Kto oglądał ostatnią sesję rady miasta, to musiał zwrócić uwagę na awanturę związaną z „prywaciarzami”. Nasi sądeccy Pisowcy zaprotestowali, aby ratusz nie wykańczał sądeckiego small biznesu. Nie chodzi o tych dwustu multimilionerów, tylko o tych przedsiębiorców, którzy prowadzą żłobki; szło także o szewców, kowali, bednarzy… A przede wszystkim idzie jednak o nasze sklepy. Nie chcę obrazić sądeckich detalistów i nazwać ich – sklepikarzami.
Krążą różne plotki po mieście, ale to chyba one uruchomiły akcję naszych sądeckich Pisowców w obronie sądeckiej małej przedsiębiorczości. Nasi sądeccy Pisowcy nie podnoszą rabanu po próżnicy. Oni wiedzą o pewnych ruchach w ratuszu, ponieważ posiadają swój wywiad, a mają także kontrwywiad… Wszyscy wiemy kim był Hans Klos…
No dobrze, co to za plotki? To trzeba wyjaśnić natychmiast, bo do naszej kurkowej redakcji zgłoszono te informacje, uznając że to tylko my jesteśmy w stanie to adekwatnie opisać. Nie zgłoszono tego do rozrywkowych estedesów, tylko wybrano naszą skromną redakcję. To nas dodatkowo nobilituje, ale i zobowiązuje do solidności redakcyjnej. Dziękujemy naszym informatorom, chociaż tajnym.
W pewnych kręgach mówi się, że Pan Prezydent i jego ludzie chcą otworzyć hybrydową sieć handlową w Naszym Mieście. Idzie o rozległą sieć sklepów handlowych – na każdym osiedlu! Ma to być społeczna, gminna i całkiem komunalna sieć sklepów, a hasłem podręcznym ma być „sądecki głos osiedli”. Prawda, że to jest wyrafinowany marketing? Ej, maja głowy w tym ratuszu…
To wszystko ma być jednakże rękojmią akcji marketingu wyborczego miasta. Nawet nazwa tej sieci – „LUDEK” – jest wprost wpisana w szeroko zakrojoną akcję formatowania umysłowości wyborczej Sądeczan w 2029 roku. To także jest powiązane z teorią systemów i działać jak – sprzężenie zwrotne wyprzedzające. No ma również działać – podprogowo.
Trzeba wyjaśnić także nazwę, bo ona może budzić pewne niepotrzebne skojarzenia. LUDEK to czysty skrót i trzeba go rozszyfrować jako Ludowa Unifikacja Detalu Ekonomiczno-Komunalnego. I nie należy wiązać tego absolutnie z Osobą Pana Prezydenta. Skrót może za bardzo zawiły, ale sens jakoś oddaje.
Mówi się, że w tym przedsięwzięciu uczestniczy kilku sądeckich multimilionerów. To może plotki, a i RODO ogranicza naszą redakcję do takich enuncjacji, aby jechać po nazwiskach. Co ciekawe, że służby wywiadowcze istniejących sieci, tej od „owada” i tej niemieckiej (ci od „płazów” są za słabi) chcą powstaniu tej sieci zapobiec. Podobno są już w kontakcie z tym naszym posłem, który chce zawalczyć o pieniądz za wojnę.
Tęgie głowy pracują nad koncepcją tych sklepów „LUDEK”. Oferta i serwis ma być na światowym poziomie, a ceny mają być dyskontowe. Każdy sądecki emeryt i rencista może tam się zaopatrzyć. To jest taki model biznesowy. A promocji będzie moc, podobno codziennie dawać będą coś za darmo.
Jest także plan, że promocją i twarzą tego sklepu zajmować się będzie osobiście Małkowicz Robert… Ma to trochę naśladować nowoczesne sklepy, jest trochę z Paryża, z Londynu, Kalifornii, ale także z pobliskiego Krakowa. Dlatego jest ten cały Małkowicz.
Nasza redakcja dotarła do modelu oferowanych produktów i usług sieci LUDEK, in spe… Poczytajmy, bo w takim wymiarze działania tej sieci sklepów, to oni wykończą wszystkich sądeckich – sklepikarzy…
Tak. szykuje nam się rewolucja w sądeckim handlu, czyli będzie „drugi eksperyment sądecki”. Zapowiadano go tak lekko, już od dawna.
Do rzeczy, jak te osiedlowe sklepy LUDEK będą funkcjonować?
Każdy sklep „LUDEK” miałby być punktem osiedlowym, ale nie takim zwykłym spożywczakiem. To mają być miejsca o charakterze delikatesowym – półki wypełnione oliwami, serami, makaronami, majonezami, rybami, dziczyzną, wyrafinowaną garmażerką, a nawet homarami i innymi produktami premium, a jednocześnie dostępne także podstawowe artykuły codzienne. Tak, żeby klient mógł kupić zarówno kilo homara na wagę, jak i zwykłe mleko w kartonie. Sprytne!
