Była ustawa Wilczka, teraz jest rozporządzenie Wilka

Była ustawa Wilczka, teraz jest rozporządzenie Wilka

Poseł Konfederacji Ryszard Wilk pomógł wygrać przedsiębiorcom z Ministerstwem Finansów – i uchronił ceny na lokalnych bazarach.

Ryszard Wilk, poseł Konfederacji z Sądecczyzny, pomógł wywalczyć zmianę prawa, którą branża handlowa bezskutecznie próbowała wyegzekwować od miesięcy. Osiemdziesiąt dni po jego alarmującym wystąpieniu w Sejmie Ministerstwo Finansów ogłosiło, że system SENT dla odzieży i obuwia będzie dotyczył wyłącznie importu – dokładnie tak, jak postulował od początku. To rzadki przypadek, gdy poseł opozycji, bez żadnych dźwigni władzy wykonawczej, skutecznie wymusił na rządzącej koalicji zmianę gotowego już rozporządzenia.

Co to oznacza dla zwykłego Kowalskiego?

Dla przeciętnego mieszkańca naszego regionu sprawa jest prosta. Gdyby przepisy w pierwotnym kształcie zostały utrzymane, wielu drobnych handlarzy – tych ze stoisk na naszych bazarach i lokalnych targowiskach – musiałoby zamknąć działalność albo ograniczyć ją do minimum. Koszty obsługi biurokratycznego systemu i ryzyko gigantycznych kar sprawiłyby, że handel odzieżą i obuwiem na małą skalę przestałby się opłacać. Reszta kosztów – jak zawsze – wylądowałaby w cenie koszulki czy butów kupowanych przez klienta. Zablokowanie tych przepisów oznacza, że ceny na lokalnych bazarach i targowiskach nie wzrosną z powodów czysto administracyjnych.

System stworzony dla cystern – wymierzony w karton butów

SENT to elektroniczny system monitorowania transportu towarów wrażliwych, funkcjonujący od 2017 roku. Przez lata skutecznie kontrolował przepływ paliw, alkoholu i wyrobów tytoniowych – towarów, na których szara strefa operuje w przemysłowej skali. We wrześniu 2025 r. Ministerstwo Finansów podpisało rozporządzenie rozszerzające go na odzież i obuwie, które weszło w życie 17 marca 2026 roku.

Efekt był absurdalny. Handlarz przewożący kilkanaście par butów na lokalny targ traktowany był przez prawo tak samo jak kierowca cysterny z benzyną. Za błąd formalny groziły kary: minimum 20 000 złotych dla nadawcy towaru, tyle samo dla odbiorcy, 12 000 złotych dla przewoźnika i do 7 500 złotych mandatu dla kierowcy. W drobnym handlu wszystkie te role najczęściej pełni jedna i ta sama osoba – co oznaczało ryzyko kumulacji kar do astronomicznych kwot za transport towaru wartego kilkaset złotych.

Jak wyglądało to w praktyce? Podczas jednej z pierwszych kontroli pod Opolem urzędnicy Służby Celno-Skarbowej przez ponad siedem godzin weryfikowali jeden transport odzieży, ważąc każdą sztukę towaru z osobna. Kontrola trwała od 8:33 do 15:51.

Od komisji sejmowej do warszawskiego protestu

15 kwietnia, na posiedzeniu Komisji ds. Deregulacji i Komisji Gospodarki i Rozwoju, poseł Wilk postawił sprawę jasno: system zaprojektowany z myślą o zorganizowanych grupach przestępczych uderza wyłącznie w uczciwych handlarzy z lokalnych targowisk, bo ci pierwsi i tak znajdą sposób na jego obejście. Wilk uczestniczył też czynnie w ogólnopolskim proteście branży w Warszawie i organizował spotkania z przedsiębiorcami w terenie – w Gorlicach i okolicznych powiatach.

Propozycja posła była prosta: SENT powinien kontrolować towar przy pierwszym kontakcie z Polską – czyli wyłącznie import.

Kontenery, TIR-y, samoloty cargo – tam dochodzi do największych nadużyć. Gdy cło i VAT zostaną opłacone przy wjeździe do Polski, dalsza kontrola drobnych przewoźników wewnątrz kraju nie ma już żadnego uzasadnienia – argumentował Wilk.

Ministerstwo zmienia kurs

Przez kolejne tygodnie resort proponował rozwiązania połowiczne. Pod koniec kwietnia wiceminister finansów Zbigniew Stawicki deklarował w Sejmie zwiększenie progów i ograniczenie kontroli do transportów na dystansie do 50 km. W maju Ministerstwo wyłączyło spod obowiązku SENT mikroprzedsiębiorców handlujących na targowiskach. Był to krok w dobrym kierunku, ale hurtownicy i mniejsi dystrybutorzy nadal tkwili w pułapce.

Przełom nastąpił 12 czerwca. Minister Finansów Andrzej Domański ogłosił publicznie, że SENT dla odzieży i obuwia zostanie ograniczony wyłącznie do importu i tranzytu. 15 czerwca projekt nowego rozporządzenia trafił pod numerem 80/2026 do konsultacji publicznych na stronie Rządowego Centrum Legislacji. Konsultacje potrwają około 21 dni; wejście w życie nowych przepisów planowane jest na lipiec 2026 r.

Co się zmienia?

Nowe rozporządzenie wyłączy z systemu SENT cały obrót krajowy odzieżą i obuwiem. Transporty między hurtowniami a sklepami, dostawy na lokalne bazary, przesyłki z magazynów – żaden z tych przypadków nie będzie wymagał rejestracji w systemie. Progi dla importu zostaną jednocześnie podwyższone trzykrotnie względem pierwotnych regulacji.

„Była ustawa Wilczka. Teraz mamy rozporządzenie Wilka”

Kiedy decyzja ministra stała się faktem, Ryszard Wilk napisał krótko w mediach społecznościowych:

„Mamy to! SENT na odzież i obuwie TYLKO na import. Była ustawa Wilczka, teraz mamy rozporządzenie Wilka”.

Nawiązanie jest czytelne: ustawa Mieczysława Wilczka z 1988 roku – jedna z najbardziej liberalnych regulacji w historii polskiej gospodarki – stała się symbolem odważnego cięcia biurokracji. Zbieżność nazwisk to może przypadek, ale wymowa jest ta sama: parlamentarzysta Sądecczyzny zatrzymał absurdalne przepisy, które Warszawa zdążyła już podpisać. Dla handlarzy z bazarów w Nowym Sączu, Gorlicach, Limanowej i Nowym Targu to nie jest wynik kampanijny. To jest konkretna zmiana, która zostanie.

Filmoteka dts24

205 Videos