W publicystyce historycznej zwykło mówić się o „polskich miesiącach”. Styczeń i listopad dały nazwy dwóm XIX-wiecznym powstaniom, marzec kojarzy się z rokiem 1968, czerwiec z Poznaniem i Radomiem, wrzesień z początkiem II wojny światowej. Jednak najwięcej wydarzeń wiąże się z sierpniem. To oczywiście bitwa warszawska 1920 r., powstanie 1944 r., ale przede wszystkim strajki z 1980 r. – najpowszechniejszy bunt społeczny w całej historii Polski, który miał również swój sądecki akcent.
Można żartobliwie powiedzieć, że z „sądeckim Sierpniem” jest tak, jak z rewolucją bolszewicką, która niby jest październikowa, ale według kalendarza gregoriańskiego wydarzyła się w listopadzie. Bo najważniejsze strajki w nowosądeckich zakładach trwały tak naprawdę od września. Jednak w sierpniu wszystko się zaczęło.
O strajkach wybuchających od początku lipca w kolejnych zakładach pracy w całej Polsce oficjalnie nie informowano. Ale wiedza o nich była wśród ludzi spora dzięki sezonowi urlopowemu i wyjazdom w różne regiony kraju, w których albo trwały wówczas „nieuzasadnione przerwy w pracy” (jak nazywała je władza), albo spotykano tam mieszkańców miast, gdzie do strajków dochodziło. Sami strajkujący wpadli na niekonwencjonalny, ale skuteczny sposób komunikowania ze społeczeństwem: informacje o strajkach wypisywano farbą na ścianach wagonów pociągów towarowych.
Jeden z tych komunikatów nie był zbyt miły dla mieszkańców Małopolski, regionu gdzie strajki rozpoczęły się najpóźniej: „Cała Polska już strajkuje, tylko nie górale (…)”.
Pierwsza przerwa w pracy miała miejsce w Podhalańskich Zakładach Przetwórstwa Owocowo-Warzywnego w Tymbarku. Pracownicy tamtejszej winiarni 12 lipca 1980 r. na godzinę przestali pracować. Jednak rzeczywiście akcja strajkowa w naszym regionie rozwinęła się dopiero wówczas, gdy zatrzymał się niemal cały kraj. Wieczorem 27 sierpnia 1980 r. Tadeusz Jung zgłosił dyrektorowi WPK Wiesławowi Skwarce, że nazajutrz o godz. 3:00 nad ranem odbędzie się zebranie załogi w celu przedyskutowania sytuacji w zakładzie oraz wydarzeń ogólnopolskich.
Podjęto na nim decyzję o czterogodzinnym strajku (od 4:00 do 8:00) – autobusy nie wyjechały na swoje trasy, co kompletnie sparaliżowało życie Nowego Sącza i okolicy. Na wzór robotników Stoczni Gdańskiej sformułowano również postulaty:
Dalszą część artykułu przeczytasz w najnowszym numerze DTS.
autor: Jakub Bulzak
Fot. Władysław Szafran



































































































































































































