem, produkcją odzieży, niejednokrotnie wykonującą zlecenia dla marek takich jak Dior czy Louis Vuitton. Od listopada osiemdziesięciu pracowników nie dostało wynagrodzeń, łączna wartość należności sięga około 3,5 mln złotych. Zakład pracy chronionej postawiono w stan likwidacji, a osoby, które w nim pracowały, w wielu przypadkach – przez dziesięciolecia – od listopada nie otrzymały pensji, a finalnie pracę straciły. [Materiał wideo pod artykułem]
,,Karpaty” powstały 1 stycznia 1976 roku. Zakład początkowo zajmował się produkcją odzieży ochronnej i roboczej. Z czasem zakres prac i współprac rozwijały się. Zatrudnione w nim były m.in. osoby z niepełnosprawnościami, które doskonale sprawdzały się chociażby w szyciu.
,,Dynamicznie zmieniająca się sytuacja w branży doprowadziły nas do współpracy z wiodącymi krajowymi i zagranicznymi firmami odzieżowymi, dla których wykonujemy przeszycia wyjściowych ubrań damskich i męskich” – czytamy w opisie firmy na stronie internetowej.
W przyszłym roku ,,Karpaty” świętowałyby 50-lecie. Na to się jednak nie zapowiada. Obecnie zakład jest w stanie likwidacji. Około 80. pracowników straciło źródło zarobkowania. Od listopada nie było wypłat. W styczniu na konta wpłynęło po 500 złotych, jako rata za listopadową pensję.
– Nie wiem co miałam za to 500 złotych zrobić, przecież to jest nic. Żeby przeżyć musiałam brać kredyty, nie chce mi się żyć – mówi jedna z pracownic. – Po czterdziestu latach pracy zostałam wyrzucona na bruk bez pieniędzy – mówi kolejna. – Czujemy się oszukani, pracowaliśmy, bo wierzyliśmy, że będą kolejne zamówienia, zależało nam na tym zakładzie i robiliśmy wszystko ciężką pracą swoich rąk, aby go uratować. Przez miesiące dokładaliśmy do tego interesu, wydając własne oszczędności chociażby na dojazdy. Nie mieliśmy wypłat, a mimo to, przyjeżdżaliśmy, bo czuliśmy odpowiedzialność za sytuację ,,Karpat” – wtórują kolejni zwolnieni pracownicy.
W grudniu, przed świętami Bożego Narodzenia, Ci, którzy jeszcze pracowali – dostali ,,prezent” – rozwiązanie umowy z jedno lub trzymiesięcznym okresem wypowiedzenia. Finał? Brak należności za pół roku. Pracownicy za sytuację obwiniają Adama Tokarza, radnego gminy Grybów, który był prezesem Spółdzielni Inwalidów, później jej likwidatorem. Zarzucają mu, że działając na szkodę ,,Karpat”, doprowadził do stanu likwidacji i odstraszył potencjalnych kupców, w tym Grzegorza Schabińskiego z Jasła.
Były likwidator Adam Tokarz stanowczo zaprzecza i wyjaśnia dlaczego nie zgodził się na podpisanie umowy. Co dalej ze spółdzielnią ,,Karpaty”. Czy byli pracownicy odzyskają swoje należności i jaka jest na to szansa? Jaki jest plan uratowania sytuacji? Na to i wiele innych pytań odpowiadamy w materiale wideo, który znajduje się poniżej.
Realizacja: Piotr Gorzawski/
Natalia Sekuła





























































































































































































































