Babcie i dziadkowie w UTW. Jak postrzegają ich wnukowie.

Babcie i dziadkowie w UTW. Jak postrzegają ich wnukowie.

babcia i wnuczka

Z Zofią Sus i jej wnuczką, Aleksandrą Sus, przy aromatycznej kawie na sądeckich Plantach rozmawia Mariusz Szewczuk

Nazywam się Aleksandra Sus. Jestem wnuczką Zosi Sus, która uczęszcza na uniwersytet trzeciego wieku. Mam 24 lata, od kilku tygodni posiadam tytuł magistra prawa, zamierzam przystąpić do aplikacji notarialnej. Jeżeli chodzi o moje zainteresowania – to jestem instruktorem jazdy na nartach. Czas wolny spędzam głównie z rodziną od strony mamy i taty. Lubię też wycieczki po górach. Staram się też jak najczęściej jeździć za granicę. Uważam, że to jest coś, co kształci człowieka.

Co panią skłoniło do udziału w konkursie literackim?

Jak tylko mam czas, to udaję się w strony rodzinne, do domu rodzinnego babci. Często podczas tych spotkań – siedzimy i rozmawiamy, co tam u każdego się dzieje. I właśnie babcia razem z ciocią Krysią, która również uczęszcza na UTW – zaproponowały mi udział w konkursie literackim, zorganizowanym ze względu na jubileusz 20 – lecia UTW . Pomyślałam – dlaczego nie? Stwierdziłam, że mam czas. Z mojej strony to była raczej opowieść o tym, jak ja to widzę od początku, czyli od 20 lat. Miałam wtedy 4 lata. Wówczas nie wiedziałam, o co chodzi. Myślałam tylko: dziwne – babci nie ma, a babcia zawsze była. Zawsze był obiad, zawsze było coś do zjedzenia, jakieś słodycze przygotowane dla dzieci. Jest dziadek, ale nie ma kto odgrzać obiadu. Dziadek takich rzeczy nie potrafił zrobić (śmiech babci – Zofii Sus). Chciałam to przedstawić, tak od strony dziecka w jaki sposób widziałam udział babci w zajęciach na uniwersytecie. Na początku sobie myślałam, że nie ma jej – to po prostu nie ma, ale później ona nam to zaczęła wszystko tłumaczyć, jak to jest, że ma tam próby, tych ”Gwiazdeczek” (nazwa grupy teatralnej), że ma wykłady, że ma różne zawody sportowe. A jak już z wiekiem zaczęłam bardziej rozumieć, że faktycznie babcia się udziela, to pomyślałam, że to jest świetna sprawa. Bo starość rozumiałam raczej, że jest to czas spokoju i odpoczynku.

Czyli, jak wynika z pani wypowiedzi, nie była pani zadowolona, że babcia do tego „trzeciego wieku” chodzi?

Aleksanda Sus (wnuczka)Tak, to prawda. Na początku nie (śmiech).

Zofia Sus (babcia) – Tak. Właśnie. Babci w domu nie ma, to pustka. To w ogóle tragedia.

Aleksanda Sus – Tak, bo dziadek był ciągle zapracowany, nawet na emeryturze. A babcia zawsze była tą osobą, która zabawiła, zawsze coś wymyśliła. Z biegiem czasu pomyślałam, że fajnie, że babcia jest aktywna, że w taki sposób spędza czas na emeryturze. Nawet jak byłam w wieku nastoletnim i znajomi mnie pytali, co ty tak często do tej babci chodzisz? Bo faktycznie starałam się jak najczęściej przychodzić na kawkę, pogadać, razem spędzić czas. To ja im mówię, że moja babcia jest zabawowa, aktywna, dużo się od niej dowiaduję, zresztą od cioci Krysi też. One obydwie są pozytywnie nastawione do życia. Ile jest zawsze na tych spotkaniach śmiechu, naprawdę bardzo pozytywnie to odbieram. I właśnie wtedy to mówiłam, że babcię widzę w taki sposób, że chodzi na zajęcia, robi to i to, jest aktywna. Wszyscy moi znajomi mówili, ale to jest twoja babcia, ona naprawdę wszystko to robi? A ja odpowiadałam: tak, a twoja nie?

