Kiedy pośpiech potrafi się zestarzeć

Kiedy pośpiech potrafi się zestarzeć

Na Sądecczyźnie są rzeczy stałe i pewne. Węgierska stoi, Dunajec płynie, a Sądeczanka powstaje. W zapowiedziach, komunikatach, wizualizacjach. To nie droga, to lokalna forma religii. Słyszysz, że będzie, czekasz, cierpisz i wierzysz. Co jakiś czas kapłan od infrastruktury mówi z powagą „jesteśmy coraz bliżej” i trzeba uczciwie przyznać, że to jest święta prawda. Bo czy możemy być dalej?

Czysta poezja rozwoju, coś co jest absolutnie niezbędne, strategiczne, dziejowe i pilne, więc przez dekady opowiada się o tym, aż pilność nabiera charakteru zabytkowego i nawet pośpiech potrafi się zestarzeć. Droga, którą gdyby można budować komunikatami, pewnie połączyłaby Nowy Sącz z Lizboną.

Sądeczanka stała się już częścią naszej regionalnej tożsamości, to nasz lokalny jednorożec, taki drogowy potwór z Loch Ness. Jedni mówią, że bez tej drogi region się udusi, drudzy, że droga owszem, ale nie tak, trzeci, że tak, ale inaczej, kolejni, że inaczej, ale później. Może my nie powinniśmy jej budować? Może w tym właśnie tkwi jej siła? A co gdy już powstanie? Przecież nauczyliśmy się już z tym żyć, nie pytamy „kiedy”, pytamy bardziej filozoficznie: „czy jeszcze za naszego życia”. Od lat spaja region lepiej niż niejeden most. To zupełnie inny poziom relacji z inwestycją, bardziej metafizyczny.

Nie kpię z samej potrzeby budowy. Sądeczanka jest potrzebna, to sprawa jasna. I właśnie dlatego cały ten serial jest tak komiczny. Ta droga staje się też pomnikiem naszej lokalnej nowoczesności. Nie tej prawdziwej, tylko tej opowiadanej. Pomnikiem czasu straconego, wspomnieniem po epoce w której przez tyle lat nie dało się zrobić czegoś oczywistego. Sądeczanka powstanie i jestem tego pewien, choć bardzo prawdopodobne, że pewnie wtedy, gdy w Europie zakażą jeżdżenia wszystkim, co pachnie benzyną.

Filmoteka dts24

208 Videos