Wyobraź sobie, że wsiadasz do pociągu w Krakowie, a zanim zdążysz wypić poranną kawę, już wysiadasz w Nowym Sączu. Brzmi jak przyszłość na wyciągnięcie ręki, prawda? Czy aby na pewno? Za Wielkim Murem Chińczycy nie bawią się w półśrodki. Testują pociągi magnetyczne, które w tunelach próżniowych osiągają prędkość 1000 km/h. Od pomysłu do realizacji mija tam zaledwie kilka lat. My z dumą ogłaszamy budowę tunelu nieopodal Limanowej, który skróci podróż z Krakowa do Nowego Sącza do… godziny. Cieszymy się, że dzięki „uwolnieniu środków z Krajowego Planu Odbudowy” możemy prostować XIX-wieczne tory. Czy to znak, że druga rewolucja kolejowa właśnie puka do drzwi Małopolski? A może raczej delikatnie w nie stuka, nie chcąc nikogo zbudzić ze snu o potędze?
Nie można zaprzeczyć, że każda inwestycja infrastrukturalna to krok naprzód. Projekt „Podłęże – Piekiełko” zakłada nie tylko budowę nowych linii, ale także modernizację istniejących. Dzięki temu skorzystają zarówno pasażerowie, jak i transport towarowy. Linie mają stać się częścią europejskiej sieci transportowej, a nawet fragmentem szprychy prowadzącej do Centralnego Portu Komunikacyjnego (choć to chyba już nieaktualne). Jest to jednak raczej skromny krok, by nie zniknąć całkiem z kolejowej mapy Europy. Nie miejmy złudzeń – nie mamy ani potencjału, ani finansowania, ani technologii, by ścigać się ze światem. I nie o to tutaj chodzi.
Nowy Sącz i cały region z pewnością skorzystają na tej modernizacji. Szybsze połączenia mogą przyciągnąć turystów, ułatwić życie mieszkańcom, a może nawet zachęcić młodych ludzi do pozostania w regionie. Ale nie oszukujmy się – to nie rewolucja, a jedynie ewolucja. Powolna, ostrożna, dostosowana do naszych możliwości.
Czy możemy zrobić więcej? Być może. Ale wymagałoby to odwagi, wizji i przede wszystkim środków. A pieniędzy nie mamy. Świat nie czeka, aż dogonimy technologiczne mocarstwa. Nie musimy być pierwsi w prędkości czy innowacji. Możemy być pierwsi w tworzeniu jakości życia, której inni mogą nam pozazdrościć – znaleźć własną drogę, dostosowaną do naszych realiów. Inwestować w lokalne społeczności, rozwijać turystykę, promować naszą kulturę i tradycję.
Daniel Kahneman zauważył: „Ludzie są bardziej skłonni do działania, gdy dostrzegają potencjalną stratę niż zysk”. Może nadszedł czas, byśmy dostrzegli, co możemy stracić, jeśli nie podejmiemy wyzwania.
Adam Nowakowski



























































































































































































