Twoja babcia jest bardzo zaangażowana w działalność uniwersytetu, zarówno w dziedzinach artystycznych, jak i sportowych. Jest wielokrotną medalistką zimowych spartakiad senioralnych.

Tak, mogę się do tego odnieść. Zanim zostałam instruktorem jazdy na nartach, to wcześniej trenowałam. I czasem babcię zapraszaliśmy do nas na treningi. Znała naszą trenerkę. Jak był rozłożony slalom z bramek, to babcia zjeżdżała w miarę możliwości. Otrzymywała od nas i od naszej trenerki jakieś rady. Co poprawić, co zrobić, żeby było szybciej.

Zofia Sus – To znaczy ja jestem samoukiem, ale przy nich się troszkę nauczyłam (śmiech).

Aleksanda Sus-  Zresztą u nas cała rodzina bardzo dobrze jeździ na nartach. Zawsze babci kibicujemy i zawsze cieszymy się z wygranej. Czekamy zawsze z niecierpliwością na wynik. Mamy swoją grupę rodzinną. Babcia zawsze przesyła wiadomości z zawodów i wszyscy jesteśmy na bieżąco.

Widzę, że relacje rodzinne są bardzo mocne.

Zofia Sus –  Tak. Bardzo, bardzo mocne. Dobre jest to, że wszyscy mieszkamy w Nowym Sączu, dzieci nasze i wnuki. Wszyscy studiowali poza Nowym Sączem, ale wszyscy wrócili i się jakoś trzymamy.

Aleksanda Sus- Często razem wszyscy się spotykamy. Dużo rozmawiamy ze sobą. Każdy wie, co się dzieje u każdego. Prowadzimy kronikę rodzinną. Mamy opracowane drzewo genealogiczne rodziny.

W związku z tym pytanie do Zosi Sus. Dlaczego sama nie przystąpiłaś do konkursu literackiego czy też twoja siostra, tylko namawiałaś do pracy młodsze pokolenie?

Zofia Sus –  Myśmy się już bardzo często wypowiadały czy to na temat uniwersytetu, czy naszych zajęć. Były już różne artykuły w naszym wydawnictwie. Siostra Krystyna też już pisała na wiele tematów, bo była w sekcji dziennikarskiej. I tak sobie pomyślałam: spojrzenie z naszej strony na ten uniwersytet to już wszyscy znają. Natomiast, jeśli młody człowiek powie coś na ten temat, to będzie na pewno ciekawsze.

Tak. Praca pani Aleksandry była bardzo ciekawa. Ale było o czym pisać. Babcia Zosia prężnie działa na niwie artystycznej w grupie teatralnej, ale też plastycznej. Tworzy figurki i kwiaty z bibułek, i oczywiście czynnie uprawia sport.

Aleksanda Sus –Babcia to jest człowiek orkiestra. To po babci mamy przeróżne zdolności, bo każdy z nas coś potrafi.

Ale nie każdy ma taką babcię. Jaka jest opinia młodych ludzi o seniorach, czy w ogóle rozmawiacie na ten temat? W młodym wieku raczej nie myśli się o starości.

Aleksanda Sus – Przede wszystkim widzę duży szacunek do starszych osób. Wśród moich znajomych nie spotkałam się z żadną taką sytuacją, żeby było coś negatywnego wypowiedziane na temat swoich dziadków i babć czy nawet starszych wujków i cioć. Bardzo pozytywnie odbieramy ich sposób na życie na emeryturze. Dla większości moich znajomych ważne jest, żeby ten czas wykorzystywać, póki jeszcze są różne możliwości. Wiadomo przecież, jaka jest starość i jak to wygląda.. W gronie moich znajomych każdy korzysta z wiedzy i doświadczeń seniorów, ile się da.

