– Niedopuszczalnym jest jednak, aby ważni politycy naszego obozu, nie wykazując się deklarowaną przecież wcześniej wolą dialogu, publicznie, w świetle reflektorów bezpodstawnie atakowali swoich kolegów – skomentowała europoseł Beata Szydło, odnosząc się do wyborów marszałka Małopolski, które śledziła cała Polska. Dopiero w szóstym głosowaniu, 4 lipca, radni wojewódzcy porozumieli się i zdecydowali, że marszałkiem zostanie Łukasz Smółka, a nie tak, jak chciał prezes PiS Jarosław Kaczyński, Łukasz Kmita.
Impas z wyborem marszałka trwał prawie trzy miesiące. Radni PiS mieli poprzeć swojego kolegę, byłego wojewodę Łukasza Kmitę, ale tego nie zrobili aż pięciokrotnie. Co więcej, w jednym z głosowań wystawili innego kandydata PiS – Piotra Ćwika, który poległ, zdobywając jedynie 6 głosów. Kmita nieustanne gromadził ich 13. Trzech ,,buntowników” z PiS zostało zawieszonych w prawach członków partii, jednak finalnie, to prezes Kaczyński musiał zmienić swoje plany i ratować wizerunek partii w Małopolsce. Wybór marszałka, innego niż szef partii namaścił, rozzłościł m.in. posła Ryszarda Terleckiego, jak i radną wojewódzką, byłą kurator małopolską Barbarę Nowak, która poinformowała, że rezygnuje z mandatu radnej, aby ostatecznie jednak nie zrezygnować.
– Ja ich nazwałam zdrajcami i tego nie cofam. Dla mnie zdrada to zdrada. Za zdradę się karze, a nie nagradza. Wykonałam dzisiaj wolę wszystkich, całego klubu, zagłosowałam tak, jak sobie życzono, natomiast szczerze mówię: nie po drodze mi z takim układem. Ja tego nie jestem w stanie tolerować, taki mam honor i rezygnuję – powiedziała wówczas była kurator w rozmowie z mediami.
Kilka dni później zmieniła zdanie. Były marszałek Sejmu Ryszard Terlecki również nie przebierał w słowach, nazywając ,,buntowników” PiS zdrajcami, a ich działanie – szantażem. Partia nie bez szwanku wyszła z tej potyczki. Prezes partii musiał uznać swoją porażkę, a reszta zmierzyć się z falą niezadowolenia wyborców, którzy nie tego oczekiwali po swoich politycznych idolach Małopolski. Była premier Beata Szydło próbowała łagodzić nastroje i w mediach społecznościowych nawoływała do wspólnego działania – na nic. Teraz, niespełna miesiąc po wyborze marszałka zabrała głos w tej sprawie. W oświadczeniu broni rzekomych ,,buntowników”.
,,Wszystko dobre, co się dobrze kończy – mówi przysłowie. To prawda. Warto jednak z całej tej sytuacji wyciągnąć wnioski na przyszłość. Piszę to dlatego, że, jako wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości i była polska premier, czuję się w obowiązku dbać o jedność naszego politycznego środowiska. Jest ona potrzebna szczególnie dziś, kiedy sprawy w Polsce nie idą w dobrym kierunku. Jeszcze przed wyborem marszałka, wielokrotnie apelowałam do wszystkich o dialog, wzajemny szacunek i rozwagę. Ona w końcu przyszła. Niedopuszczalnym jest jednak, aby ważni politycy naszego obozu, nie wykazując się deklarowaną przecież wcześniej wolą dialogu, publicznie, w świetle reflektorów bezpodstawnie atakowali swoich kolegów. A takich gorszących, nie licujących z tytułami przypadków, w ostatnim czasie, w Małopolsce, mieliśmy aż nadto – łącznie z inspirowanymi w mediach różnymi insynuacjami i zwykłymi kłamstwami. Intrygi te, czytelne, przewidywalne i intelektualnie raczej dość toporne oceniam też jako bardzo wątpliwe etycznie” – napisała europoseł Beata Szydło.
Była szefowa rządu zaznaczyła, że zasłużeni dla regionu oraz Prawa i Sprawiedliwości radni spotkali się z agresją i oskarżeniami o zdradę i egoizm, a mimo tego wykazali się ogromną lojalnością względem ugrupowania i swych wyborców. Miała na myśli m.in. należącego do jej frakcji PiS marszałka Kozłowskiego, byłego wojewodę Piotra Ćwika i radnego Józefa Gawrona, których prezes przed szóstym glosowaniem zawiesił w prawach członków partii. Według niej, to właśnie oni dla utrzymania jedności zrezygnowali ze swych stanowisk albo o żadne nie zabiegali.
,,Nie każdy to potrafi i potrafił. Dlatego zanim zaczniemy oskarżać, zastanówmy się najpierw nad własnymi postawami i motywacjami. Ludzie mają dobrą pamięć. Zadajmy sobie pytanie po co jesteśmy w polityce, o co walczymy i czy przypadkiem polityka trochę nas nie zepsuła. Bo wyborcy wciąż w nas wierzą. I nie obchodzą ich nasze polityczne ambicje, ale realne działania, które podejmujemy na rzecz naszej Ojczyzny” – napisała europoseł Beata Szydło.
Poprzednia publikacja w tym temacie: PiS straciło większość w Małopolsce. Nowak wróciła, Durlak powołany przez Kaczyńskiego (dts24.pl)


































































































































































































