Od 5 lipca na Górze Zyndrama w Maszkowicach (gmina Łącko) ponownie możemy zaobserwować pracowicie pochylonych w wykopie archeologów na czele z dr. hab. Marcinem Przybyłą, prof. UJ. To szczególne odkrycie do tej pory nie przestaje fascynować badaczy.
,,Polskie Mykeny”, bo takie miano przyznano odkryciu, którego dokonano w Maszkowicach na Górze Zyndrama, mimo upływu lat nie przestają fascynować archeologów. Pierwsze badania na tym stanowisku rozpoczęły się w połowie lat 50. XX wieku i z przerwami trwały do 1975 roku. Kolejne wykopaliska na Górze Zyndrama za sprawą dr. hab. Marcina Przybyły zainicjowano lata później w 2010 roku.
– Impulsem do stworzenia całego projektu była próba naukowego opracowania wyników dawnych ekspedycji. Początkowo w ogóle nie planowałem prac wykopaliskowych – chciałem zająć się wyłącznie materiałem zalegającym w magazynach Uniwersytetu Jagiellońskiego. Szybko jednak okazało się, że ze względu na niedoskonałości metodologiczne z połowy XX wieku oraz braki w dokumentacji, która częściowo zaginęła, musimy założyć przynajmniej jeden mały wykop. Chodziło o to, by zorientować się w terenie i zweryfikować archiwalne dane. I tak, od jednego małego wykopu, zaczęło się 15 lat intensywnych prac w terenie – zaznacza archeolog.
Wykopaliska na Górze Zyndrama to wielkie wyzwanie dla badaczy
W tamtym momencie Góra Zyndrama była jedną, wielką niewiadomą – archiwalne plany były niekompletne i niedokładne. Ponadto, brakowało precyzyjnego schematu rozmieszczenia wykopów, a to właśnie miało stanowić punkt wyjścia nowej ekspedycji. Marcin Przybyła musiał zatem stworzyć nowy mechanizm dokumentowania odkryć na Górze Zyndrama, na co, jak sam podkreślał, nie był wtedy przygotowany – ,,takich struktur nie odkrywa się tak po prostu„.
Od głośnego odkrycia w 2015 roku minęła już ponad dekada. Jak podkreślał nasz rozmówca, w archeologii ważne jest uchwycenie momentu, w którym należy powiedzieć ,,stop”, nawet pomimo tajemnic, które obiekt z pewnością skrywa. Ten kluczowy moment dosięga również Górę Zyndrama, dlatego obecna ekspedycja jest jedną z ostatnich.
– Od kilku lat skupiamy się na kontynuacji prac w obrębie jednego wykopu. Wynika to z faktu, że od samego początku narzuciliśmy sobie bardzo rygorystyczną metodologię, którą z czasem jeszcze bardziej uszczegółowiliśmy. Obecnie eksplorujemy wykop warstwami o grubości zaledwie 5 centymetrów. Pozwala nam to na niezwykle precyzyjne śledzenie układu przestrzennego zabytków i uchwycenie, jak zmieniały się zarysy budynków z wczesnej epoki brązu, które już częściowo odsłoniliśmy. Dodatkowo lokalizacja każdego znalezionego artefaktu jest mierzona trójwymiarowo, dzięki czemu możemy powiązać dany przedmiot z konkretnym planem tworzonym co 5 centymetrów. Praca nad jednym takim poziomem zajmuje nam średnio od tygodnia do półtora. W tym roku schemat będzie podobny. Zaczniemy od uporządkowania wykopu po zimie, a następnie przejdziemy do systematycznej eksploracji kolejnych warstw. Zapewne natrafimy na liczne zabytki – każdy z nich zostanie precyzyjnie namierzony, opisany, otrzyma swój numer identyfikacyjny i trafi do dalszych analiz – opowiadał o planowanych pracach w rozmowie z dts24 dr hab. Marcin Przybyła, prof. UJ.
Więcej o historii Góry Zyndrama, wykopaliskach i trudnościach związanych z badaniami znajdziecie w najnowszym wydaniu Dobrego Tygodnika Sądeckiego.
Czytaj też: Przywracają tradycję Czarnych Górali. Odtworzyli tradycyjny limierz






























































































































































































