Występując na scenie sali Sokoła w czasie prezentacji laureatów konkursu literackiego, powiedziała pani, że jest pozytywnie zaskoczona, że starsi ludzie mogą się tak dobrze bawić.

Aleksanda Sus – Tak. Oczywiście. Ja nie wiedziałam, że tyle dobrego się tu dzieje. Ale tak naprawdę zauważyłam wielkość tego przedsięwzięcia dopiero, gdy sama zaczęłam być obserwatorem prób i występów grupy teatralnej. I wtedy zauważyłam, że oni wszyscy się świetnie bawią i dobrze czują ze sobą. Tam było tyle śmiechu, wszystko było pozytywne, nawet jak coś nie wyszło. Fajnie było patrzeć na babcię, że ona nie siedzi sama i nie szuka sobie czegokolwiek do roboty, tylko ma plan, idzie to zrealizować i dobrze się bawi w dobrym towarzystwie.

Babcia Zosia…

Jako autorka poniższego artykułu, dotyczącego Babci Zosi, postanowiłam się przedstawić. Jestem Ola, najstarsza wnuczka Zosi i Leszka. W tym roku obchodzę 24 urodziny, więc można uznać, że jestem teraz świadoma o wiele bardziej niż byłam, gdy Babcia zdecydowała się dołączyć do Uniwersytetu III Wieku.

Wróćmy jednak do dawnych czasów, gdy jako mała dziewczynka, byłam zupełnie nieświadoma co Babcia robi w wolnym czasie. Bo co ona mogła robić innego niż lepienie pierogów i dogadzanie wnukom? Wielkim zdziwieniem reagowałam na dni, kiedy wracałam ze szkoły, która znajduje się niedaleko domu Babci, a jej tam nie było. Okazało się, że Babcia zapisała się na Uniwersytet III Wieku. W związku z tym, że Dziadek nie potrafi gotować (ledwo udawało mu się podgrzać gotowy już obiad), mogę powiedzieć, że na początku byłam rozczarowana, że Babci nie ma w domu. Do czasu, gdy dowiedziałam się, że Babcia postanowiła zostać aktorką, bo tylko tyle z całego tego przedsięwzięcia rozumiałam.

Babcia od zawsze była aktywna, odkąd pamiętam chodziła na zajęcia sportowe, gimnastykę, basen oraz bardzo często jeździła na rowerze. Dodatkowo Babcia odkryła swój talent w postaci tworzenia przeróżnych kwiatów z bibuły. Każdy członek rodziny ma przystrojony dom kwiatami, które nie dość, że są piękne oraz autentyczne, są również długotrwałe. Fakt aktorstwa lekko mnie zdziwił, ponieważ nigdy nie widziałam Babci na scenie. Jednak gdy pierwszy raz dotarłam na występ Gwiazdeczek (forma zajęć aktorskich, utworzona przy UTW), wiedziałam, że z Babci będą ludzie, a co najważniejsze, że dobrze się przy tym bawi. Dobrą zabawę zapewniała atmosfera panująca w grupie oraz przede wszystkim jej członkowie. Niejednokrotnie byłam na widowni podczas ich występów, miałam również możliwość uczestniczyć w próbach oraz być za kulisami, co pozwoliło mi poznać bliżej nowych znajomych Babci. Okazali się oni bardzo serdeczni, życzliwi, uśmiechy nie schodziły im z twarzy, a przede wszystkim ujął mnie fakt, że mimo ich wieku, wciąż są aktywni i są w stanie tworzyć taką pozytywną ,,ekipę”. W wielu sytuacjach śmiechu nie było końca, nie tylko podczas nieudanych prób, ale również podczas występu, kiedy aktorzy przedstawiali różne formy… śmiechu. Myślę, że jest to fajna metafora, przedstawiająca ,,starość” jako produktywny, wesoły oraz pozwalający na spełnianie marzeń czas. Ciekawą historią jest funkcjonowanie grupy aktorskiej w czasach pandemii. Otóż mimo zakazu wychodzenia z domu, grupa Gwiazdeczek znalazła sposób komunikacji poprzez połączenie internetowe przez kamerę. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że często pojawiały się problemy z łączem… W związku z tym zostałam wydelegowana wraz wujkiem, najmłodszym synem Babci, aby naprawić połączenie u kilku osób, ponieważ nie dało się z nimi połączyć na kamerce. W taki oto sposób, po wielu próbach, udało się zorganizować zdalne spotkania, aby pomimo pandemii wciąż korzystać z zajęć i mieć kontakt ze znajomymi z Uniwersytetu.

