Dla ratowników Grupy Krynickiej Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego sezon zimowy dobiegł końca. W ubiegłą niedzielę, 30 marca, zamknięta została ostatnia zabezpieczana przez nich stacja narciarska. Ile razy goprowcy ruszali na ratunek i co najczęściej było w tym czasie powodem ich interwencji?
Kryniccy goprowcy od początku grudnia w górach i na stokach naszego regionu przeprowadzili 604 działania ratownicze. Na co dzień zajmują się terenem Beskidu Sądeckiego i zachodnią częścią Beskidu Niskiego. Ponadto znów zabezpieczali zorganizowane tereny narciarskie w stacjach: Kolej Gondolowa Jaworzyna Krynicka S.A., Słotwiny Arena Ski & Bike Park, Kompleks Narciarski Słotwiny oraz Wierchomla – Hotel i Stacja Narciarska. Udzielili tam pomocy 556 osobom – 382 narciarzom i 169 snowboardzistom.
– Tradycyjnie, jak to na stokach narciarskich bywa, większość urazów dotyczyła kończyn górnych oraz dolnych (złamania, uszkodzenia stawów i więzadeł), do których doszło w wyniku upadku. Duża ilość wypadków związana była z urazami głowy, następnie kręgosłupa i miednicy – informują goprowcy.
Jak zaznaczają, aż 96 procent osób, którym udzielali pomocy, miało na sobie kaski. Podkreślają, że jest to godne pochwały i z pewnością w wielu przypadkach ograniczyło obrażenia poszkodowanych.
W tym samym czasie kryniccy goprowcy ruszali z pomocą w górskie rejony 48 razy. Działania, jakie podjęli od grudnia do końca marca, to według ich klasyfikacji: 5 wypraw, 38 akcji i 5 interwencji. Ponadto 4 razy prowadzili poszukiwania z udziałem psów ratowniczych.
Czytaj też: Zmarła Krystyna Szewczyk. „Przez 25 lat pracowała na rzecz mieszkańców”
Fot. Grupa Krynicka GOPR
















































































































































































































