Agnieszka Prucia zatapia czas i słowa w glinie

Agnieszka Prucia zatapia czas i słowa w glinie

Nie jest czarodziejką, choć potrafi zatrzymać czas w kawałku gliny. Nie mieszka w magicznym lesie, choć spokój jej pracowni przynosi ukojenie. Agnieszka Prucia od dziesięciu lat zatapia słowa w glinie, tworząc swoją markę Misiura Design. Jej prace zachwycają wielu, a ich prosty i zdecydowany przekaz nie pozwala przejść obok nich obojętnie.

Już dwa lata wije swoje ceramiczne gniazdko w Nowym Sączu, gdzie w Miasteczku Galicyjskim odnalazła miejsce osadzone w wymarzonej scenerii. Jej pracownia znajduje się w cieniu rozłożystego drzewa, otoczona trawą zachęcającą do zatopienia w niej palców stóp. To właśnie w takim anturażu odnaleźć można Misiurę, a właściwie Agnieszkę Prucię, która z kawałka gliny potrafi stworzyć zastawę, z jakiej czasem szkoda jeść, a wypisane na niej słowa otulają miękko niczym koc i pozwalają poczuć, odpocząć, zaczerpnąć oddech, uwierzyć oraz przezwyciężyć. Żart słowny, z którego powstała nazwa firmy – Misiura, miał przywodzić na myśl coś ciepłego, czułego. I choć dziś Agnieszka wolałaby prowadzić markę pod swoim nazwiskiem, to Misiura stała się synonimem ceramiki zapisanej czułymi i ciepłymi słowami, a ta 1 sierpnia świętowała swoje dziesiąte urodziny. Ta szczególna dla niej materia nie była z nią zawsze, a raczej jak sama podkreśla – to ona została odnaleziona przez glinę.

Na początku była to wyłącznie pasja, forma odreagowania. Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z ceramiką, aż do tego jednego dnia, gdy poszłam do kina i w Domu Kultury zobaczyłam ogłoszenie o wprowadzającym kursie ceramiki. Te zajęcia wcale nie dały mi poczucia, że jest to coś dla mnie. Szczerze mówiąc, z początku nie szło mi za dobrze… Jednak glina w jakiś sposób mnie przy sobie zatrzymała. Może miała już plan? Tak się to właśnie zaczęło – od chodzenia na zajęcia do Domu Kultury. Robiłam to regularnie, co czwartek, przez równo pół roku albo i dłużej. Potem zaczęłam pracować z gliną również w domu, a prace przywoziłam tylko do wypalenia. Przez ten okres cały czas miałam regularną pracę, ale to ceramika, krok po kroku, wypełniała nie tylko moje mieszkanie, ale również życie. Pierwsze prace trafiały do przyjaciół i rodziny, jako prezenty, a te spotykały się z serdecznym przyjęciem, zachwytem. Z czasem zaczęłam nabierać coraz większego przekonania, że ceramika może być dla mnie czymś więcej niż tylko hobby. Jednak nawet wtedy, gdy pasja przeradzała się w miłość, nie przyszłoby mi do głowy, że będę miała własną pracownię i firmę – opowiada Agnieszka Prucia (…)

Cały tekst przeczytasz w najnowszym wydaniu DTS – bezpłatnie pod linkiem:

Fot. Arch. A. Pruci

Filmoteka dts24

217 Videos