Oprócz prób oraz zajęć aktorskich, Babcia ćwiczyła swoje kwestie w domu. Nie raz zdarzyło się, że przez cały dzień mówiła jedną kwestię w kółko. Najbardziej zapadła mi w pamięć bajka Aleksandra Fredry „Małpa w kąpieli”. Babcia tyle razy ją powtórzyła w moim towarzystwie, że do dziś mam ją w głowie: ,,Szust! Do wanny, dalej kurki kręcić żwawo! W lewo, w prawo. Z dołu, z góry. Aż się ukrop puścił z rury” i tak dalej. Po tym wszystkim Babcia dostała przezwisko Małpa, nie ma co się dziwić. Jak widać, w naszej rodzinie jest wesoło, do takiego stopnia, że kiedy synowie Babci dowiedzieli się o pierwszych występach na „deskach” – spreparowali wręcz w tygodniku „PARTY” wesoły artykuł pod tytułem „Nowa gwiazda polskiej sceny – powalający na kolana debiut w przedszkolu”.

Utrzymany w żartobliwym tonie, ale zachowujący wielką sympatię i akceptację poczynań babci żarcik, nie zraził jej zupełnie swą prześmiewczą treścią i Babcia, konsekwentnie uczestniczyła dalej w tychże teatralnych zajęciach, które okazały się bardzo pożyteczne i ciekawe dla społeczności UTW, ale także dla szerszej publiczności, bo gościły ich Kluby Seniora, a także szkoły i przedszkola w ramach łączenia pokoleń.

Kolejnym zdziwieniem dla mnie, jako małej dziewczynki, była informacja, że Babcia będzie miała swój wernisaż w MOK-u. Zapytałam więc co to jest ten wernisaż. Babcia zaprowadziła mnie do swojej pracowni i pokazała dzieła, nad którymi pracowała od jakiegoś czasu. Pomyślałam sobie ,,nie dość, że aktorka, to w dodatku artystka, niezła ta Babcia”. Dzieła przedstawiały obrazy z wykorzystaniem elementów 3D w postaci kwiatów z bibuły, wykonanych przez Babcię.

Oprócz talentów manualnych oraz teatralnych, nie mogę pominąć talentu do sportu, który przyniósł Babci wiele sukcesów. Od kilku lat, Babcia co roku jest uczestniczką Senioriady w konkurencji narciarstwo zjazdowe, organizowanej w Rabce-Zdroju. Co roku Babcia stoi na ,,pudle” i przywozi ze sobą kolejne trofeum do kolekcji. Konkuruje przy okazji z nami, wnukami, bo my też jesteśmy zawodnikami w tej dziedzinie sportu. Porównujemy nasze sukcesy i często okazuje się, że babcia notowała lepsze wyniki niż my. Także w tym roku 2024 wróciła z Senioriady ze srebrnym medalem. Dodam jeszcze, że kiedyś zdarzyło się, że Babcia przyjechała na nasz lokalny ,,Lodowiec” (Cieniawa-Ski) i podczas treningu narciarskiego mojego brata Maćka, doskonaliła jazdę w slalomie, pod okiem wnuków i ich trenerki. Oprócz tego Babcia prywatnie szusuje po lodowcu przynajmniej raz w tygodniu podczas zimy.

