Elektryczna przyszłość motoryzacji

Elektryczna przyszłość motoryzacji

artur sławecki

Rozmowa z kierownikiem serwisu Ford Wikar i laborantem Akademii Nauk Stosowanych w Nowym Sączu.

– Coraz więcej mówi się o pojazdach elektrycznych jako o przyszłości transportu. Jakie największe zalety dostrzega Pan w takim rozwiązaniu?

– Z mojej perspektywy to przede wszystkim niższe koszty użytkowania i prosta konstrukcja układu napędowego. W praktyce oznacza to mniejszą awaryjność i rzadsze wizyty w serwisie. Nie będę wyliczał wszystkich, ale oszczędzamy choćby na wymianie oleju i filtrów oraz płynów eksploatacyjnych. Natomiast od strony naukowej warto podkreślić wysoką sprawność silników elektrycznych – często przekraczającą 90 proc. – oraz brak emisji spalin w miejscu użytkowania, co szczególnie poprawia jakość powietrza w miastach i obszarach podmiejskich. Kto się przesiada z samochodu spalinowego do elektrycznego jest zaskoczony, jak to auto niesamowicie przyspiesza. I nie mam tu na myśli szybkiej jazdy tylko sprawniejszego radzenia w sytuacjach, które wymagają nagłego przyspieszenia. To element bezpieczeństwa.

– Czy klienci, z którymi ma Pan kontakt w serwisie, patrzą bardziej na ekologię czy na ekonomię?

– To zależy. Część kierowców wybiera elektryki ze względów oszczędnościowych – zwłaszcza że ładowanie w domu jest dużo tańsze niż tankowanie paliwa, a posiadanie własnej przydomowej fotowoltaiki w dni słoneczne praktycznie ogranicza koszty użytkowainia samochodu elektrycznego do zera. Ale to się opłaca nawet bez instalacji fotowoltaicznej. Szybko zauważają to ci, którzy już użytkują takie auta. Inni podchodzą do tego bardziej ekologicznie, chcąc ograniczyć ślad węglowy. Ciekawostką jest to, że producenci oferują coraz dłuższe gwarancje na baterie, nawet do 8 lat, co buduje zaufanie klientów i pozytywny wizerunek samochodów elektrycznych.

– A co z ładowaniem? Wielu kierowców obawia się, że to największa przeszkoda i kłopot w eksploatacji takiego samochodu.

– Rzeczywiście, to często poruszany temat. Osoby mieszkające w domach jednorodzinnych mają komfort – mogą ładować pojazd w nocy tańszą taryfą , przy użyciu wallboxa lub innych ładowarek podłączanych do gniazda tzw. siły albo nawet do instalacji 230V, choć to pewnie wydłuża ładowanie. W przypadku bloków sytuacja jest trudniejsza, trzeba bazować na ładowarkach ogólnie dostępnych, ale sieć stacji ładowania w Polsce dynamicznie się rozwija. Nie należy się też martwić, że zabraknie nam baterii w trasie. Samochód elektryczny sam zadba o to, by nas do tej sytuacji przygotować. Najczęściej w dłuższej trasie, a wówczas i tak będziemy potrzebowali przerwy i odpoczynku, więc dobrze to połączyć z szybkim doładowaniem auta. Na uczelni pokazujemy studentom, jak różne czynniki – np. temperatura otoczenia – wpływają na czas i efektywność ładowania. Zauważyłem, że wiele osób coraz bardziej interesuje się takimi rozwiązaniami, choć elektrykami jeszcze nie jeżdżą.

– A jak wygląda przygotowanie serwisów do obsługi takich samochodów?

– To bardzo ważna kwestia i wymagała przygotowania sprzedawców. Mechanicy muszą przechodzić specjalistyczne szkolenia dotyczące pracy z wysokim napięciem i systemami akumulatorów. To zupełnie inna wiedza niż w przypadku klasycznych silników spalinowych. Jednocześnie właściciele pojazdów elektrycznych muszą wiedzieć, że ich auta są mniej skomplikowane – brak klasycznej skrzyni biegów, turbosprężarki czy układu wydechowego oznacza mniej awarii. Mam wrażenie, że kto raz zakosztuje jazdy samochodem elektrycznym nie będzie chciał wrócić do samochodu spalinowego.

– Czy możemy już dziś powiedzieć, że samochody elektryczne to przyszłość motoryzacji?

– Tak, ale z pewnym zastrzeżeniem. To przyszłość przede wszystkim w miastach i sypialniach podmiejskich , gdzie cicha praca i brak emisji mają największe znaczenie. W transporcie ciężkim czy na dłuższych dystansach wciąż będą obecne inne rozwiązania. Uważam jednak, że rozwój elektromobilności jest nieunikniony i właśnie dlatego edukacja – zarówno klientów, jak i przyszłych inżynierów – jest kluczowa. Dodatkowo  obecna technologia produkcji niepalnych sodowo-jonowych akumulatorów jest udoskonalana, zwiększa się pojemność akumulatorów przy zachowaniu tej samej wagi, co umożliwia jeszcze niższe koszty produkcji samochodów elektrycznych i ich eksploatacji . 

– Wspomniał Pan o rosnącym zainteresowaniu elektromobilnością. A jakie obecnie możliwości mają klienci, którzy chcieliby nabyć samochód elektryczny w Ford Wikar?

– To bardzo dobry moment na podjęcie takiej decyzji, ponieważ działa program „NaszEauto”, wspierany przez NFOŚiGW w ramach KPO. Dzięki niemu firmy – jednoosobowe działalności gospodarcze oraz osoby prywatne mogą uzyskać dopłatę nawet do 40 000 zł netto przy zakupie lub wynajmie samochodu elektrycznego. W ofercie wynajmu mamy obecnie Pumę, Explorera i Capri, które można użytkowować przez  36 miesięcy – z ratą zaczynającą się już od 575 zł netto miesięcznie, obejmującą również pełne ubezpieczenie w racie najmu.

– Czy klienci interesują się też innymi formami napędu?

– Tak, wciąż popularne są rozwiązania hybrydowe, zwłaszcza typu Plug-In Hybrid. W naszej ofercie znajdują się m.in. modele Ford Kuga , Connect, Custom oraz nowość – pierwszy na świecie pickup Ford Ranger Hybrid Plug-In. To dobre rozwiązanie dla osób, które chcą korzystać z napędu elektrycznego w mieście, a jednocześnie mieć pewność dużego zasięgu na dłuższych trasach.

– Na koniec – co powiedziałby Pan osobie, która rozważa zakup samochodu elektrycznego?

– Najlepiej spróbować – zrobić jazdę testową. A z pewnością szybko się przekonasz, bo cisza, płynne przyspieszenie i niższe koszty potrafią zaskoczyć i naprawdę przekonać do elektryków. Przy okazji to wybór, który sprzyja środowisku.

Rozmawiał Piotr Gorzawski

Fot. Wojciech Molendowicz

Filmoteka dts24

217 Videos