Sandecja wiosną jest niepokonana. Ogółem na osiem rozegranych meczów – odrabiając również jeden zaległy z jesieni – Sączersi mają w dorobku 5 zwycięstw i 3 remisy. Ostatnie spotkanie z Resovią, to heroiczna walka o odrobienie wyniku przy stanie 0:2. Jak zaznacza Bartłomiej Kasprzak, dużą rolę w tym sukcesie doping kibiców przy Kilińskiego 47.
– Patrząc na przebieg meczu, musimy szanować ten punkt. Wyciągnięcie wyniku z 0:2 nigdy nie jest łatwe, dlatego brawa dla drużyny, że potrafiliśmy się tak pozbierać w drugiej połowie. Weszliśmy w nią z dużą energią, stworzyliśmy kolejne sytuacje i w końcu piłka wpadła do siatki. Później, niesieni dopingiem kibiców na naszym stadionie, czuliśmy, że idziemy po swoje – powiedział Bartłomiej Kaprzak, który rozegrał już 200 spotkań w barwach Sandecji, za co otrzymał nagrodę od włodarzy klubu.
Ostatnie kilka minut meczu pozwoliło na odrobienie strat i wywalczenie remisu. – Szkoda tylko, że sędzia doliczył tak mało czasu, bo w końcówce mogło wpaść coś jeszcze. To, co wypracowaliśmy w okresie przygotowawczym, po prostu działa i pokazujemy to na boisku, bo liczby i gra mówią same za siebie. Szkoda, że nie udało się wygrać, bo sytuacje ku temu były, ale biorąc pod uwagę jak ten mecz się zaczął, szanujemy ten remis – podsumował 33-letni piłkarz pochodzący z Tylmanowej.
Czytaj także: Dariusz Szpakowski w Nowym Sączu. Legenda wesprze Sandecję


























































































































































































