Babcia poznała wielu wspaniałych ludzi, oprócz zajęć, spotyka się z nimi prywatnie. Gdy jest ciepło, co czwartek spotykają się na kawę i ciastko w Słowiku. Jest to kolejny przykład tego, że dzięki UTW Babcia na emeryturze wciąż jest aktywna, wciąż wychodzi do ludzi i nie spędza czasu tylko w domu.

Wszyscy moi znajomi uwielbiają Babcię Zosię i zawsze są w wielkim szoku, kiedy opowiadam im o jej życiu. Nie mogą uwierzyć w to, że na emeryturze można robić tyle świetnych rzeczy oraz w to, że Babcia jest w tak dobrej formie. Opowieści o aktorstwie, o sportowych sukcesach oraz o jej prywatnym życiu, które poza UTW jest również bardzo urozmaicone, sprawiają, że moi znajomi są pod wielkim wrażeniem. Opowiadam o jej zainteresowaniach z dumą, ponieważ wiem, że jest się czym pochwalić i sama w jej wieku, chciałabym być taką Babcią i żyć tak aktywnie.

Jako przedstawicielka wnuków chcę powiedzieć, że podziwiamy naszą Babcię za jej otwartość na świat, za chęć ustawicznego kształcenia się, za zaangażowanie w działalność UTW w Nowym Sączu. Stereotypy z przestrzeni społecznej, czyli dyskryminacyjna forma wykluczenia, kiedy przechodzi się już na emeryturę, źle wpływają na zdrowie fizyczne i psychiczne. A właśnie Uniwersytet III Wieku, daje takie możliwości, że nie czuje się człowiek zepchnięty za nawias i tak jak Babcia może się spełniać w swoich nowo odkrywanych talentach, ciesząc się życiem do późnych lat.

Z rodzinnych opowiadań wiem, że moja prababcia Stanisława, mama Babci Zosi, także była bardzo czynna społecznie. Babcia Stasia była pasjonatką języka esperanto i działaczką tegoż ruchu, jedną z założycielek Klubu Esperanto w Nowym Sączu i tu realizowała się z pasją do końca swoich dni. Kiedy była już na emeryturze, choć niestety nie było wtedy jeszcze Uniwersytetów III Wieku, to ona sama zorganizowała grupkę emerytów, którzy spotykali się co tydzień w Domu Kultury Kolejarza, omawiali przeczytane książki, ciekawe, bieżące wydarzenia, a także uczyli się różnych piosenek, słowem spędzali mile czas. Myślę, że to też po niej Babcia odziedziczyła swój artystyczny talent, ze względu na to, że Babcia Stasia jest autorką pięknej pieśni na temat naszego Nowego Sącza, którą pozwolę sobie przytoczyć: ,,Bo Nowy Sącz, bo Nowy Sącz, bo Nowy Sącz, bo Nowy Sącz w całej Polsce jest już znany, przyjeżdżajcie, podziwiajcie, nasze miasto pokochajcie”.

Babcia Zosia ma więcej szczęścia, ma dobrze działąjący UTW w Nowym Sączu i szeroką społeczność koleżanek i kolegów, zainteresowaną tą wspaniałą formą życia po wypełnieniu obowiązków zawodowych.

Dziś, po 20 latach spędzonych w tym gronie, Babcia uważa, że był to niezwykle trafny wybór, a szczęśliwa babcia, to szczęśliwa rodzina.

Bardzo podoba mi się ta inicjatywa tworzenia Uniwersytetów III Wieku, a choć ja jestem dopiero u progu swojej zawodowej działalności (kończę właśnie studia), to kiedyś… po latach… niewątpliwie skorzystam z takiej okazji.

Aleksandra Sus

Wnuczka Janiny Zofii Sus

 

Filmoteka dts24

194 Videos