Bartłomiej Kołacz znalazł się wśród 18 szczęśliwców, którzy rywalizują o tytuł „MasterChefa” w 13. edycji programu kulinarnego. Stawką jest 225 tysięcy złotych oraz publikacja własnej książki kucharskiej.
Bartłomiej opowiedział w rozmowie z DTS24 o swojej kulinarnej pasji i o tym, jak trafił do programu, podkreślając, że wszystko zaczęło się bardzo spontanicznie.
– Pomysł na zgłoszenie się do MasterChefa pojawił się przypadkowo. Przy pracy z kolegami przygotowywałem dla nich jedzenie i namawiali mnie, abym spróbował swoich sił w programie. Miałem wątpliwości czy się nadaję, ale ostatecznie wypełniłem zgłoszenie ostatniego dnia i… udało się! — wspomina Bartłomiej.
Choć gotowanie traktował głównie jako hobby i sposób na relaks, jego pasja rozwijała się.
– W kuchni odnajduję spokój. Gotowanie to dla mnie forma wyciszenia i odprężenia, szczególnie kiedy mogę dzielić się swoimi daniami z bliskimi. Specjalizuję się głównie we włoskiej kuchni – makarony i tatar to moje popisowe dania.
Warto dodać, że Bartłomiej swoją przygodę z gotowaniem rozpoczął dopiero kilka lat temu, gdy po dużej zmianie w swojej karierze zawodowej zaczął spędzać więcej czasu w domu. –Moje przepisy rozwijałem, obserwując media społecznościowe oraz kulinarne programy. Z czasem zacząłem tworzyć coraz bardziej wyszukane potrawy.
Jakie szanse ma Bartłomiej Kołacz?
Magda Gessler, Michel Moran i Przemysław Klima będą oceniać jego potrawy, a my trzymamy kciuki za reprezentanta powiatu nowosądeckiego! Zapraszamy do śledzenia zmagań Bartłomieja w programie MasterChef w każdą niedzielę o 19:30.
Czytaj też: „Gorąca” sytuacja w MPK. Są pasażerowie, którzy planują przejażdżki autobusem bo w mieszkaniu żar… [ZDJĘCIA]






























































































































































































































