Tego faceta zna chyba każdy, kto choć trochę orientuje się w realiach piłkarskiej II ligi. Piotr Giel, czyli absolutny wyjadacz tego poziomu rozgrywkowego, oficjalnie zakończył piłkarską karierę w barwach Podhala Nowy Targ. Z murawą żegna się zawodnik nietuzinkowy, a jego sportowa emerytura to idealny moment, by wyciągnąć na światło dzienne kilka smaczków. A tych – jak się okazuje – z Nowym Sączem wiąże go całkiem sporo.
Zacznijmy od konkretów, które niedawno na łamach TVP Sport świetnie wyłapał i podsumował dziennikarz Dominik Pasternak. To właśnie on policzył, że Giel stał się absolutnym rekordzistą wszech czasów centralnej II ligi (od momentu jej reorganizacji w jedną grupę). Licznik napastnika zatrzymał się na kosmicznych 289 występach, w których wykręcił 91 bramek i 31 asyst. W tym zestawieniu znajdziemy też ciekawostkę, że ten 36-letni napastnik strzelał gole w jedenastu sezonach II ligi z rzędu. Taki wyczyn nie udał się w Polsce nikomu innemu.
Przeszłość przy Kilińskiego 47
Choć Giel kojarzy się kibicom głównie z seryjnym strzelaniem bramek na trzecim poziomie rozgrywkowym, to w Nowym Sączu pamiętamy jego grę na stadionie im. Ojca Władysława Augustynka. Napastnik trafił do Sandecji na początku 2013 roku (w pakiecie z Adamem Mójtą). W biało-czarnych barwach grał wiosną sezonu 2012/2013 oraz jesienią kolejnych rozgrywek na poziomie I ligi.
Wówczas rozegrał łącznie 17 spotkań. Kibice na pewno przypomną sobie maj 2013 roku i jego kluczowe trafienie w wygranym 2:1 meczu z GKS-em Katowice. Co ciekawe, w swoim ostatnim sezonie w karierze (właśnie w Podhalu), los spiął klamrą jego historię. Zagrał bowiem przeciwko Sandecji w zremisowanym bezbramkowo meczu przy Kilińskiego w maju 2026 roku.
Nowosądeckie małżeństwo
Najciekawszy, prywatny wątek wiąże Piotra z Nowym Sączem poprzez… miłość. Żoną piłkarza jest bowiem Żaneta Moskal-Giel. To postać doskonale znana fanom nowosądeckiego szczypiorniaka.
W latach 2010-2014 była ona filarem ekipy Olimpii-Beskid Nowy Sącz (wcześniej UKS Olimpia). Przeszła z klubem całą drogę na ligowy szczyt. W sezonie 2010/2011 na zapleczu elity rzuciła dla Sądeczanek 61 bramek. Rok później świętowała historyczny awans do Superligi, a w kolejnych dwóch sezonach siała popłoch na skrzydłach w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce (notując m.in. świetny sezon 2013/2014 z 39 trafieniami na koncie).
I tu pojawia się piękny, chronologiczny zbieg okoliczności. W latach 2013-2014 oboje, bowiem Żaneta w hali przy Nadbrzeżnej i Piotr na stadionie przy Kilińskiego, reprezentowali sportowo Nowy Sącz, choć z niego nie pochodzą.
Z boiska na ławkę (w duecie)
Piotr Giel jak zapowiedział, nie zamierza oczywiście całkowicie znikać ze sportu. W Podhalu Nowy Targ płynnie wchodzi w nowe buty i zostaje asystentem trenera Tomasza Kuźmy.
Co ciekawe, praca szkoleniowa to dla niego nie pierwszyzna. Wcześniej stworzył z żoną zgrany duet na ławce, prowadząc grupy młodzieżowe w Akademii Kalwarianki. Piotr dowodził zespołem, a Żaneta, jako magister wychowania fizycznego i posiadaczka oficjalnej licencji UEFA C, wspierała go z pozycji asystentki.
Czytaj także: Dwadzieścia lat przy Kilińskiego. Marcin Janikowski to legenda Sandecji


























































































































































































































