Dwie konferencje prasowe odsłoniły kulisy konfliktu, w którym stawką jest bezpieczeństwo dostaw wody dla tysięcy mieszkańców. Wójtowie i burmistrzowie oskarżają Sądeckie Wodociągi o brak partnerstwa, nielegalne odprowadzanie ścieków i stwarzanie zagrożenia gigantycznymi karami finansowymi.
„Wystarczy jeden podpis” – desperacki apel Starego Sącza
Burmistrz Starego Sącza, Jacek Lelek, podczas briefingu nie ukrywał emocji. Gmina sfinansowała i wybudowała infrastrukturę, która jest w pełni gotowa do eksploatacji. Mimo to, spółka odmawia przyłączenia nowych mieszkańców (w tym osób z SIM) na dotychczasowych zasadach dzierżawy.
– To jest gest dobrej woli ze strony prezesa bądź jego mocodawcy. Tu jest potrzebne jedno słowo i za parę godzin w tych mieszkaniach po prostu popłynie woda – apelował burmistrz Jacek Lelek.
Samorządowcy z żalem wspominają lata współpracy, w których wspólnie ze spółką pozyskiwali ogromne środki na rozwój sieci. Jak podkreślają, gdyby znali obecne „reguły gry”, inwestycje gmin mogłyby potoczyć się zupełnie inaczej. Dziś czują się zakładnikami strategii, która uderza w tych, dla których system był budowany – w mieszkańców. Burmistrz Lelek wskazał, że skoro ujęcia wody znajdują się na terenie gminy Stary Sącz i zasilają cały Nowy Sącz, logicznym rozwiązaniem powinno być wspólne przedsiębiorstwo, a nie mnożenie przeszkód.
Korzenna: „To nie jest partnerskie podejście”
Wójt gminy Korzenna, Leszek Skowron, wskazał na szereg uchybień w zarządzaniu. Jak zaznaczył, gminy współtworzyły spółkę z myślą o efekcie skali – wspólnym, bezpiecznym prowadzeniu gospodarki wodnej. Obecne działania zarządu stoją z tą ideą w sprzeczności.
– Zostaliśmy zaskoczeni nagłym wypowiedzeniem umowy. To nie jest partnerskie podejście. (…) Nie możemy mieć wątpliwości, że mamy problem, który nie zostanie rozwiązany, dopóki nie powstaną właściwe dokumenty – podkreślał wójt Skowron.
Zarzuty o nielegalne działanie i widmo kar
Najpoważniejszy zarzut dotyczy kwestii formalno-prawnych. Wójt ujawnił, że z powodu błędów w dokumentacji przygotowanej przez spółkę, Wody Polskie odmówiły wydania decyzji na zrzut ścieków.
– Skoro nie ma decyzji na odprowadzanie ścieków, można powiedzieć, że spółka działa nielegalnie – stwierdził wójt Korzennej.
Konsekwencje tych zaniedbań są ogromne – spółka ma płacić nawet o 500% wyższe kary niż dotychczas, co bezpośrednio obciąża system. Wójt wspomniał również o niepokojących działaniach wewnątrz spółki, takich jak wyprzedaż taboru, co rodzi pytania o stan finansów przedsiębiorstwa.
Mieszkańcy zakładnikami sporu
W latach 2024–2025 odnotowano gremialne odmowy przyłączeń, co dotknęło ponad 1000 mieszkańców. Wójt Skowron zapewnia, że priorytetem pozostaje spokój mieszkańców:
– Robimy wszystko, aby sytuacja w kranach była stabilna. Jesteśmy w stałym kontakcie z prawnikami, analizujemy wszystkie możliwe scenariusze i nie wykluczamy podjęcia kroków prawnych.
Samorządowcy nie tracą jednak nadziei na porozumienie. Mimo narastających napięć i spraw kierowanych do sądów administracyjnych, wciąż szukają drogi do przywrócenia partnerskich relacji.
Stanowisko Sądeckich Wodociągów: „Taryfy muszą być sprawiedliwe”
Prezes Sądeckich Wodociągów, Jerzy Szczecina, odpiera zarzuty samorządowców, wskazując, że dotychczasowy model „jednolitej taryfy” był niesprawiedliwy, ponieważ subwencjonował koszty obsługi rozległych sieci wiejskich kosztem innych obszarów. Prezes podkreśla, że spółka musi działać w sposób ekonomicznie uzasadniony:
– „Spółka niestety, prowadząc w ten sposób działalność, nie jest w stanie zabezpieczyć poprawnego funkcjonowania. Zaproponowaliśmy tzw. taryfę zróżnicowaną, żeby nie było tak, że mieszkaniec na przykład Starego Sącza pokrywa koszty generowane przez obszary z terenu na przykład gminy Nawojowa. To nie jest po prostu sprawiedliwe” – argumentował prezes Jerzy Szczecina.
Prezes wskazuje, że ogromne koszty generują podatki od nieruchomości odprowadzane bezpośrednio do gmin, co przy dotychczasowym modelu dzierżawy prowadziło do strat. Dlatego spółka forsuje model sprzedaży hurtowej, który ma wyeliminować sytuację, w której mieszkaniec jednego miasta pośrednio dopłaca do infrastruktury w innej gminie.

Zdjęcie: Starosądeckie.info
Czytaj także: Śledztwo archeologiczne w Nowym Sączu. Poznajemy tajemnicę wykopanego szkieletu


























































































































































































