Sieć ma mieć dwa oblicza: tradycyjne sklepy stacjonarne i nowoczesną aplikację z opcją dostawy do domu. Według przecieków, w ratuszu mówi się, że „LUDEK” ma obsłużyć całe miasto – od mieszkańców, którzy wolą sami zajrzeć do sklepu, po tych, którzy chcą, aby zakupy przyjechały prosto pod drzwi. Dowóz ma być gratis.
W sklepach „LUDEK” ma być czysto, estetycznie i nowocześnie. Klienci mają się czuć, jakby robili zakupy w prawdziwym delikatesie, ale z dyskontowymi cenami. No i promocja – tutaj także niczego nie brakuje. Degustacje, wydarzenia kulinarne, współprace z lokalnymi producentami, codziennie inny „produkt dnia”. Oficjalnie mówi się o wspieraniu kultury i integracji sąsiedzkiej, a także koncertach muzycznych. Kwartet smyczkowy ma grać od 10 do 16, a potem awangarda muzyczna. Występy performerów, a na ścianach sztuka nowoczesna.
Model cenowy określono jako mieszany: codzienne promocje, produkty dnia, gratisy dla seniorów, a równocześnie stała obecność artykułów premium. Dzięki temu każdy, niezależnie od zasobności portfela, miałby znaleźć coś dla siebie.
O prestiżu sieci „LUDEK” mają świadczyć także proste rozwiązania, które w normalnych sklepach byłyby nie do pomyślenia. Teraz podamy kilka smaczków… Każdy lokal wyposażony zostanie w symboliczny czerwony dywan prowadzący wprost do chłodni z nabiałem. Przy stoisku z pieczywem przewidziano dzwonek concierge – niewielki srebrny dzwoneczek, który po naciśnięciu przywoła pracownika ubranego w białe rękawiczki. To on poda bochenek chleba.
Z kolei w dziale warzywnym ma powstać kącik ciszy. Między pomidorami a pietruszką znajdzie się fotel, w którym klient będzie mógł przysiąść i w skupieniu rozważyć decyzje zakupowe. Nie mniej prestiżowo zapowiada się strefa degustacji przy kasie. Zamiast batoników i gum do żucia klienci otrzymają możliwość spróbowania oliwy truflowej z kawałkiem bagietki, a od 13 będą oferować kieliszek wina ze znanych regionów winiarskich.
Ekskluzywność „LUDKA” to bowiem nie tylko produkt, ale i atmosfera. Dla emerytów i rencistów przygotowano dodatkowe udogodnienia – specjalne popołudnia z muzyką z lat siedemdziesiątych, darmową kawą zbożową i możliwością otrzymania gratisowej bułki przy okazaniu legitymacji. Idzie także o integracje, aby zwykłe zakupy stały się wydarzeniem towarzyskim, niemal na miarę sanatoryjnego turnusu. W to ma być także umiejętnie wpięty sądecki BO.
Co więcej, w planach znalazły się także spotkania integracyjne. Raz w tygodniu przy stoisku z nabiałem ustawiane będą stoliki, przy których seniorzy będą mogli wspólnie wypić herbatę i podyskutować o aktualnych promocjach i sytuacji społeczno-politycznej w mieście i świecie i poczytać Kurier Nowosądecki.
Ważne ma być również rozmieszczenie punktów. Plan zakłada sklepy na każdym osiedlu, tak by „LUDEK” był zawsze w zasięgu spaceru. W centrum natomiast ma powstać flagowy sklep – pokazowy, z szerokim wyborem i przestrzenią degustacyjną. Myślą tak, aby go zlokalizować na parterze samym – ratuszu. A w poniedziałki za kasą ma zasiąść prezydium miasta i sam Pan Prezydent. A to będzie transmitowane publicznie.
Teraz rozumiemy jasno, że nasi sądeccy Pisowcy czują się zagrożeni, bo gdy powstanie sieć LUDEK, to oni nie mają szans na odbicie ratusza nawet do 2050 roku. Muszą się wymienić pokolenia. Nasi sądeccy Pisowcy właśnie tego się właśnie obawiają, bo dzietność w mieście spada.
Na koniec nasze redakcyjne przemyślenie, że ta inicjatywa handlowo-komercyjna ratusza wykończy naszych prywaciarzy i sklepikarzy sądeckich. No chyba, że przybędzie klientów napływowych, którzy zajadą nową sądeczanką i koleją „piekiełko”.
Czy w takich sprawach jak otworzenie komunalnej sieci handlowej LUDEK nie powinno być organizowane referendum?
PS
Jest sukces stadionu, to i będzie sukces sieci LUDEK… Tyle w temacie!
Adam Kurek


























































































































































































































