Chełmiec:  przyjeżdżają z plecakami pamiętającymi biedę, wyjeżdżają z nadzieją

Od 27 lat w każde wakacje w Chełmcu dzieje się to samo: do miejscowej szkoły przyjeżdżają dzieciaki, które łączy jedna wspólna, trochę smutna cecha - skromna zawartość plecaków. Buzie się śmieją, bo to przecież wakacje, kolonie, nowi koledzy, nowe przygody, ale myśli często błądzą do domu, gdzie zostały rodzinne troski. Gdy koloniści przyjeżdżają do Chełmca pierwszy raz, jeszcze nie wiedzą, że będą wyjeżdżać inni: z plecakami wyładowanymi mnóstwem prezentów, ciekawych książek,  z kolorowymi wspomnieniami i z bardzo ważną myślą, którą starają się zapalić jak światełko wychowawcy i organizatorzy: że z każdej biedy można wyjść, trzeba tylko wierzyć w siebie, być dobrym dla innych i działać…

wsb3

Na pomysł kolonii dla dzieciaków z najuboższych rodzin Ziemi Sądeckiej, Limanowskiej, Gorlickiej i Podhala wpadł Władysław Litwa, prezes Nowosądeckiego Ośrodka Profilaktyki Społecznej. Pierwszą taką kolonię w chełmieckiej szkole zorganizowano w 1991 roku. Od tego czasu zasady się nie zmieniły: kolonistów rekrutują ośrodki pomocy społecznej i dyrekcje szkół, a rodzice nie płacą za wypoczynek swoich pociech ani jednej złotówki. Wszystko fundują sponsorzy do których ścieżki wydeptują ludzie zaangażowani w wyjątkowe przedsięwzięcie.

Bardzo ważnym sponsorem jest samorząd Chełmca. Wójt nieodpłatnie gości kolonistów w szkole i również za darmo zaprasza na basen. Na piękne dzieło składają się także Małopolskie Kuratorium Oświaty, Ośrodki Pomocy Społecznej z Krynicy, Muszyny, Nowego Targu, Gorlic i Limanowej oraz mnóstwo firm z całej Polski, które dostarczają do Chełmca żywność, odzież, książki… wszystko, czego w rodzinnych domach dzieci może brakować.

- Sześć tysięcy dzieciaków przewinęło się przez te korytarze od 1991 roku -  uśmiecha się Władysław Litwa. - Sześć tysięcy dzieciaków dostało w prezencie wakacje i inspirację do innego myślenia, do nauki, do pracy… Do przygód i zabawy staramy się przemycić działania terapeutyczne, które uczą radzenia sobie ze stresem, mierzenia się z niełatwymi emocjami w domu i w szkole, walki o lepszą przyszłość.

Po  27 latach najbardziej niezwykła kolonia w tym zakątku Polski doczekała się nawet swojego małżeństwa.

- Grzegorz, nasz kolonista z lat dziewięćdziesiątych, gdy był już dorosłym mężczyzną wrócił na kolonię jako wychowawca. Poznał  na turnusie nauczycielkę - Joannę. Zaiskrzyło. Stworzyli rodzinę – opowiada pan Władysław od którego wszystko się zaczęło.

- W te wakacje w naszej szkole wypoczywało 160 dzieci w wieku „podstawowo-gimnazjalnym”. Chodziły do kina, na pływalnię, zwiedzały sądeckie Miasteczko Galicyjskie, były na wycieczkach w Krakowie, Starym Sączu, pływały statkiem po Zalewie Czorsztyńskim i po Jeziorze Rożnowskim, uczyły się tańczyć, pływać, rywalizowały na Kolonijnej Spartakiadzie i w rewii talentów – wylicza kierownik kolonii Krzysztof Groń, na co dzień – dyrektor Zespołu Szkół w Chełmcu.

- Jestem tutaj już czwarty raz i mam nadzieję, że nie ostatni. Uwielbiam to, że mamy tutaj tyle jedzenia i że zawsze coś ciekawego się dzieje. Większość z nas nigdy nie była w takim fajnym miejscu – mówi Kuba z Kamionki Wielkiej. Dodaje, że największe emocje przeżył zjeżdżając po „zakręconej” zjeżdżalni na pływalni i kąpiąc się „w bąbelkach”.

WIŚMAŁA2020

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.