Adrian Danek przed meczem z Lechem: musimy wyjść z dołka

Pomocnik Sandecji Adrian Danek mówi o zbliżającym się meczu z Lechem Poznań w ramach 16. kolejki ekstraklasy (sobota, godz. 18).

wsb3

Wracacie do rywalizacji w Lotto Ekstraklasie po dwóch tygodniach przerwy. Jak nastroje w drużynie?

Adrian Danek: Odpoczęliśmy. Na pewno będziemy walczyć o trzy punkty. Już dawno nie wygraliśmy ligowego meczu (od sześciu kolejek – przyp. red.) więc bardzo chcemy zapunktować, najlepiej za trzy.

Udało się popracować nad elementami gry, które najpilniej tego wymagały?

Treningi były ostre, ale był też czas na przerwę, weekendy były wolne. Za nami kilka odpraw, wiemy czego spodziewać się po Lechu.

W trakcie przerwy w rozgrywkach rozegraliście sparing z Bruk-Betem Termalicą w Niecieczy. Przegrana 1:3 nie napawa optymizmem, choć był to jedynie mecz kontrolny.

Może nie napawa, ale nie było też aż tak źle. Mieliśmy rzut karny, którego nie wykorzystaliśmy. Gdyby padła wtedy bramka, pewnie wynik byłby inny. Nie o rezultat tutaj jednak chodziło, a o kolejną jednostkę treningową. Z gry wyglądało to całkiem dobrze.

W sobotę o godz. 18 podejmiecie Lecha Poznań, z którym w lipcu ub. roku, w ekstraklasowym debiucie Sandecji, zremisowaliście przy Bułgarskiej 0:0. Wówczas kilkukrotnie dobrymi interwencjami popisywał się wasz bramkarz Michał Gliwa. Na co liczycie teraz?

Chcemy zdobyć punkty. To nasz ból, że nie wywalczyliśmy od kilku meczów kompletu „oczek”. Chcemy utrzymać się w elicie i uciec zespołom, które są za nami. Każdy punkt jest cenny. Jeśli przegramy jeszcze jeden czy drugi mecz to nie będzie zbyt kolorowo. Musimy wyjść z tego dołka.

Lech póki co nie zachwyca i zajmuje piąte miejsce w tabeli. Piłkarze Nenada Bjelicy nie wygrali od czterech meczów kolejno remisując z Jagiellonią w Białymstoku 1:1, 3:3 z Lechią w Gdańsku i u siebie z Wisłą Kraków 1:1. Przegrali też z Górnikiem w Zabrzu 1:3. To zespół, który można pokonać.

No tak. Już nieraz pokazywaliśmy, że możemy wygrywać z topowymi zespołami ligi, jak Jagiellonia Białystok (3:1) czy Lechia Gdańsk (3:2). Każdy przeciwnik jest do pokonania. Lech to marka, ma solidnych zawodników, ale nie ma się czego obawiać.

Fot. Sandecja.com.pl

KOSECKI
ZESZYTYBOBO
Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

[mailpoet_form id="1"]