Ale żeśmy wychowali…

Ale żeśmy wychowali…

W ostatnim felietonie oberwało się młodzieży, to teraz, po sprawiedliwości, przywalimy komu innemu. Powtarzamy czasem za Janem Zamojskim (kto powtarza, to powtarza…), że „takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”. I tak powtarzając (kto powtarza, to powtarza), chyba nie do końca rozumiemy, co powtarzamy (kto… i tak dalej). Zamojski przyszłości nie uzależniał od młodzieży, ale od tych, którzy ją wychowują i od tego, jak ją wychowują.

Czyli już wiadomo, komu przywalamy. No, w zasadzie wszystkim.

Narzekamy na młodzież. Tylko, czy na pewno wybieramy dobrego adresata tych utyskiwań. „Z czego się śmiejecie, z samych siebie się śmiejecie” (kto powtarza?). Przecież ta „ach-dzisiejsza-młodzież” nie spadła z nieba. Jeśli załamuje nas „pokolenie Z”, to zawdzięczamy to „pokoleniu Y”. Bo kto „zetkom” nie poświęcał czasu zajęty intensywnym testowaniem kapitalizmu? Kto ich sadzał na całe godziny przed telewizorem, grami wideo, komputerem, a teraz smarfonem? Kto uwierzył w cudowne moce bezstresowego wychowania? Kto ich zawsze i wszędzie podwoził samochodem pod same drzwi? Kto im fundował dobrobyt w postaci pomocy domowej, dzięki której nie musieli gotować, zmywać, wyrzucać śmieci, robić zakupów? Kto im pozwalał nie iść do szkoły, jak im się nie chce? Kto wierzył w każdą ich ściemę, wmawiając winę wszystkim poza „bombelkiem”? Ta litania nie ma końca.

Jak żeśmy wychowali, tak mamy. A będzie tylko gorzej.

P.S. Kto powtarza? No, ci jako tako wykształceni. Ale to gatunek wymierający. I słusznie: jeszcze by się darmowych lodów w Pszczynie domagali…

Jakub Marcin Bulzak

Nowy, letni numer DTS – pobierz i czytaj!

Filmoteka dts24

212 Videos